Dnia pon 10. maja 2004 00:13, Paweł Gołaszewski napisał: > On Sun, 9 May 2004, Tomasz Wittner wrote: > > > Author: blues Date: Sun May 9 19:39:13 2004 GMT > > > Module: SOURCES Tag: HEAD > > > ---- Log message: > > > - Allow to pass options to rsync daemon (only inet - how to pass it in > > > inet version from sysconfig file?); > > > > IMO wcale nie robić tego. DAEMONARGS w rsync.init jest dla opcji linni > > komend rsynca odpalanego via np. inetd. Zawartość /etc/sysconfig/rsyncd > > jest dla opcji linni komend rsync'a "standalone" - taki też jest podział > > plików na podpakiety. > > Ja wiem, że można tam wpisywać. > Zauważ jednak, że lepiej pewne rzeczy ustawiać w jednym miejscu... Właśnie mam zupełnie odwrotne wrażenie - łatwiej w typowych, praktycznych przypadkach - całkowita zgoda i jest to cholernie wygodne. Ale w mniej typowych, często związanych z nie tyle z tym, że ktoś jest wariatem i chciałby na raz odpalać rsynca via *inetd i standalone (wzajemne obsoletes mu będą przeszkadzać) na np. różnych portach (a to się właśnie przekazuje via opcję linii komend), ale że ma rzeczywiste takie potrzeby - choćby związane z nauką, jakimiś porównaniami etc. I w sumie nie chodzi mi to wcale o rsynca (bo w stunnelu też wpisałem wzajemne obsoletes na -inetd i standalone, wbrew własnemu przekonaniu), ale ogólnie możliwości elastycznej konfiguracji, a szczególnie o to, że np. postfix i exim mają wspólny katalog z plikami konfiguracyjnymi w /etc/mail - a, co jeżeli mają też pokrywające się nazw niektórych plików? I jest to denerwujące, w takich nielicznych przypadkach, że ktoś (ja) ma "produkcyjny serwer" na postfix'ie, a chciałby sobie jednocześnie postawić exima do np. nauki na tej samej maszynie. I to kwestia założeń dystrybucji.
-- Tomasz Wittner _______________________________________________________ złota zasada - kto się nie zna, niech się nie wypowiada
