*** From [EMAIL PROTECTED] (Miroslaw J. Wiechowski)

Czarny leksykon wyborczy

Aleksander Klamliwy

Gdy sie patrzy z perspektywy czasu, coraz bardziej jest widoczne, w jak
wielkim stopniu Aleksander Kwasniewski swa elekcje na prezydenta i
popularnosc wlasnej prezydentury zawdziecza fatalnej poprzedniej
prezydenturze Lecha Walesy. Nie ulega watpliwosci, ze Walesa przez swa
agresywnosc, ciagle wszczynanie klotni personalnych dla promowania
siebie i faworytow (poczawszy od slynnej nocy czerwcowej w 1992 r., gdy
obalil rzad Olszewskiego), "wachowszczyzne" etc. zadal dotkliwe ciosy
"Solidarnosci" i nurtowi patriotycznemu w Polsce, bardzo mocno go
oslabiajac. Na tym tle latwiej mogl zdobywac punkty ukladny, pozbawiony
skrupulow i gotow do wszelkiego rodzaju obietnic kandydat postkomunistow
- Kwasniewski. Ostatnie lata przyniosly znowu korzystny dla niego splot
sytuacji, wynikly z obciazenia rzadow AWS skutkami tak fatalnej
balcerowiczowskiej polityki gospodarczej i paru niezbyt przemyslanych
reform, z zalosna "reforma" sluzby zdrowia na czele. 

Mozna dlugo wyjasniac powody, dla ktorych tak duza czesc Polakow,
zwiedziona przez media, gotowa jest glosowac na Kwasniewskiego. Czy
wystarcza to jednak do zrozumienia tak kompromitujacej sytuacji, w
ktorej moze znowu dojsc do wybrania na prezydenta czlowieka o jego
osobowosci? Nizej zwracam uwage w swym tekscie na kilka cech jego
charakteru, calkowicie go dyskwalifikujacych jako czlowieka, polityka i
prezydenta.

Aleksander Nijaki

Wiele osob uwaza za glowne zrodlo sukcesow politycznych Kwasniewskiego
jego nijakosc, zdolnosc maksymalnie "elastycznego" przystosowywania
swych wypowiedzi do pogladow akurat tych sluchaczy, z ktorymi ma
aktualny kontakt. Jak to dosadnie okreslil polityk PSL-owski Janusz
Piechocinski, caly pragmatyzm robienia polityki przez Kwasniewskiego
sprowadza sie do tego, ze w Brukseli mowi to, co chca uslyszec w
Brukseli, a w PGR-ze w Olsztynskiem mowi to, co chca uslyszec w PGR-ze w
Olsztynskiem. 

Dosadnie scharakteryzowal metody postepowania Kwasniewskiego Jan Maria
Rokita, mowiac: (on) nie posiada zadnych pogladow politycznych... jest w
stanie wchlonac dowolny ich zbior (...). Ma poglad glownie na dwie
sprawy. Po pierwsze - ze Aleksander Kwasniewski powinien odnosic na tym
swiecie sukcesy. A po drugie - aby to bylo mozliwe, Aleksander
Kwasniewski powinien unikac wyrazania zdecydowanych opinii, zwlaszcza
idacych pod prad (cyt. za K. Olszewski Dwa spojrzenia na Kwasniewskiego,
"Rzeczpospolita", 11 pazdziernika 1995 r.). Jak bardzo prawdziwa jest ta
opinia Rokity - przekonalem sie po przejrzeniu kilku dziesiatkow
wywiadow Kwasniewskiego. Bylo to na ogol zajecie strasznie jalowe - z
ogromnej liczby wywiadow nie mozna bylo wycisnac doslownie jednej
ciekawszej, bardziej oryginalnej opinii. Dominowaly poprawne, okragle
zdanka-ogolniki. Stad czeste oskarzanie Kwasniewskiego o mydlowatosc,
nijakosc, plastikowosc (okreslenia Jacka Kurskiego). I podobne wrazenia
przy przeczytaniu najnowszego, wyborczego "przeboju" Kwasniewskiego -
ksiazki Dom wszystkich Polska. Woda, woda, pustoslowie i masa obietnic,
bez wyjasnienia, w jaki sposob zamierza je wcielic w zycie. Socjolog
Pawel Spiewak pisal, ze juz w czasie pierwszej kampanii prezydenckiej
Kwasniewski uosabial swiat bezproblemowy, gladki, bez kantow i
chropowatych powierzchni. I to mu, jak widac, pozostalo na trwale.
Politolog Radoslaw Markowski komentowal w "Rzeczpospolitej" z 11
wrzesnia 2000 r., iz zarowno Kwasniewski, jak i sztab ludzi wokol niego
doskonale wyczuwaja, w jaki sposob opowiedziana historie o tym, co sie w
Polsce dzieje, chce uslyszec narod. A jednoczesnie jako prezydent nie
musi podejmowac stanowczych, trudnych decyzji. Waza sie nasze losy,
jesli chodzi o Unie Europejska, a nigdy nie slyszalem, by pan prezydent
byl w stanie powiedziec naszym zachodnim przyjaciolom jakiekolwiek
stanowcze, przykre slowa. Gdziekolwiek jest, mowi ludziom to, co im sie
podoba.

"Genialny sitwiarz"
 
Nijakosc Kwasniewskiego, jego "elastycznosc", a w szczegolnosci nabyte w
czasach aparatczykowskich umiejetnosci manipulowania, sa rozwiniete do
najwyzszego stopnia. Stad wynika to dosc szczegolne laczenie
sprzecznosci w praktyce obecnego prezydenta RP, o ktorym Marcin
Przewoznik w "Tygodniku Solidarnosc" z 8 wrzesnia 2000 r. pisal: Chodzi
na msze, ale w kosciele nie kleka, otwieraja mu drzwi limuzyny, wchodzi
przez bagaznik. Do "Solidarnosci" tez by sie byl chetnie zapisal w swoim
czasie, ale zrazilo go, ze wszyscy sie zapisywali. On zas, zapalony
dzialacz PZPR, stronil od organizacji masowych.

Autentyczny lewicowiec Ryszard Bugaj mowil w wywiadzie dla
"Rzeczpospolitej" z 26 wrzesnia 2000 r. o Kwasniewskim, ze nie jest to
wcale polityk lewicy, lecz bardzo sprawny polityk postkomunistyczny.
Polityk, budujacy ze swojego srodowiska nowy oboz, calkowicie spojony
biografiami, bez zadnej wizji i uporczywosci w dazeniu do rozwiazywania
problemow, a wyciagajacy karte socjalna wtedy, gdy to jest korzystne.
Bugaj powolal sie przy tym na opinie jednej z dziennikarek, ktora
napisala o Kwasniewskim, ze to jest "genialny sitwiarz" - czlowiek od
utrzymywania kontaktow, od zalatwiania, od gry grupowej, opartej na
sieci personalnych wspolzaleznosci.

Aleksander Klamliwy

Zawod aparatczyka wycwiczyl w Kwasniewskim rozne specyficzne
umiejetnosci socjotechniczne, na czele z zamilowaniem do rozmijania sie
z prawda. Jego niepisana dewiza moglyby byc slowa Klamie, wiec jestem.
Najfatalniej wpadl na glosowaniu w sprawie ustawy, pozwalajacej scigac
zbrodnie PRL, gdy go publicznie przylapano na klamstwie. Kwasniewski dwa
razy wypowiadal sie na temat swego glosowania, za kazdym razem mowiac co
innego. "Gazecie Wyborczej" powiedzial, ze w ogole nie glosowal w tej
sprawie. Gdy stwierdzono, ze wydruk sejmowy jednoznacznie pokazuje, ze
Kwasniewski glosowal przeciwko ustawie, dzien pozniej podal on
calkowicie odmienna wersje swego zachowania w tej sprawie: Rozmawialem z
wiceministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii i wpadlem na sale
tylko na glosowanie. Podnioslem reke, tak jak osoba odpowiedzialna w
klubie za te sprawe.

Najslynniejszym klamstwem Kwasniewskiego bylo jego powolywanie sie na
rzekome posiadanie wyzszego wyksztalcenia. Sam Kwasniewski 16
pazdziernika 1995 r. publicznie sklamal, mowiac w wywiadzie dla radiowej
"Trojki", ze obronil prace magisterska i ma wyzsze wyksztalcenie (wedlug
"Rzeczpospolitej" z 11 grudnia 1995 r.). Dopiero po publicznych
wyjasnieniach prorektora i rektora Uniwersytetu Gdanskiego, zadajacych
klam twierdzeniom Kwasniewskiego w tej sprawie, przyznal on, juz jako
prezydent-elekt na lamach "Polityki" z 2 grudnia 1995 r., ze nie zrobil
magisterium. Dalej jednak upieral sie przy twierdzeniu: Uwazam, ze jako
osoba, ktora zdala wszystkie egzaminy, mam ukonczone studia wyzsze.
Milczac o tym, ze zostal skreslony z listy studentow 5 pazdziernika 1978
r., Kwasniewski w dosc szczegolny sposob tlumaczyl nieuzyskanie dyplomu
magistra: przez cale zycie odczuwalem straszliwa potrzebe wolnosci i
gdzies wlasnie w tym miesci sie machniecie reka na dyplom. Najdowcipniej
skomentowal tego typu tlumaczenia sie Kwasniewskiego Stanislaw Tym:
(...) Nie ma dyplomu, bo jest uczciwy (...). Kretaczyna, oszust i
klamczuch zdalby cynicznie egzamin magisterski i obronil dyplom - bo tak
zachowuja sie tchorze, asekuranci, wyrachowani karierowicze i niewolnicy
administracyjnych nakazow. Czlowiek wolny macha reka na takie sprawy.
Czy to nie jest piekne i szlachetne? Czyz mozna miec do kogokolwiek cien
pretensji o to, ze jest czlowiekiem wolnym (...). Latwo przewidziec, ze
ta "straszliwa potrzeba wolnosci ogarnie wkrotce szerokie rzesze
spolecznosci (...). Skoro wolnym moze byc prezydent, to chyba wolnym
moze czuc sie kazdy obywatel w kazdej sytuacji (...) ("Wprost" z 10
grudnia 1995 r.). W efekcie takiej "straszliwej potrzeby wolnosci" -
zdaniem Tyma - jadacy tramwajem mogliby nie kasowac biletow, kierowcy
prowadziliby samochody bez prawa jazdy, bo skoro sami uznawaliby swoje
umiejetnosci prowadzenia samochodu za bardzo dobre, to po co im jeszcze
jakis papier etc.

W tymze "Wprost" z 10 grudnia 1995 r. Lech Falandysz ubolewal, ze
prezydent-elekt dwukrotnie dopuscil sie falszu intelektualnego, czyli
"poswiadczenia nieprawdy". Jego zdaniem, Polacy wybrali na prezydenta
czlowieka, o ktorym juz wiadomo, ze niezbyt dobrze sobie radzi w
trudnych sytuacjach. Nie wiedziec dlaczego za czesto brnal w slepy
zaulek niejasnych tlumaczen lub zaslanial sie niepamiecia. Kiedys
zaslynal tym, ze uszedl z Sejmu przed dziennikarzami po drabinie. Ufam,
ze ten zgrabny sprzet jest na wyposazeniu Palacu Namiestnikowskiego i ze
bedzie utrzymywany w znakomitym stanie, zawsze gotowy do uzytku.

Nawet stary protektor Kwasniewskiego, byly premier komunistyczny
Mieczyslaw F. Rakowski, uznal kretactwa Kwasniewskiego w sprawie jego
wyksztalcenia za "niefortunny poczatek". Pisal (na lamach SdRP-owskiej
"Trybuny" z 16 grudnia 1995 r.): (...) Aleksander Kwasniewski postapil
glupio, zle. Zbyt lekkomyslnie potraktowal te sprawe. Wielu swoim
autentycznym zwolennikom zafundowal dyskomfort psychiczny (...).

W Czechach posel, ktory pare razy bezprawnie posluzyl sie stopniem
doktorskim, zostal zmuszony do rezygnacji z poslowania do parlamentu. W
Polsce Kwasniewski, mimo tak ewidentnego powiedzenia nieprawdy o swym
"wyzszym" wyksztalceniu w czasie kampanii wyborczej, mimo oficjalnego
orzeczenia Sadu Najwyzszego na temat klamliwosci twierdzen o ukonczeniu
przezen studiow wyzszych, mogl pozostac prezydentem. Sam Kwasniewski
wybranial swa sklonnosc do mijania sie z prawda w czasie wywiadu dla
"Rzeczpospolitej", mowiac, ze: Prawda jest wyrazna w matematyce,
natomiast w historii jest zawsze niejednoznaczna. Polemizujac z tymi
slowami Kwasniewskiego arcybiskup Jozef Zycinski powiedzial w wywiadzie
dla "Zycia" z 22-23 lutego 1997 r.: Nieprawda. W matematyce tez sa
prawdy niejednoznaczne np. twierdzenie o czterech barwach Appela-Hakena,
hipoteza continuum, pewnik wyboru. Natomiast w historii sa rowniez tezy
jednoznaczne. Na przyklad, ze zalozenie obozu oswiecimskiego bylo
barbarzynstwem. I takze z historii PRL przykladow barbarzynstw mozna
przytoczyc bardzo wiele. Ci, ktorzy kochaja szary pejzaz, moze chcieliby
uszczesliwic innych perspektywa daltonisty.

Gen nieprawdy

Mozna by dlugo wyliczac rozliczne klamstwa A. Kwasniewskiego.
Przewodniczacy kolegium Instytutu Pamieci Narodowej Andrzej Grajewski
pisal w "Gosciu Niedzielnym" z 21 wrzesnia 2000 r.: W te prezydenture
wpisany jest takze gen nieprawdy. Zaczelo sie od godnych pozalowania
kretactw Kwasniewskiego w sprawie rzekomego wyzszego wyksztalcenia,
ktorego nie posiada, nastepnie ujawniono jego nieprawdziwe zeznania
majatkowe, dotyczace udzialow w "Polisie". Pozniej doszly klamstwa,
zwiazane z firma meblowa szwagra, reklamowana przy okazji oficjalnych
podrozy oraz nieprawdziwe wyjasnienia na temat rosyjskiego szpiega
Wladimira Alganowa, ktorego podobno nigdy nie widzial na oczy, dopoki
prasa nie opublikowala ich wspolnych zdjec.

Aleksander Trunkowy

Bardzo szybko po objeciu stanowiska prezydenta RP przez A.
Kwasniewskiego zaczelo wychodzic na jaw jego inne oblicze - sklonnosc do
zanurzania sie w oparach alkoholu. Autorzy "Rzeczpospolitej" Kazimierz
Groblewski i Marcin Dominik Zdort pisali w glosnym artykule z 3
pazdziernika 1996 r. pt. Czy prezydent naduzywa alkoholu, iz: Na
przelomie marca i kwietnia Aleksander Kwasniewski zlozyl wizyte na
Bialorusi. W polskim konsulacie w Brzesciu spotkal sie z bialoruska
opozycja. Wychodzac z konsulatu, Kwasniewski otoczony zostal przez
dziennikarzy (wsrod ktorych byl Piotr Koscilski z "Rzeczpospolitej").
Odpowiadajac na ich pytania, mowil z minuty na minute coraz bardziej
belkotliwie. Potem ruszyl do samochodu, ale nie trafil i usilowal wsiasc
do bagaznika zamiast przez drzwi do srodka auta.

Nieco pozniej Kwasniewski oraz akredytowani przy jego wizycie
dziennikarze byli zaproszeni do restauracji. Przed wejsciem do niej
pojawil sie bardzo zdenerwowany rzecznik Styrczula, ktory usilowal nie
wpuscic dziennikarzy do srodka. W koncu zgodzil sie na obecnosc prasy,
pod warunkiem, ze nikt nie bedzie sie zblizal do "zmeczonego" prezydenta
ani zadawal mu pytan. Aleksander Kwasniewski, chwiejac sie na nogach, z
kuflem piwa w reku, krotko przemawial do zgromadzonych. Wspolpracownicy
szybko namowili go do opuszczenia restauracji, wiec prezydent pozegnal
sie wylewnie, przy okazji niemal przewracajac jedna z kobiet, na ktorej
szyi sie uwiesil.

Dziennikarze "Rzeczpospolitej" powolali sie rowniez na publikacje
"Washington Times" z 30 wrzesnia 1996 r. sugerujaca, ze prezydent
jednego z krajow srodkowoeuropejskich podczas niedawnego pobytu w USA
naduzywal alkoholu. Wysocy urzednicy prezydenta Aleksandra
Kwasniewskiego oraz on sam zaprzeczyli, jakoby publikacja mogla jego
dotyczyc. Podczas wczesniejszych wizyt zagranicznych prezydenta
Kwasniewskiego mialy juz miejsce sytuacje, w ktorych dziennikarze
odnosili wrazenie, ze prezydent byl pod wplywem alkoholu. Do tej pory
nie byly one opisywane.

Kancelaria Prezydenta zorganizowala wczoraj (tj. 2 X 1996 r. - J.R.N.)
pokaz poltoragodzinnego filmu z ostatniego pobytu prezydenta w USA, aby
udowodnic, ze artykul w waszyngtonskim dzienniku jest nieprawdziwy. Po
projekcji zdania dziennikarzy byly jednak podzielone. Przemawiajac na
forum ONZ, Kwasniewski mowil powoli i wyraznie, nie platal mu sie jezyk.
Pozniej jednak na filmie pokazano zachowania prezydenta, ktore wywolaly
zdziwienie dziennikarzy, m.in. przesadna gestykulacje, a nawet
niespodziewane owiniecie sie polska flaga.

Szczegolnie drastyczne i kompromitujace Kwasniewskiego bylo jego
niechlubne zachowanie sie w czasie uroczystosci w Charkowie, kiedy
chwiejacy sie prezydent RP niedwuznacznie wskazywal, ze znajduje sie w
stanie dowodzacym silnego zauroczenia alkoholem. Najwieksze oburzenie
wywolywal fakt, ze takie zachowanie prezydenta mialo miejsce w czasie
uroczystosci obchodow 60. rocznicy mordu na tysiacach polskich oficerow.
Prezydencki minister Ryszard Kalisz szybko poczestowal jednak prase
bajeczka o tym, ze prezydent cierpi na pourazowy zespol przeciazeniowy
goleni prawej.

15 wrzesnia 2000 r. "Tygodnik Solidarnosc" opisal kolejna przygode
Aleksandra Kwasniewskiego, tym razem w Nowym Jorku. Wedlug tekstu
Juliusza Osuchowskiego Whisky z lodem, ostatniego dnia pobytu w Nowym
Jorku juz po zakonczonym prezydenckim szczycie milenijnym, prezydent
Kwasniewski "zabalowal" w polskiej dzielnicy na Greenpoint w Klubie
"Europa". Przy pieciu stolach nakrytych bialymi obrusami, udekorowanych
kwiatami, oswietlonych swiecami w zlotych kandelabrach, zasiadlo okolo
czterdziestu osob. Mimo ze jadla bylo pod dostatkiem, prezydent nie
odmawial jedynie szklaneczek whisky bez wody, z jedna kostka lodu. Te
szklaneczki, nastroj lokalu i swojskie towarzystwo tak go rozluznily, ze
wyszedl nawet na estrade i wziawszy mikrofon do reki, staral sie, jak
potrafil, pomoc pomrukami i tupaniem do taktu amerykanskiemu zespolowi
jazzowemu. Po tych wystepach zostali wpuszczeni na chwile dziennikarze i
fotoreporterzy. Pan prezydent pozwolil sie obfotografowac, rozdal nawet
pare autografow, obejrzal wystawe obrazow Andrzeja i Jurka Gumieli,
akuratnie eksponowana w klubie, po czym z cala swa ekipa udal sie nocna
pora pod pomnik ks. Jerzego Popieluszki, aby zlozyc tam kwiaty. Nie bylo
tam wprawdzie reporterow, ale krepa postac prezydenta wypatrzyli z
pobliskiego parku polscy piwosze i przybiegli pod pomnik, protestujac
przeciwko skladaniu kwiatow przez czlowieka, ktory w czasie, gdy
zamordowano ksiedza, nalezal do formacji, ktora wydala na niego wyrok.
Prezydent Kwasniewski wdal sie z Polonusami w dyskusje, w ktorej jednak
nie potrafil obronic racji PZPR.

Nieprzypadkowo liczne komentarze po kaliskim skandalu Kwasniewskiego i
Siwca niejednokrotnie nawiazywaly do alkoholowego hobby p. prezydenta
RP. Redaktor naczelny "Nowego Panstwa" Anatol Arciuch pisal o knajackim
luzie Aleksandra Kwasniewskiego, laczacym w sobie humor popijaw
komunistycznych aktywistow, figle pod budka z piwem i blyskotliwosc
disco polo. Andrzej Olechowski, polemizujac z probami wybraniania
zachowania Kwasniewskiego w Kaliszu, stwierdzil: Trzeba byc czlowiekiem
szczegolnie utalentowanym badz niedowidzacym, zeby sadzic, ze jest inna
przyczyna takiego zachowania niz zwyczajne pijanstwo. I dodal, ze znajac
reguly dyplomacji wie, ze w tej chwili w dossier prezydenta
Kwasniewskiego we wszystkich krajach bedzie odnotowane, ze ma problem
alkoholowy.

Chcialem tu przedstawic kilka szczegolnych cech A. Kwasniewskiego tak
wyraznie zademonstrowanych w czasie jego piecioletniej prezydentury.
Brak miejsca zmusil mnie do zrezygnowania z przedstawienia
niejednokrotnie opisywanych na lamach naszego tygodnika i innych
periodykow faktow, ilustrujacych jego szczegolna troske o zabezpieczenie
bytu sobie i rodzinie, m.in. wykupienia mieszkania za 5 proc. wartosci w
1990 r., sprawe problemow zwiazanych z lustracja Kwasniewskiego, roznego
typu "niezbyt ciekawych" zamieszan w interesy przedsiebiorstw (reklama
mebli "Forte" etc.), polityki odznaczeniowej, obludy wobec Kosciola
(skandal kaliski etc.), dzialan wbrew podstawowym interesom polskiego
patriotyzmu, podejmowanych przez niego konsekwentnie prob wybielania
PRL-u i zamazywania zbrodniczosci charakteru systemu komunistycznego,
wet w sprawie prokuratorii, uwlaszczenia etc. Na koniec chcialbym
jeszcze, przynajmniej skrotowo, zwrocic uwage, na czym polega istota
zagrozen, zwiazanych z grozba ewentualnej reelekcji Kwasniewskiego na
prezydenta RP.

Dlaczego Kwasniewski jest tak niebezpieczny dla Polski?
 
Glownym problemem w przypadku Kwasniewskiego jako prezydenta RP jest
fatalna komunistyczna szkola aparatczykowska, w ktorej wyrosl. Szkola, w
ktorej oduczono go posiadania wlasnych pogladow, a nauczono wylacznie
przystosowywania sie do silniejszych w imie jak najszybszego posuwania
swej kariery do przodu. Co mu rzeczywiscie wychodzilo bardzo skutecznie.
Wychodzac ze szkoly, ktora miala za nic mysl o suwerennosci Polski i
poslusznie akceptowala jej poniewieranie przez Starszego Brata ze
Wschodu, Kwasniewski bez trudu gotow jest zaakceptowac kazde
ograniczenie suwerennosci Polski na rzecz biurokratow UE z Brukseli.
Wychodzac z tej szkoly, znow jakze skory jest do umizgow wobec Rosji, do
ustepstw w sprawie gazociagu kosztem Ukrainy itp. Jakze wymowny pod tym
wzgledem byl obnazajacy podejscie Kwasniewskiego w sprawie gazociagu
tekst Piotra Baczka Kontrowersyjny list Kwasniewskiego w "Glosie" z 24
czerwca 2000 r. Przypomnijmy w tym kontekscie niedawne ostrzezenia
znanego nonkonformistycznego pisarza Kazimierza Orlosia w tekscie pt.
Krotka pamiec politykow ("Zycie" z 12 lipca 2000 r.). Ostrzegajac, czym
moze grozic zwyciestwo A. Kwasniewskiego juz w pierwszej turze i
ewentualne miazdzace zwyciestwo SLD w wyborach parlamentarnych, Orlos
pisal m.in.: Ktory z mlodych sympatykow SLD pamieta o zwiazkach liderow
postkomunistow (kandydatow na prezydenta i premiera wolnej Polski) z
towarzyszami radzieckimi? Kto bedzie sie zastanawial nad wielce mozliwym
wzrostem rosyjskich wplywow w wypadku objecia funkcji premiera przez
przewodniczacego SLD? Czy - wobec rosnacej militarnej potegi Rosji
Putina - rzadzacy Polska byli komunisci nie dokonaja zwrotu na Wschod i
ponownie nie podporzadkuja Polski Rosji? (...) Rosja, co wydaje sie
pewne, tylko czeka na zwyciestwo SLD. (...) Najwieksze zagrozenie dla
Polski w nadchodzacych latach dostrzegam wlasnie w ponownym dojsciu do
wladzy bylych polskich komunistow. W ich oportunizmie, serwilizmie i
uleglosci wobec Rosji.

Za szczegolnie niebezpieczne dla Polski uwazam bardzo rozwiniete
stosunki Kwasniewskiego z miedzynarodowym lobby zydowskim i wyraznie
przejawiana przez niego gotowosc do ustepstw wobec tego lobby w roznych
sprawach kosztem Polski. (Pisalem juz o tym szerzej, zarowno w Czarnym
leksykonie, jak i w Pro i contra w "Niedzieli" z 18 czerwca 2000 r.)
Znamienny byl fakt, ze podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych w 1996 r.
Kwasniewski, wyraznie lekcewazac mozliwosc rozmow z prawdziwie
reprezentatywnymi przedstawicielami Polonii, poswiecil maksimum uwagi na
kolejne spotkania z najbardziej wplywowymi przedstawicielami lobby
zydowskiego w USA, dlugo rozmawiajac z nimi "za zamknietymi drzwiami".

Bardzo wymowny pod tym wzgledem byl jego pobyt w Izraelu w czerwcu tego
roku. W mediach w najwiekszym stopniu krytykowano wowczas jego
oszczercza wypowiedz o Radiu Maryja i przepraszanie Zydow za kampanie
marcowa 1968 r. w imieniu calego narodu, zamiast wylacznie w imieniu
partii komunistycznej, z ktorej sie wywodzi. Sam przylaczylem sie do
krytyki Kwasniewskiego za powyzsze wypowiedzi. 

Uwazam, ze nieslusznie zwrocono zbyt malo uwagi na najbardziej 
niebezpieczna czesc jego pobytu w Izraelu. Otoz w czasie przemowienia 
w  Knesecie zaakcentowal on chec jak najszybszego oddania Zydom mienia 
w Polsce. Oznacza to, ze Kwasniewski osobiscie popiera uleganie przez 
Polske naciskom "grupy szantazystow zydowskich", ktora tak pietnowal 
slynny politolog zydowski z USA Norman Filkenstein. Ustepstwa wobec 
Zydow, ktore chce sie wymusic na Polsce poprzez miedzynarodowa kampanie 
znieslawian roli Polakow w II wojnie swiatowej (vide: oszczercze 
publikacje J.T. Grossa), moglyby doprowadzic do wyduszenia na biednej 
Polsce dziesiatkow miliardow dolarow odszkodowan dla Zydow (w sytuacji, 
gdy Polska nigdy nie dostala odszkodowan za ogromny majatek narodowy, 
zniszczony przez obu okupantow). Wymuszanie haraczu dla szantazystow 
zydowskich na Polsce przypadloby na czas, kiedy i tak grozi nam 
zwiekszone obciazenie budzetu poprzez splaty wiekszych niz kiedykolwiek 
oprocentowan dlugow zagranicznych (poczawszy od 2001 r.). Istnieja az 
nazbyt uzasadnione obawy, ze Kwasniewski - tylekroc stawiajacy tak mocno 
na przypodobanie sie szefom innych nacji w imie umocnienia wylacznie 
swej wlasnej pozycji na arenie miedzynarodowej - moze maksymalnie 
poprzec te tak niebezpieczne dla Polski roszczenia zydowskie. Dal juz 
temu dowod w Izraelu. Wszystko to najbardziej wymownie dowodzi, jak 
podstawowa sprawa dla Polski jest zastapienie Kwasniewskiego na 
stanowisku prezydenta RP przez polityka, ktory bedzie chcial i umial 
bronic polskich interesow narodowych.

Jerzy Robert Nowak (Nasza Polska 3.10.2000)



============================================================
Lista 'Prawica'               Owner: <[EMAIL PROTECTED]>
Witryna listy:                   http://serwis.px.pl/prawica
Archiwum: http://www.mail-archive.com/[email protected]

Odpowiedź listem elektroniczym