Podsylam.
jakie jest Panstwa zdanie.
 Czy ten Bill ma polska zielona karte?
A moze zrobimy machniom.
My godzimy sie na jego prace w polsce
a amerykanie na prace wszystkich polakow w USA.

Jerzy
====================================================
-----Original Message-----
From:  Of
Czarek

------------------------ WOLNOSC-LIST ------------------------

*** Wydalić Clintona! (16 maja 2001)

Gazeta Wyborcza ujawniła, że przyjeżdżający jutro do Warszawy z wykładem za
100 tys. dolarów Bill Clinton nie ma zezwolenia na pracę, więc
najprawdopodobniej do wykładu dojdzie bezprawnie. W takim wypadku warszawski
powiat, który według prawa zobowiązany jest do ścigania nielegalnie
pracujących cudzoziemców, powinien wydalić Clintona z Polski a organizatora
redakcję Pulsu Biznesu pociągnąć do odpowiedzialności.

   'Nie mogę przecież zatrzymać i wydalić byłego prezydenta Stanów
Zjednoczonych. Mogę jedynie skontrolować organizatora tego
przedsięwzięcia' - powiedział jednak GW Robert Kwiatkowski, dyrektor
warszawskiego Powiatowego Urzędu Pracy.

   Wczoraj łódzka policja zatrzymała 36 Ukraińców pracujacych na czarno w
jednym z gospodarstw ogrodniczych. Dziś wojewoda ma zadecydować o wydaleniu
ich z kraju. Podano o tym w tym samym numerze GW.

źródło: gazeta.pl

*** Obóz pracy pod Łodzią (16 maja 2001)

W gospodarstwie rolnym pod Łodzią bracia Andrzej i Zbigniew G., biznesmeni z
listy najbogatszych Polaków, zbudowali profesjonalny obóz pracy na czarno -
pisze 'Super Express'.

   Pracownicy byli ponumerowani, do ucieczki przed policją mieli wykopane
podziemne tunele.

   Ukraińcy mieszkali w fatalnych warunkach. Spali w ciemnym, odrapanym
baraku na workach z sianem, ułożonych na drewnianych pryczach. Z ich toalety
unosi się potworny fetor - opisuje 'SE'. Pracowali po kilkanaście godzin, za
dzień dostawali ok. 11 złotych.

   Policjantom z Koluszek udało się zatrzymać w obozie 36 obywateli Ukrainy.
Wśród nich było kilkoro dzieci, m. in. 11-letnie bliźnięta. Wszyscy
pracowali na czarno - podkreśla gazeta.

źródło: pap

Komentarz Redakcyjny:
Jak widać dziennikarzy SE najbardziej interesuje fakt, że kilkudziesięciu
Ukraińców pracowało na czarno, a więc - w domyśle - okradało skrab państwa
na (zapewne) niebagatelne sumy oraz fetor w ubikacjach. A może warto sobie
zadać pytanie dlaczego ci ludzie zgadzali się pracować w takich warunkach?
Bo chyba nie był to kaprys grupki ukraińskich masochistów, a w tekście nie
ma nic o tym, żeby Ukraińcy trzymani byli wbrew ich woli. Z tego, co
zrozumiałem obawiali się bardziej... policji.
 Gdyby Ukraińcy pracowali legalnie (jest to hipotetyczne założenie, bo nie
mieliby na to wielkich szans) - też zarabialiby mało (cóż, tam haracz, tu
podatki), też byliby ponumerowani (nipy, etc.), a - jak sądzę - stan ich
sypialni i ubikacji nie koniecznie przedstawiałby się lepiej. Wtedy SE w
ogóle by się nimi jednak nie zajął.
 A tak - proszę, dzielni policjanci z Koluszek robią popisową akcję łapiąc
11-letnie bliźnięta (aż cud, że złapali oba - chociaż kto wie, znając naszą
policję może złapali po prostu dwa razy to samo dziecko i im się wszystko
pomyliło), biznesmeni dostają zawiasy, Ukraińcy - won za granicę, a
zbulwersowanemu pracą na czarno dziennikarzowi redakcja wypłaca gażę .
Pbn, [EMAIL PROTECTED]

*** Pół roku za rzut ciastem (18 maja 2001)

  Na pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata skazał w piątek sąd
rejonowy w Białymstoku młodego anarchistę za rzucenie szarlotką w
wiceprezydenta Białegostoku na budżetowej sesji Rady Miejskiej. Wyrok nie
jest prawomocny.

       29 grudnia 2000 r. 23-letni student historii Uniwersytetu w
Białymstoku Grzegorz. O. niespodziewanie podszedł do przemawiającego
wiceprezydenta Bogusława Dąbskiego i położył mu na głowie ciasto z jabłek i
płatków owsianych. Do mikrofonu powiedział, że to za uchwalone w mieście
podwyżki podatków od nowego roku.

   Sąd uznał, że student naruszył w ten sposób nietykalność cielesną
funkcjonariusza publicznego. Prokurator żądał za ten czyn dla oskarżonego
kary dwóch lat więzienia w zawieszeniu na cztery lata oraz grzywny w
wysokości tysiąca złotych, a także przeproszenia wiceprezydenta. W
uzasadnieniu sąd podał, że rzucenie szarlotką to forma, która przekracza
granice dozwolonej krytyki.

   Wśród przykładów dostępnych środków krytyki sędzia wymieniła 'dialog i
polemikę'. Oskarżony tłumaczył, że zdecydował się na rzucenie szarlotką
korzystając z kanonów Międzynarodówki Tortowej. Na korzyść takiej formy
wyrażenia swojego zdania miał też przemawiać fakt, że w Polsce nikt dotąd
nie został za trafienie ciastem w polityka skazany w sądzie.

źródło: własne

(Za serwisem Poprostu.pl)


Pozdrawiam serdecznie,

Czarek Żmuda
[email:] [EMAIL PROTECTED]


---------------------------------------------------------------------
Niniejsza przesylka trafila do Ciebie przy pomocy
listy WOLNOSC-LIST <[EMAIL PROTECTED]>
Administrator: Jan Jacek Szymona <[EMAIL PROTECTED]>
Korzystamy z uprzejmosci Liberty Network Europe
<http://www.line.dk>
---------------------------------------------------------------------


Odpowiedź listem elektroniczym