"Koliber *" <[EMAIL PROTECTED]>wrote:


> Witam!
>
> >
> >Zgadza sie, ale jest tez inny aspekt sprawy. sa nieruchomosci, w ktorych
> >mieszkaja ludzie, ktorzy nie zabierali poprzednim wlascicielom
> >nieruchomosci, lecz zostali zasiedleni w tych nieruchomosciach. Lozyli
> >wlasne srodki na utrzymanie tychze nieruchomosci, remontowali je i co z
> >nimi
> >zrobic? Tam juz mieszka drugie, a moze nawet trzecie pokolenie nowych
> >lokatorow.
>
> Oczywiscie, sprawa reprywatyzacji jest sprawa trudna, ale jest rowniez
> sprawa wysoce potrzebna.  Jest sprawa bez ktorej panstwo polskie bedzie
> widziane jako panstwo bezprawia, jako panstwo w ktorym nie szanuje sie
> wlasnosci.  Ochrona wlasnosci, oprocz obrony osoby, jest rzecze
elementarna
> i podstawa istnienia panstwa.  Jezeli panstwo nie wywiazuje sie z tego, to
> jedna sprawa, a gdy w ogole neguje ta funkcje , np. sprzeciwiajac sie
> reprywatyzacji, staja sie gangiem zlodziei, a nie panstwem.
>
> Poruszyl Pan ciekawy i rzeczywisty problem dotyczacy prywatyzacji.
Jednak,
> jak wiekszosc problemow, jest on nie tylko zlozon i trudny, posiada dwie
> przeciwne sobie strony, ale takze jest do przezwyciezenia, tam gdzie jest
> wola i chec do rozwiazania problemu.
>
> Byli wlasciciele slusznie domagaja sie zwrotu swoich wlasnosci.  Panstwo
nie
> ma prawa zabierac wlasnosci.  Moze zmusic osoby do najwyzej oddania za
pewna
> sume odszkodowania, ktora powinna rownac sie wartosci rynkowej.
>
> Byli wlasciciele, nie tylko maja prawo do zwrotu swojej wlasnosci, lecz
> takze maja prawo do owocow czerpanych przez lata z ich wlasnosci, czy to
> przez panstwo, czy tez przez innych obywateli.
>
> Takze, panie Stanislawie, mysle ze jest to pewien kompromis.  Byli
> wlasciciele odzyskuja swoja wlasnosc, ale zrzekaja sie prawa do roszczen
> odzyskania odsetek, czy tez korzysci ktore im sie naleza.
>
> Pisze Pan, ze nowi "wlasciciele" ktorzy nabyli wlasnosc od pasera, tj.
> rzadu, maja prawo do owocow swojej pracy, ktora wlozyli w budowe zakladow
> pracy itp.  Nie wiem czy sie Pan orientuje, ale nabycie wlasnosci od
pasera,
> powoduje nie tylko utrate wlasnosci przez nowego nabywce, ale takze czesto
> nie moze on odzyskac pieniedzy od pasera lub zlodzieja.  W tym przypadku,
> zarowno zlodziej jak i paser sa znani.  Jest nim panstwo polskie.
>  Wiec
> osoby te, powinny otrzymac rekompensate za poniesione koszta od panstwa.

No tak, ale czy pan jest zlodziejem i paserem? Napewno nie. Dlaczego wiec
odszkodowania mialby placic pan, ja. Bo niby skad panstwo polskie wezmie
kase na te odszkodowania? Z czego bedzie musial zrezygnowac w budzecie
panstwa i kto na tym ucierpi? Kto to jest to panstwo: przeciez nie sam Buzek
i jego rzad. Rowniez pan z podatkow za to zaplaci, choc wcale nie pan te
wlasnosc zabieral. Wiec cos jest tu nie tak. Pisalem przeciez, ze prawo
wlasnoci jest swietym prawem, ale jej odzyskiwanie nie moze odbywac sie
kosztem ludzi, ktorzy w tym nie maczali palcow. Wiadomo, ze najlatwiej
rozdawac nie swoje pieniadze.

> Jest to na tyle rozsadne, ze byli wlasciciele odzyskujac swoja wlasnosc,
> zrzekaja sie praw do odzyskania owocow/odsetkow pozyskanych z zarzadzania
> ich majatkiem.  Wiec nie mozna tutaj mowic o stracie dla panstwa
polskiego,
> poniewaz otrzymywalo ono zyski z tych majatkow, ktore teraz powinno oddac
> tym, ktorym sprzedano ukradzione i sprzedane majatki.  Nie musi byc to
> robiene, jak to Pan ujal, "na oko", mozna stworzyc pewien system
> ustanawiania rekompensat z mozliwoscia wynajacie wlasnego bieglego, aby
> ocenic te koszta.  Jedyny kompromis, jaki moznaby tutaj zrobic, to zamiane
> rekompensat.  To znaczy ze obecny wlasciciel dostaje pelne prawo do swojej
> posiadlosci, a byly wlasciciel otrzymuje rekompensate za to od rzadu,
jezeli
> byly wlasciciel by sie na to zgodzil.  Mysle ze wielu bylych wlascicieli,
> ktorzy zastaliby taka sytuacje, wybraloby ta sytuacje kompromisowa.
>
> Pozdrawiam,
> Konrad M. Lepecki
>

Panski punkt widzenia na temat reprywatyzacji jest bardzo ciekawy i dosc
rozsadny, tylko na ile realny. Widzac zapedy niektorych wlascicieli
zwlaszcza nie naszej nacji, to o kompromis z ich strony jak narazie bardzo
trudno, a nawet sa z nimi powazne problemy jak wspomniany proces w Nowym
Jorku.

Pozdrawiam

SB





-- 

 

Odpowiedź listem elektroniczym