> Powody sa generalnie dwa. O jednym napisales. Czesc organizatorów dziala > metoda spalonej ziemi - po nas chocby potop. Jesli ktos taki zrobi impreze > na terenie nadlesnictwa i nawet tasm po sobie nie pozbiera to nadlesniczy > drugi raz nie wpusci tam zadnej imprezy. I mu sie nie dziwie. >
Taa...i jak sie nie obrocisz d... zawsze z tylu... Niestety, jak nie rozpoczniemy (doslownie!!) propagowania naszej pasji jako proekologiczna (mozna zaczac od Lazika) w mediach, to nas ekoterrorysci poprostu zakrzycza... Nie da sie obecnie jezdzic sobie po terenie mniej lub bardziej na dziko, i udawac ze problemu nie ma. Klubow roznych off-road jest u nas troche, moze ruszyc tylki do nadlesnictw z oferta pomocy, (np, sprzatanie, dowoz paszy dla zwierzat, itp) i kazdy dobry uczynek(nawet podniesienie papierka) propagowac w mediach gdzie sie da, nawet w gazetkach marketowych ;-) Dobrym pomyslem jest dzialanie klubu z Gor Swietokrzyskich, dobrze, gdyby to jeszcze mialo jaks nosnosc medialna... Sam wiesz Marcinie (przy okazji innej bajki ktora sie zajmujemy) ile szkody przyniesie kompletny brak reakcji z naszej strony...a wrog nie spi...!! Pomysl Norberta tez jest ciekawy (w tej czy innej formie) ale jakos tak jest w narodzie (jak PK slusznie zauwazyl) ze nikt w drugim dobrej woli nie dostrzeze... Jacek == Wypisanie z listy: <mailto:[EMAIL PROTECTED]> == == Problemy? Admin: <mailto:[EMAIL PROTECTED]> == == Archiwum listy: <http://www.mail-archive.com/lista%40off-road.pl/> ==
