>No tak. Wiem że robi się to z robi z rur PCV. Tylko co się robi na końcu (na >dachu). Niektórzy mają tam jakieś "skrzyneszki"... Sorry za mało fachowe >słownictwo.
> I jeczsze jedno. Czy wyciągać filtr na dach czy zostawić go pod maską a > wyprowadzić samą rurę? > Pozdrawiam! > Krzysztof Te "skrzyneczki" to filtry cyklonowe, które mają za zadanie odfiltrować większe zanieczyszczenia. Nie sa niezbędne - wiele osób zakłada na końcu rury PCV siatkę z oczkami ok. 2-3 mm. Chodzi o to, żeby do rury nie wlatywały ptaki, muchy i nne paskudztwo, a równocześnie, żeby siatka nie przytlumiała za bardzo ciągu powietrza.. Natomiast kwestia gdzie umieścić sam filtr jest trochę bardziej kluczowa. Stosowane są oba rozwiązania, jednak popularniejsze i sensowniejsze jest umieszczenie filtra pod maską. Musisz pojechać na szrot i znaleźć filtr znajdujący się w takiej sporej puszcze z wlotem i wylotem. Szukaj wśród samochodów dostawczych, szczególnie bacznie przyglądając się Lublinom. (plus - łatwa dostępność wkładów) Jak już coś takiego zdobędziesz, to poszukaj pod maską, gdzie to założyć - ale tam jest tyle miejsca, że powinno gdzieś wejść. Teraz najciekawsze - musisz zrobić dojście do gaźnika. Najlepiej wziąć oryginalny filtr, spawarkę, cienką blachę i kogoś, kto ma jakiekolwiek pojęcie o spawaniu i modelowaniu blachy. W każdym razie efekt powinien być taki: oryginalna "czapka" na gaźnik UAZa zakończona króćcem o takiej średnicy, jak wejście do puszki, którą kupiłeś na szrocie. Teraz łączysz króciec z wyjściem puszki wodoodporną rurą elastyczną, uważajc, żeby jej nie załamać, ani żeby nie dotykała do czegoś gorącego, ruchomego, etc. Obejrzyj uprzednio puszkę na obecność otworów odwadniających, etc. Wieczko najlepiej dodatkowo uszczelnij silikonem, gdyby oryginalna uszczelka byla wypracowana lub niepewna. Teraz zostaje zrobienie wyprowadzenia na dach. Możesz wyjść spod maski albo kratką wlotu powietrza do dmuchawy (ale wtedy tracisz dmuchawę), albo obciąć róg maski i wyjść z boku. Właściwie tu wielkiej filozofii nie ma - kupujesz parę kolanek, ew. jakieś odcinki rury elastycznej - takiej harmonijki, ze trzy obejmy do mocowania rur i kombinujesz. Na końcu umieszczasz kolanko, tak, żeby płaszczyzna wlotu bya prostopadle do dachu - żeby deszcz nie leciał do środka. Kolanko możesz skierować wlotem do tyłu, lub do przodu. Ten drugi sposób tworzy pseudodoładowanie (przy dużych prędkościach powietrze jest niejako wtłaczane do rury). Ale UAZ ma taki nadmiar mocy, że możesz skierować do tyłu ;-) Po tej operacji UAZ wygląda tak, jakby ktoś mu ukradł z dachu umywalkę, i sama kanalizacja została. Teraz jeszcze próba trakcyjna - wyjeżdżasz na szosę, dajesz gaz w podłogę i patrzysz jak się rozpędza i do jakiej prędkości dochodzi. Jeli jedzie wyraźnie gorzej niż przed zamontowaniem snorkela to znaczy, że dałeś za cienką rurę, za bardzo pokręconą, za mały filtr, etc. etc. Jeśli wszystko jest dobrze - możesz już wjeżdżać do głębokiej wody. Wleje się ona pewnie przy bagnecie do oleju i zatrzesz silnik. Ale cylindry będą suche ;-))) Pozdrawiam Marcin UAZ '75
