witajcie nie bylo mnie jakis czas na liscie, ale widze - ze nitz sie nie zmienilo ;-PPP
pytanie mam odnosnie LSD w toyocie - ktore to mi ostatni z partyzanta napie...lac zaczelo bardzo nieprzyjemnie i w zwiazku z tym rozterki mam, a do wyjmowania dyfra mi jakos na razie nie po drodze (wogole mi do samochodu nie po drodze, psiamac...) Ale do rzeczy: wali okrutnie (efekty foniczne i wizualne) tylko na zagrzanym moscie, na zimnym nie - przy silnych skretach... wydedukowalem, ze to LSD umiera - tylko w jakim mechanizmie i czy na tym jescze troche mozna pojezdzic... Mariusz R. - piszesz na stronie o "wywalaniu" lsd i zastepowaniu go dorobionymi pierscieniami - OK... ale czy u Ciebie objawy niesprawnosci byly podobne? Identycznie dzialo sie u niejakiego Szczygła w toyocie, ale on juz auta nie ma... ma ktos jakas madra rade? pzdr seb, lc lj70
