Górnicy wcale nie sa złodziejami a ten co to wysłał to kretyn. Jeżeli ludzie po kilkudziesięciu latach pracy sa wyrzucani z zakładu pracy na bruk jak śmiecie to nie ma sie co dziwic, że załatwiają sobie rente. Ja zrobie tak samo.
TN ----- Original Message ----- From: "CROM" <[EMAIL PROTECTED]> To: "Multiple recipients of list prawica" <[EMAIL PROTECTED]> Sent: Wednesday, October 17, 2001 1:44 PM Subject: Prawica: gornicy - zlodzieje Renta na zamówienie Skorumpowani lekarze i pracownicy ZUS na Śląsku wystawiali sfabrykowane dokumenty, które były "dowodem" poniesienia przez pracownika uszczerbku na zdrowiu w czasie wykonywania pracy. Policja podejrzewa, że na takiej podstawie przyznano renty zawodowe kilkuset górnikom likwidowanych kopalń. Policjanci z Wydziału do Walki z Korupcją śląskiej Komendy Wojewódzkiej w Katowicach zatrzymali wczoraj w Sosnowcu, Czeladzi i Zawierciu kolejne dziesięć osób związanych z aferą "przemysłowej produkcji rencistów". Do policyjnego aresztu trafiło sześciu lekarzy (są wśród nich orzecznicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych), trzech pracowników administracyjnych ZUS oraz pielęgniarka. Lekarze wystawiali fałszywe zaświadczenia o nabytej chorobie zawodowej. Jak się nieoficjalnie dowiedziała "Rz", wśród osób, które w taki sposób uzyskały rentę zawodową, jest kilkuset górników z likwidowanych kopalń. Najczęściej powodem przyznania tym osobom rent było wykrycie schorzeń narządu słuchu. - Renta "na uszy" jest praktycznie dożywotnia, gdyż przy schorzeniu tego typu stan zdrowia rzadko się poprawia - wyjaśnia zajmujący się sprawą policjant. Śledztwo jest prowadzone od początku roku. Policjanci zebrali już materiały, które dały podstawę do przedstawienia zarzutów łącznie siedemdziesięciu osobom. Jak poinformował Andrzej Gąska z zespołu prasowego śląskiej Komendy Wojewódzkiej Policji, w czasie przeszukań w biurach, gabinetach i mieszkaniach podejrzanych zabezpieczono około 45 tysięcy złotych. Pieniądze te najprawdopodobniej pochodzą z łapówek. Z ustaleń policjantów wynika, że sprawcy stworzyli działający precyzyjnie mechanizm. W jego tryby zostali wciągnięci "naganiacze", lekarze pierwszego kontaktu z kilku miast Śląska, personel poradni medycyny pracy oraz pracownicy instytucji ubezpieczeniowej. Pomiędzy tymi ogniwami działali pośrednicy. Za umożliwienie kontaktu z lekarzem, który wystawił fałszywe zaświadczenie, pośrednicy brali kilkaset złotych prowizji. Znacznie droższe było załatwienie renty zawodowej - wysokość łapówek wynosiła w tym przypadku od kilku do 20 tysięcy złotych. Straty skarbu państwa szacowane są w milionach złotych. T.S. --- http://www.zus.cc.pl tego potrzebujesz ! ---
