O i tu właśnie przykład, dlaczego polityka list debianowych jest niekonsekwentna. Z jednej strony -- restrykcyjne podejście do Reply-To munging, które (podejście) IMHO robi więcej złego niż dobrego i _łatwo_ daje się tego używać w stosunkowo małej liczbie klientów pocztowych (a i w tych, które potrafią, zwykle wymaga konfiguracji).
Z drugiej strony -- listy są otwarte, dzięki czemu każdy spamer, którego harvester zawędruje na lists.debian.org, może wysłać do wszystkich subskrybentów swoje durne oferty. I tak, znam politykę Debiana odnośnie ogłoszeń komercyjnych. Pytanie retoryczne: czy ktokolwiek choć raz zapłacił te $1000? Tak tylko sobie ględzę. Wanted

