*** From [EMAIL PROTECTED] [2000-06-27 19:51:15] Mala i srednia przedsiebiorczosc to glowna sila motoryczna rozwinietej gospodarki rynkowej. Reformatorzy polskiej gospodarki zdaja sie nie dostrzegac tej oczywistosci. Drobna wytworczosc nie moze rozwijac sie z pozytkiem dla spoleczenstwa i kraju. Pozostaja wiec sposoby - wyprobowane w czasach wielkich prob: samoorganizacja i samopomoc Tylko razem mozemy byc silni Postkomunistyczni neoliberalowie, ktorzy z zapalem (dla wlasnych zreszta korzysci) zabrali sie za reformowanie naszej gospodarki (by - jak socjalistyczna - uczynic ja niereformowalna, gdyz nie sposob wyobrazic sobie sprawnie funkcjonujacej gospodarki rynkowej bez reprywatyzacji, uwlaszczenia i zapewnienia obywatelom rownego startu), nie zapewnili rodzimej przedsiebiorczosci wsparcia, jak to ma miejsce w innych krajach. Przeciwnie. Nie wprowadzili ochrony rynku wewnetrznego. Nie zapewnili ani krajowego rynku zbytu, ani korzystnych warunkow dla eksportu. Stworzyli natomiast sytuacje korzystna dla zagranicznego kapitalu i dla tych, ktorzy wszystkimi sposobami sprowadzaja go do Polski. Jednak tak na dobra sprawe, to po co spoleczenstwo ma placic za ksztaltowanie quasi-kapitalizmu, skoro obywatele beda skazani raczej na role najemnej sily roboczej niz funkcjonowanie w charakterze przedsiebiorcow, samodzielnych podmiotow gospodarczych? Pytanie retoryczne, bo przeciez mechanizmy demokratyczne w naszym kraju sa tak ustawione (spoleczenstwo nie uwlaszczone, media zawlaszczone przez lewice, niedorozwiniety system partyjny, proporcjonalna ordynacja wyborcza), ze tzw. milczaca wiekszosc nie jest w stanie wyartykulowac swych pogladow i postulatow. Tak wiec wszelkie bajania o reformie na nic sie zdadza, gdy z jednej strony widac przymierze nomenklaturowych dorobkiewiczow z profitentami okresu tzw. transformacji, a z drugiej bezprawny drenaz polskiej gospodarki przez miedzynarodowy kapital spekulacyjny. I wreszcie, gdy silne lobby prywatyzacyjne naciska na szybka (i byle jaka) wyprzedaz majatku narodowego. W tej sytuacji drobni przedsiebiorcy nie moga liczyc na pomoc; tym bardziej ze nawet sejmowa Komisja ds. Malych i Srednich Przedsiebiorstw niewiele moze zdzialac. Rola panstwa i wszystkich struktur spolecznych jest udzielanie wsparcia polskiej przedsiebiorczosci, przede wszystkim malej, ktora zaczela sie w handlu, pozniej rozwinela sie w produkcji i uslugach. Niestety, ulega ona silnej konkurencji kapitalu zagranicznego, wprowadzonego do Polski na warunkach uprzywilejowanych. Prywaciarze wciaz na marginesie Okolo 2,5 mln malych i srednich przedsiebiorstw to 99 proc. ogolu podmiotow gospodarczych dzialajacych w kraju. W malych firmach pracuje ponad 50 proc. zatrudnionych w kraju, wytwarzajac 40 proc. produktu krajowego brutto. Ponad 91 proc. malych przedsiebiorstw to przedsiewziecia zatrudniajace do 5 pracownikow. Male firmy dzialaja glownie w sektorze handlu (40 proc.), uslug (14 proc.), w budownictwie (10 proc.). Natomiast w produkcji, ktora wymaga nakladow inwestycyjnych (podczas gdy w handlu po prostu dzierzawi sie lokal), dziala zaledwie 14 proc. malych przedsiebiorstw. Brak kapitalu jest najwieksza przeszkoda w rozwoju drobnej przedsiebiorczosci. Stad potrzeba zrzeszenia sie, konsolidacji kapitalu. Latwiej prowadzic inwestycje wspolnie niz indywidualnie. Tym bardziej ze na kazdym kroku czyha zachlanny fiskus i nie mniej zarloczne samorzady lokalne. Nawet w czasach najsrozszego PRL-u utrzymywaly sie indywidualne gospodarstwa chlopskie, drobna wytworczosc, handel, rzemioslo. Przetrwala idea przedsiebiorczosci. W okresie tzw. transformacji, ktora jest atrapa przemian ustrojowych, nie znajduje ona sprzyjajacych warunkow rozwojowych. Uciazliwy system podatkowy, przy rownoczesnym otwarciu kraju dla zagranicznych inwestorow korzystajacych z roznych przywilejow - to spychanie malych i srednich przedsiebiorstw na margines zycia gospodarczego, w patologie szarej strefy. Tymczasem w krajach rozwinietych, wlasnie mala przedsiebiorczosc napedza gospodarke. Trzeba wiec, zamiast wmawiac ludziom nieuchronnosc kosztow tzw. transformacji, dac im szanse, stworzyc wszystkim rowny start do uczestnictwa w gospodarce kraju. Smietnisko tzw. transformacji Wiekszosc obywateli nie odczuwa korzysci tzw. transformacji (choc za nia placi). Rodzinne gospodarstwa rolne omijaja wszelkie dobrodziejstwa nomenklaturowego kapitalizmu oligarchicznego, natomiast nie ominie zaden koszt quasi-ekonomicznych eksperymentow postkomunistycznych neoliberalow. Drobna przedsiebiorczosc w miastach rozwija sie z trudem, gdyz zagrazaja jej zagraniczne sieci handlowe. Supermarkety stosuja ceny dumpingowe, zwlekaja z zaplata producentom towarow. W konsekwencji rozwijaja sie ich kosztem, przy okazji wypierajac z rynku polskich przedsiebiorcow. Ta bezmyslna i szkodliwa polityka panstwa, jak rowniez samorzadow nie znajduje kresu. W Krakowie, gdzie siedem istniejacych supermarketow skutecznie pacyfikuje lokalny handel, planuje sie budowe dalszych pietnastu. Doktrynalne traktowanie roli niewidzialnej reki rynku i wolnosci gospodarczej, podczas gdy w rozwinietych gospodarkach funkcjonuje interwencjonizm panstwowy, jest przejawem zacofania reformatorow krajowej gospodarki. Jest oczywiste, ze male i srednie przedsiebiorstwa musza byc traktowane inaczej (jezeli nie preferencyjnie). Nie sa przeciez w stanie konkurowac z wielkimi firmami czy sieciami handlowymi. Wspieranie malej i sredniej przedsiebiorczosci jest wiec koniecznoscia. Pomysl na sukces Dla jednych wolnosc gospodarcza to handel bazarowy, "lozkowy", "szczekowy", zaopatrywany w towary pochodzace z kradziezy, z przemytu, bezakcyzowe. Dla innych to pasozytujace na krajowej gospodarce spolki nomenklaturowe, fundacje i stowarzyszenia drenujace budzet panstwa, spekulacje na gieldzie i pranie brudnych pieniedzy, porno- i narkobiznes, zlodziejska prywatyzacja. Taki "kapitalizm" zafundowali spoleczenstwu postkomunistyczni neoliberalowie, reformujacy nasza gospodarke. Tysiace obskurnych bazarow zeszpecilo krajobraz polskich miast. Wszystkie przelicytowala stolica. Wokol barbarzynskiej bryly Palacu Kultury gaszcz straganow i bud z posowieckim przemytem, "lozkowcy" blokujacy nawet reprezentacyjne arterie, prymitywny, dziki kapitalizm w socrealistycznej scenerii. Wladzom miasta (koalicja SLD - UW), ma sie rozumiec - Europejczykom w kazdym calu, perspektywa brukselska jawi sie jako azjatycki bazar. Dzieki tzw. transformacji Warszawa stala sie gigantycznym, dzikim targowiskiem, co jakos uchodzi uwadze stolecznego magistratu. Zdaje sie on rowniez nie dostrzegac bezpardonowej penetracji stolicy przez zagraniczne sieci handlowe, rugujace polski handel i wytworczosc, generujace bezrobocie. Chociaz jest oczywiste, ze na polskim rynku polscy handlowcy i przedsiebiorcy powinni miec takie same prawa jak zagraniczni, a nawet pewne preferencje, to nie dla reformatorow naszej gospodarki. - Juz kilka lat temu dostrzegalismy potrzebe samoorganizowania sie polskiej drobnej przedsiebiorczosci, potrzebe konsolidacji kapitalu - mowi Zenon Mikulec, prezes zarzadu Land S.A. - Nie czekajac na zmiane nastawienia politycznych i gospodarczych elit do rodzimych drobnych przedsiebiorcow, sami musimy zadbac o swoje interesy. Zwiazek Pracodawcow Warszawy i Mazowsza zorganizowali w 1991 roku przedsiebiorcy, ktorzy - jak sie okazalo - na quasi-rynku mieli samych przeciwnikow, a rola panstwa ograniczala sie do lupienia podatkow. Postanowili wiec wspolnie bronic sie i wspierac. W programie dzialania zapisali ambitnie - uwlaszczyc Polakow; usprawnic prawo, by gwarantowalo bezpieczenstwo w prowadzeniu uczciwej dzialalnosci gospodarczej; zachowac narodowy charakter panstwa polskiego w obliczu euro-globalizmu; zbudowac silne panstwo, ktorego istotnym elementem jest samorzadnosc terytorialna, gospodarcza, zawodowa. Przyjeta dewiza - duzo malych firm zlaczonych - to potega i w tym polska sila - nie pozostala na papierze. Stowarzyszenie Producentow i Handlowcow Budownictwa "DOM" zrzesza ponad 100 firm, zatrudnia ponad 5.000 pracownikow. Rocznie obroty przekraczaja 100 milionow dolarow. Spolka akcyjna Land S.A., ktorej udzialowcami jest ponad 3.000 kupcow, zbudowala Centrum Uslugowo-Handlowe Land. Na powierzchni ponad 4 hektarow pod dachem mieszcza sie handel, uslugi, biura, gastronomia. Oferta dla wszystkich i dla kazdego. Zlokalizowano je przy stacji metra, w poblizu duzego osiedla mieszkaniowego. Stalo sie atrakcyjnym czynnikiem integrujacym lokalna spolecznosc. Wlasne jest czescia wspolnego W warunkach dzikiego kapitalizmu, agresywnej ekspansji zagranicznych inwestorow (korzystajacych w dodatku - nie wiedziec dlaczego - z przywilejow) nielatwo jest prowadzic dzialalnosc gospodarcza. Sprawdzaja sie tylko duze i silne firmy, dysponujace odpowiednim kapitalem. Takie podmioty gospodarcze sa tez wlasciwymi partnerami do rozmow z samorzadem terytorialnym czy administracja panstwowa. Akcjonariuszami spolki akcyjnej Land i rownoczesnie wlascicielami obiektow Centrum Uslugowo-Handlowego Land sa drobni i sredni przedsiebiorcy, firmy handlowe, uslugowe i rodzime. Spolka akcyjna jest niezwykle funkcjonalnym instrumentem w dzialalnosci gospodarczej. Zapewnia tez bezpieczenstwo udzialowcom, bo kazdy z nich wyklada tylko niewielka czesc kosztow przedsiewziecia, stajac sie wspolwlascicielem calego przedsiebiorstwa. Poza tym akcjonariusz odpowiada za zobowiazania spolki tylko do wysokosci swego udzialu w kapitale akcyjnym. Rowniez wierzyciele akcjonariusza moga dochodzic roszczen tylko do wysokosci akcji dluznika. Pieniadze innych akcjonariuszy pozostaja bezpieczne. - Nasza oryginalna inicjatywa jest akcjonariat personalny - mowi Andrzej Stepniewski, prezes Zwiazku Pracodawcow Warszawy i Mazowsza. - Kazda akcja jest zwiazana z konkretna osoba i opiewa na konkretna powierzchnie inwestycji. Taka forma zabezpiecza zarowno interesy poszczegolnych udzialowcow, jak i powodzenie przedsiewziecia. Jezeli wiec ktos wykupil 20 akcji, to jest wlascicielem 20 metrow kwadratowych powierzchni uzytkowej obiektu. Odsprzedajac akcje, sprzedaje wlasnie to konkretne miejsce, co jest rownoznaczne z wystapieniem ze spolki. Akcjonariat personalny sprawdzil sie jako skuteczna forma gromadzenia kapitalu i zarzadzania wspolnym przedsiewzieciem. Jerzy Pawlas, Nasz Dziennik, 27.06.2000 ====================================================== Lista 'Prawica' Owner: <[EMAIL PROTECTED]>
