--- Janusz Baczynski <[EMAIL PROTECTED]> wrote:
> To: "KWP" <[EMAIL PROTECTED]>
> From: "Janusz Baczynski" <[EMAIL PROTECTED]>
> Date: Fri, 27 Sep 2002 07:36:46 +0200
> Subject: [kwp] Fw: Referaty z Feldkirchu
> > Podsyłam tlumaczenie referatu prof. Przystawy, który pojawił się już
> na liście w wersji angielskiej.  W wersji MS Worda umieszczam
> ten referat na stronie:
> > http://groups.yahoo.com/group/kwp/files/
> > Tam tez umieszczam referat prof. Kazimierskiego w formacie MS Word,
> a jego wersję tekstową podeślę w następnym liście.
> > Pozdrawiam
> Janusz Baczyński
> > ----- Wiadomość oryginalna -----
> Od: "Janusz Sanocki" <[EMAIL PROTECTED]>
> Do: "Krzysztof Babinetz" <[EMAIL PROTECTED]>
> Wysłano: 27 września 2002 05:23
> Temat: PD: Referaty z Feldkirchu
> > > > Drdzy woJOWnicy!
> > Podsylam teksty referatow prof.prof. Przystawy i Kazmierskiego wygloszone
> w
> > Feldkirchu. Wymowa wystapienia prof. Jerzego Przystawy jest porazajaca.
> Czy
> > jednak mozna nie zgodzic sie z faktami?
> > Pozdrawiam
> > JS
> > Jerzy Przystawa
> > Polska na drodze do społecznej i politycznej katastrofy
> > > Streszczenie
> > Najbardziej rozpowszechnionym wizerunkiem Polski jest przedstawianie jej
> jako przykładu wyjątkowo udanej transformacji z kraju komunistycznego,
> całkowicie podporządkowanego Sowietom, w wolny i niepodległy kraj o
> kapitalistycznej gospodarce wolnorynkowej. W rzeczywistości, to historyczne
> zwycięstwo Polski nad jej odwiecznym wrogiem okazało się być zwycięstwem
> pyrrusowym, w wyniku którego status sowieckiego wasala, jakim była PRL,
> zamieniony został na status kraju kolonialnego, całkowicie uzależnionego
> zewnętrznie, zarówno pod względem politycznym, jak i ekonomicznym. W ciągu
> minionych 13 lat naród polski systematycznie traci jakikolwiek zakres
> suwerenności politycznej i gospodarczej. Na domiar złego, dosłownie z dnia
> na dzień, coraz większa część majątku narodowego nieodwołalnie przechodzi w
> obce ręce, przede wszystkim niemieckie. Proces ten wykazuje wszelkie
> podobieństwa do procesu w jaki Niemcy Zachodnie przejęły NRD. Jednakże,
> aczkolwiek kapitał niemiecki i niemieckie wpływy polityczne dominują na
> całym obszarze Wschodniej i Centralnej Europy, to ten proces jest
> szczególnie groźny dla Polski. Ta wyjątkowa sytuacja wynika z faktu, że
> jedną trzecią terytorium Polski stanowią dawne ziemie niemieckie. Pomimo
> tego, że od zakończenia II Wojny Światowej upłynęło już ponad pół wieku,
> Niemcy wciąż dopominają się o swoją utraconą własność i ubiegają się o
> międzynarodowe uznanie ich praw do tej własności. Dlatego najbardziej
> realistyczną i prawdopodobną wizją przyszłości Polski, bez względu na to
> czy oficjalnie wejdzie do struktur Unii Europejskiej czy pozostanie poza
> nimi, jest status środkowoeuropejskiego pseudoprotektoratu, całkowicie
> uzależnionego politycznie i gospodarczo, w ogromnym stopniu wywłaszczonego,
> z majątkiem narodowym przejętym przez obce ręce. Taki wynik historycznej
> transformacji będzie katastrofą dla Polski, ale będzie także groźny dla
> całej Europy i stabilności europejskiej. Jedynym sposobem zapobieżenia
> takiemu rozwojowi wydarzeń byłaby radykalna zmiana systemu wyborczego do
> parlamentu, która dałaby Polakom szansę wyłonienia jej własnej i
> patriotycznie myślącej elity.
> > > O jakiej katastrofie mowa?
> > Aby wyjaśnić o jaką katastrofę chodzi posłużę się porównaniami
> historycznymi. Co najmniej dwukrotnie w naszej narodowej historii mówimy o
> wielkiej katastrofie dziejowej, która spadła na nasz naród i nasze państwo.
> Pierwsza z nich miała miejsce pod koniec wieku XVIII, kiedy trzy
> sąsiadujące z Polską mocarstwa, Rosja, Prusy i Austro-Węgry dokonały
> rozbioru Polski i kraj nasz, na 123 lata, został wymazany z map Europy i
> świata (zob. Mapa 1).
> > Czy to była katastrofa? - Dla postronnego obserwatora życie ludzi biegło
> zwykłym torem: zawierano małżeństwa, przychodziły na świat dzieci, a potem
> chodziły do szkół, w sklepach handlowano, w fabrykach produkowano,
> najróżniejsze interesy kwitły jak gdyby nigdy nic. Jedni się bogacili,
> drudzy biednieli - tak wygląda życie pod każdą szerokością geograficzną.
> Zabór rosyjski, który po Kongresie Wiedeńskim przyjął nazwę Królestwa
> Kongresowego, z carem koronowanym na króla polskiego, cieszył się szeroką
> autonomią, posiadał własny rząd, wojsko i najróżniejsze formy
> administracji. W rzeczy samej, Królestwo Kongresowe stanowiło bodajże
> najbogatszą prowincję imperium, a car sam często pożyczał pieniądze u
> polskich magnatów i powoływał ich nawet na najwyższe urzędy państwowe.
> Królestwo było również pomostem do nowoczesności, o stosunkowo wysokim
> stopniu uprzemysłowienia. Przed Rewolucją Bolszewicką w armii carskiej
> służyło ok. 120 polskich generałów, zajmując najwyższe stanowiska dowódcze
> z wyjątkiem stanowiska Naczelnego Wodza.
> > Sytuacja w zaborze austriackim, w tzw. Królestwie Galicji i Lodomerii,
> przedstawiała się lepiej. Galicja miała własny parlament, demokratyczne
> wybory, autonomiczny rząd, a Polacy powoływani byli nawet na stanowisko
> premiera Austro-Węgier. Polskie uniwersytety w Krakowie i Lwowie cieszyły
> się wysokim prestiżem, Lwów i Kraków słynęły z urody i dobrobytu, a kultura
> polska rozwijała się swobodnie.
> > Także życie w zaborze pruskim posiadało wiele cech normalności. Polacy
> cieszyli się autonomią, wybierali swoich posłów do parlamentu w Berlinie,
> rozwijała się przedsiębiorczość, ziemie polskie, urodzajne i dobrze
> zagospodarowane, produkowały żywność dla całego państwa.
> > Pomimo znamion normalności, cały ten okres był zawsze uważany przez Polaków
> za ponury czas nieszczęścia i katastrofy narodowej. Polacy, wychowani w
> tradycji umiłowania wolności, zawsze uznawali te lata za okres niewolnictwa
> i poddaństwa i nigdy nie zaprzestali buntować się ani nie porzucili nadziei
> zerwania łańcuchów. I gdy tylko pojawiła się szansa na wyzwolenie z
> niewoli, zbrojnym wysiłkiem podjęli walkę i odzyskali swoje wymarzone,
> wolne i niepodległe państwo.
> > Druga największa katastrofa w naszych dziejach rozpoczęła się od Paktu
> Ribbentrop-Mołotow, który otworzył drogę do napaści na Polskę 1 września
> 1939 roku, a w konsekwencji do okupacji i podziału Polski pomiędzy Niemcy i
> Związek Sowiecki (zob. Mapa 2). Kiedy zakończyła się II Wojna Światowa,
> Polska, pomimo ogromnego wkładu w zwycięstwo Aliantów, okazała się być
> największym przegranym tej wojny. W liczbie ludności Polska straciła jedną
> szóstą całej populacji, miasta i wsie zniszczono, ponad połowę jej
> przedwojennego terytorium włączono do Związku Sowieckiego i utracono na
> zawsze. Około 5 milionów obywateli polskich, ocalałych na Wschodzie z
> pożogi wojennej, zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów i
> przesiedlenia na tzw. Ziemie Odzyskane, które od wieków należały do
> Niemiec. Dla skompensowania utraty wschodnich prowincji Polacy otrzymali w
> prezencie część Niemiec i te ziemie stanowią dziś ok. jednej trzeciej
> całego terytorium państwa. Jednakże największym nieszczęściem była utrata
> własnego państwa, utrata niepodległości. Polska, najpierw okupowana a
> następnie rządzona przez rządy moskiewskich marionetek, stała się wasalem
> Związku Sowieckiego, krajem całkowicie zależnym i podporządkowanym rozkazom
> z Kremla.
> > Ale czy to była katastrofa? Życie codzienne, jakkolwiek trudne i inne,
> biegło swoim torem, dzieci się rodziły i chodziły do szkół, fabryki
> produkowały różne użyteczne dobra, rolnicy uprawiali pola i dostarczali
> żywności. Ja chodziłem do szkoły, następnie na studia uniwersyteckie, nawet
> zostałem profesorem, moje dzieci wysyłałem do szkół, wyrosły na całkiem
> zdrowych i niegłupich ludzi. Jakaż to więc była katastrofa? Cudzoziemcy,
> odwiedzający nasz kraj uważali Polskę za kraj całkiem normalny, jak wiele
> innych, może trochę biedniejszy i bardziej technicznie zacofany niż kraje
> Europy Zachodniej, ale z drugiej strony dużo bogatszy i bardziej rozwinięty
> niż, na przykład, jej sowiecki suweren. Istniało powiedzenie, że "Polska to
> najweselszy barak w całym sowieckim obozie". I rzeczywiście, przeciętny
> poziom życia w Polsce był dużo wyższy niż w Sowietach, a zakres swobód
> osobistych był nieporównywalny z żadnym z krajów sowieckiego imperium.
> > Pomimo takiej pozycji, przez cały okres sowieckiego panowania, modliliśmy
> się i śpiewali w kościołach: "Ojczyznę wolną racz nam zwrócić, Panie!" I
> nigdy, pomimo niesłychanego wysiłku propagandowego i "edukacyjnego" ze
> strony komunistycznej władzy i jej pachołków my, zdecydowana większość
> Polaków, nigdy nie pogodziliśmy się z tą sytuacją i nie wyrzekliśmy się
> naszego - zapewne romantycznego i anachronicznego - pragnienia wolności i
> posiadania swojego, wolnego i niepodległego państwa.
> > Rok 1989 to początek cudownej transformacji. Sowieci zdecydowali się
> wypuścić Polskę ze swoich łap, nawet wycofać wojska i pozwolić Polsce,
> podobnie jak i innym swoim wasalom, pójść własną drogą. Pokojowe i
> bezkrwawe wycofanie się Sowietów zostało proklamowane po całym świecie jako
> niesłychane zwycięstwo Polaków nad komunizmem i zadeklarowano, że odtąd
> Polska jest już wolna i niepodległa. Tę deklarację uważa się nadal za
> obowiązującą. Jednym z najświeższych dowodów prawdziwości takiego
> stwierdzenia może być ostatnia wizyta Ojca Świętego do jego ojczyzny.
> Według realistycznych szacunków, na krakowskich Błoniach zgromadziło się
> ponad 2,5 miliona pielgrzymów - prawdopodobnie największy tłum jaki kroniki
> światowe odnotowały - kolejne miliony oglądały to spotkanie na ekranie
> telewizyjnym. Wszystkim słuchaczom i widzom, ten Król Królów Polskich
> oświadczył, że uważa Polskę za kraj wolny i niepodległy.
> > Pojawiają się jednakże poważne wątpliwości co do prawdziwego znaczenia
> takich deklaracji. W jakim sensie Polskę można uważać za kraj niepodległy i
> suwerenny? Jeśli mówimy o polityce zagranicznej, to widzimy, że rząd polski
> czyni wszystko zgodnie z życzeniami, jeśli nawet nie zgodnie z rozkazami,
> jego zachodnich sojuszników. Nie jest znane ani jedno posunięcie naszego
> rządu, które nie byłoby dokonane w pełnej zgodzie z Komisją Europejską,
> albo wbrew życzeniom wyrażanym przez Waszyngton czy Berlin. Z militarnego
> punktu widzenia trudno powiedzieć, że Polska dysponuje jeszcze własnym
> wojskiem. Polski personel wojskowy, który w roku 1989 liczył 412 tysięcy,
> został zredukowany do 177 tysięcy w roku 2000. Daje to ok. 4,7 żołnierza na
> 1000 mieszkańców, a więc liczbę dużo poniżej średniej w krajach Unii
> Europejskiej. Polskie siły zbrojne znajdują się dzisiaj w strukturach NATO,
> całkowicie uzależnione, pod względem uzbrojenia, zaopatrzenia i dowodzenia
> od natowskich dowódców. To jest dokładna replika sytuacji, która miała
> miejsce przez poprzednie półwiecze, z tą różnicą, że rozkazy nie
> przychodziły z Zachodu tylko ze Wschodu, a w miejsce NATO mieliśmy Pakt
> Warszawski. No i jeszcze jedna ważna różnica: broń i amunicja były głównie
> produkowane w Polsce i Polska nawet eksportowała je do innych krajów. Jest
> zapewne prawdą, że jakość tego uzbrojenia była niższa niż broni
> produkowanej na Zachodzie, ale jak długo tę broń można było eksportować,
> sprzedawać i skutecznie używać, to wolno mieć wątpliwości czy owa zmiana
> dokonała się z korzyścią dla Polski. Oczywiście, można argumentować, że
> armia zawsze powinna dysponować bronią najwyższej jakości, a wobec tego
> polskie wojsko jest obecnie lepiej wyposażone i przygotowane do ewentualnej
> walki. Możliwe. Jest jednak rzeczą bardziej pewną, że gdyby, z jakiegoś
> powodu, nasi zachodni partnerzy zdecydowali się nagle zaprzestać
> zaopatrywania Wojska Polskiego w broń i amunicję, to nasze wojsko do
> niczego by się nie nadawało. A już zupełnie niewątpliwym efektem tej
> zamiany jest fakt, że Polska, poprzednio producent i eksporter broni,
> obecnie zmuszona jest importować broń, amunicję, czołgi i samoloty, że
> szereg zakładów zbrojeniowych trzeba było zamknąć, a tysiące
> wysokokwalifikowanych robotników, techników i inżynierów, straciło pracę.
> > We współczesnym świecie idee suwerenności i niezależności narodowej i
> państwowej nie wydają się być specjalnie popularne. Dzisiaj tylko niewiele
> krajów przyznaje się otwarcie, że cenią takie staromodne koncepcje.
> Przypuszczam, że bez ryzyka popełnienia większego błędu można wymienić
> kilka z nich: Stany Zjednoczone, Rosję, Chiny, Szwajcarię, może Norwegię,
> Iran, mieszkańców Palestyny. Z całą pewnością ta koncepcja nie jest
> popularna w Europie, a już na pewno nie wśród krajów aspirujących do
> wstąpienia do Unii Europejskiej. Bez przerwy powtarza się nam, że
> przehandlowanie naszej narodowej suwerenności i niepodległości za inne
> wartości to świetny interes. Jakie są te wartości, dla których warto
> zrezygnować z suwerenności? W Polsce mówi się nam, że są to; (1)
> bezpieczeństwo narodowe i (2) dobrobyt i rozwój gospodarczy.
> > Tak się składa, że oferowane nam dzisiaj wartości są dokładnie takie same
> jak te, które Polakom oferował Związek Sowiecki przez całą drugą połowę XX
> wieku. Różnica sprowadza się do tego, że handlarze naszą suwerennością
> tłumaczą nam, że przedtem oferta była fałszywa, że zostaliśmy oszukani,
> natomiast dzisiaj jest autentyczna, dobra i realna. Wiarygodności tej
> oferty ma dowodzić fakt, że poprzednio Polska była krajem bogatszym i
> bardziej rozwiniętym od sowieckiego patrona, podczas gdy teraz jesteśmy
> biedniejsi i bardziej zacofani, a oferta pochodzi od tych, którzy są bogaci
> i na wyższym poziomie cywilizacyjnym. Przedtem nasz kraj był wyzyskiwany, a
> teraz mamy być subsydiowani i wspomagani na wszelkie możliwe sposoby.
> > Dlatego, aby właściwie ocenić wartość tej oferty handlowej powinniśmy
> przyjrzeć się starannie ekonomicznym danym i zobaczyć jakiego postępu
> dokonaliśmy w ciągu minionych 13 lat. Wszystkie liczby, jakie zostaną tu
> przytoczone pochodzą z porównania danych zawartych w oficjalnych,
> urzędowych rocznikach statystycznych z roku 2001 i 1989. Po 12 latach
> nieustannego rozwoju i postępu, przy udziale tysięcy zachodnich
> specjalistów i doradców akredytowanych przy każdym ministerstwie i
> departamencie polskiego rządu, w warunkach nieprzerwanej pomocy i
> finansowaniu najróżniejszych projektów ze strony Unii Europejskiej,
> oficjalne rządowe statystyki ukazują systematyczny i bezlitosny upadek
> naszej gospodarki narodowej.
> > > Upadek rolnictwa
> > W ciągu całej swojej historii Polska była producentem żywności, eksporterem
> zbóż i innych produktów rolniczych. Żywnościowe bogactwo Polski stało się
> zapewne główną przyczyną licznych wojen toczonych na naszych ziemiach. Na
> przykład Hitler, uzasadniał inwazję Polski tym, że jego ludzie mieli
> uzyskać w Polsce Lebensraum i dlatego nakazał tysiącom jego rolników
> opuścić swoje ubogie gospodarstwa, przenieść się i osiedlić na zdobytych
> polskich ziemiach, aby tam produkować więcej żywności dla potrzeb
> Herrenvolk'u.
> > Jeśli przyjrzymy się liczbom ilustrującym produkcję rolniczą w Polsce, to w
> ciągu tych lat cudownej transformacji zanotujemy upadek we wszystkich
> rodzajach produkcji, od 92% spadku w hodowli owiec, poprzez 63% spadku
> połowu ryb, 43% spadku pogłowia bydła, 30% spadku w produkcji zbóż i mleka,
> 21% w produkcji ziemniaków po 5% spadku w produkcji drobiu.
> > > > Spadek produkcji rolniczej
> > PRODUKT 1989 2000 Spadek
> Zboża (tys. ton) 26.958 18.860 30%
> Pszenica 8.462 8.241 2,6%
> Żyto 6.216 5.292 15%
> Jęczmień 3.909 3.259 17%
> Owies 2.185 1.467 33%
> Ziemniaki 34.390 27.329 21%
> Buraki cukrowe 14.374 12.614 12%
> Bydło (w tys.) 10.733 6.083 43,3%
> Świnie 18.835 17.122 9,1%
> Owce 4.409 362 92%
> Kury 51.037 48.274 5,4%
> Ryby morskie (tys. ton) 531 200,1 62,5%
> Mleko krowie (tys. litrów) 15.926 11.494 28%
> > Źródło: Mały Rocznik Statystyczny Polska 2001
> > Unia Europejska domaga się dalszego ograniczenia produkcji rolniczej. W
> ciągu ostatnich tygodni, po żniwach, Polacy mieli okazję obserwować na
> drogach i na ekranach telewizorów dramatyczne i patetyczne sceny, gdzie
> polscy rolnicy, z przyczepami załadowanymi zbożem, zmuszeni są
> beznadziejnie tkwić w wielokilometrowych kolejkach, przez szereg kolejnych
> dni i nocy, oczekując, że może ktoś odkupi od nich owoce ich ciężkiej
> pracy. W efekcie dowiadują się, że nic z tego, magazyny zbożowe są
> przepełnione, nie ma już więcej miejsca, mogą iść i zrobić z własnym
> zbożem, co im się podoba.
> > W języku bardziej eleganckim tłumaczy się im, że wyprodukowane przez nich
> zboże jest za drogie. Taniej można kupić poza Polską, przede wszystkim w
> krajach Unii Europejskiej. I faktycznie, polski rząd zobowiązał się już
> wcześniej do importu milionów ton zboża od europejskich dobroczyńców.
> > O co tu chodzi? Dlaczego tak się dzieje? Czy dramatyczny spadek produkcji
> rolniczej w Polsce jest przejawem jakiegoś typowego, ogólnoświatowego
> zjawiska? Czy zapotrzebowanie na żywność spadło w ciągu ostatnich 12 lat?
> Czy obecnie, na świecie, ludzie potrzebują i jedzą mniej i dlatego jest
> dzisiaj mniejsze zapotrzebowanie na rolników i owoce ich pracy?
> > Odpowiedź na wszystkie te pytania jest identyczna: NIE. Zarówno Unia
> Europejska, jak i producenci żywności poza Unią produkują więcej żywności i
> zapotrzebowanie na żywność nieustannie wzrasta.
> > > Wzrost produkcji rolniczej na świecie
> > Produkt 1989-1990 2000 Wzrost
> Pszenica 559.076 mln t. 583.634  4,4%
> Ziemniaki 265.903  299.332 10,7%
> Bydło 1.294 mln 1.338 mln 3,4%
> Świnie 858 mln 913 mln 6,4%
> Mięso 178.592 mln t. 216.201  21%
> Mleko 474.035 mln l. 480.659 1,2%
> Ryby morskie 85.511 mln t. 86.299 9,2%
> > Źródło: Mały rocznik statystyczny 2001
> > Liczby te porównać należy z przyrostem ludności świata. W ciągu ostatniej
> dekady ludność Ziemi wzrosła z 5.266 milionów do 6.055 milionów. Oznacza to
> przeszło 15% wzrost liczby mieszkańców naszego globu.
> > A zatem obraz wyłaniający się z tych liczb jest następujący: Ludność świata
> w ciągu ostatniej dekady wzrosła o przeszło 15% i o tyle wzrosło
> zapotrzebowanie na żywność. Światowi producenci żywności, konsekwentnie,
> zwiększają produkcję, ale nie są w stanie nadążyć za jeszcze szybciej
> rosnącym popytem. Z roku na rok coraz więcej ludzi potrzebuje żywności i
> coraz więcej ludzi nie dojada lub wręcz głoduje. W tym samym czasie Polska,
> tradycyjny, odwieczny, wydajny producent żywności, zmuszona jest, w wyniku
> negocjacji z UE, systematycznie ograniczać produkcję rolną i z roku na rok
> wytwarzać tej żywności mniej.
> > Obserwując dramat polskich rolników, beznadziejnie oczekujących w
> wielodniowych kolejkach przed punktami skupu zboża, w prostolinijnych, ale
> sprytnych głowach postronnych obserwatorów zrodził się błyskotliwy pomysł:
> jeśli Polska jest zobowiązana do zakupu zboża z krajów Unii Europejskiej,
> podczas gdy magazyny zbożowe w Polsce są wypełnione po brzegi i nie ma
> gdzie tego nowego zboża pomieścić, dlaczego by nie stać się dobroczyńcą
> głodujących na różnych kontynentach i po prostu podarować im zboże, które
> nam tylko zawadza? W prosty i pomysłowy sposób opróżnilibyśmy przepełnione
> silosy, sprawilibyśmy uciechę rozeźlonym rolnikom i wszyscy byliby
> szczęśliwi?
> > Ten wspaniały pomysł zwrócił nawet uwagę Ojca Świętego, który pochwalił go
> w przemówieniu na krakowskich Błoniach, w obecności bez mała 3 milionów
> pielgrzymów. Także obecni tam prezydent Rzeczypospolitej i premier Leszek
> Miller zgodzili się z opinią, że to jest świetny pomysł. Ale z jakiegoś
> powodu nic się nie dzieje. Naszej oferty dobroczynnej nikt nie przyjął i
> nikt nie pali się do tego, żeby przejąć nasze rolnicze bogactwo. Nawet nasi
> europejscy dobroczyńcy z UE jakoś nie kwapią się wcale, żeby przejąć
> ofiarowane hojną ręką polskie zboże i przekazać je głodującym ludom Afryki
> czy Azji. Zamiast tego wolą nadal pompować zboże do Polski. Pacta sunt
> servanda. Umowy to rzecz święta. Skoro Polska zgodziła się zaimportować
> zboże z UE to umowa zobowiązuje. Głodujący Afrykańczycy czy Azjaci, tak jak
> i wściekli polscy rolnicy nikogo tak bardzo nie obchodzą.
> > Trochę mniej przejrzyście przestawia się sytuacja w polskim przemyśle.
> > Z danych zawartych w rocznikach statystycznych wyłania się nieustanny
> wzrost, podobnie jak wzrost Produktu Krajowego Brutto. Trzeba więc tym
> danym statystycznym przyjrzeć się nieco dokładniej.
> > Rozważmy, dla przykładu, sprawę przemysłu motoryzacyjnego i produkcję
> samochodów osobowych.
> > Jeśli sięgniemy do Rocznika Statystycznego z roku 1991, znajdziemy tam
> informację, że w roku 1989 Polska produkowała 266 tysięcy samochodów
> osobowych rocznie. Rocznik Statystyczny 2001 podaje, że w roku 2000 Polska
> wyprodukowała 533 tysiące samochodów osobowych! Z porównania tych liczb
> wynikałoby, że w Polsce nastąpił niewyobrażalny wręcz przyrost produkcji
> samochodów o przeszło 100%! To jest dopiero dynamika wzrostu, skuteczność i
> wydajność!
> > Bliższe przeanalizowanie tych danych prowadzi do nieco innych wniosków.
> Przede wszystkim musimy zauważyć, że chodzi tu o zupełnie inną produkcję. W
> roku 1989 produkowane w Polsce samochody, to były polskie samochody,
> zaprojektowane i wykonane przez polskich inżynierów, techników i
> robotników. Każdy z wyprodukowanych wtedy samochodów stanowił wkład do
> naszego narodowego majątku. Tych samochodów już się nie produkuje.
> Wszystkie fabryki samochodowe w Polsce zostały przejęte przez obce firmy i
> wytwarzają teraz zupełnie inne samochody, które nie są już polską
> własnością. Fabryki samochodów w Polsce są dzisiaj własnością Koreańczyków,
> Włochów i kogo tam jeszcze, są one zaprojektowane w każdym szczególe przez
> obcych inżynierów, a Polska dostarcza tylko siłę roboczą, która jedynie te
> samochody składa i montuje. Mamy teraz fabryki samochodowe, których
> właścicielami są niemieckie koncerny Volkswagen, japońska Toyota, włoski
> Fiat itp. Nie ma nawet pewności, że Polska pobiera chociażby tylko podatek
> od tej produkcji, ponieważ "zagraniczni inwestorzy" są zwykle zwolnieni od
> podatku przez szereg lat. Parę miesięcy temu, zamknięte zostały zakłady
> samochodowe w Nysie, przejęte przez koncern Daewoo. Około 1000 robotników
> znalazło się na bruku, bez jakiejkolwiek zapłaty czy rekompensaty. Tereny
> tych zakładów, budynki, hale produkcyjne, maszyny, wszystko to przejęli na
> własność Koreańczycy w sprytnym procesie "prywatyzacji". Z chwilą gdy
> koncern Daewoo ogłosił upadłość, polscy robotnicy, niegdyś dumni
> właściciele zakładu, pozostali z pustymi rękoma, bez środków do życia i bez
> żadnych widoków na zatrudnienie w tym regionie.
> > Podobną analizę możemy przeprowadzić w odniesieniu np. do produkcji
> telewizorów, radioodbiorników itp. W roku 1989 Polska wyprodukowała
> 2.523.000 telewizorów. W roku 2000 liczba wzrosła do 6.256.000! Wzrost
> produkcji o 148%!! Przy tym są to odbiorniki nowoczesne, o wysokim
> światowym standardzie. I znowu: w 1989 były to polskie telewizory, dzieło
> polskich konstruktorów i robotników. Ich produkcji zaprzestano. Ponad 6
> milionów obecnie produkowanych telewizorów to obca własność, a ich
> właściciele pewnie nawet nie płacą podatku do kasy polskiego państwa.
> Prawdopodobnie, jedyne pieniądze jakie Skarb Państwa jest w stanie wycisnąć
> z tej produkcji to są indywidualne podatki zatrudnionych tam polskich
> pracowników.
> > Bardziej jednoznacznie przemawiają liczby dotyczące tych działów produkcji
> przemysłowej, które wciąż jeszcze pozostały w polskich rękach.
> > Spadek produkcji przemysłowej w Polsce na tle produkcji światowej
> (w mln ton)
> > Produkt 1989 2000 Spadek W świecie
> Węgiel kamienny 178 103 -42,1% +9%
> Stal 15.099 10.540 -30,4% +3,8%
> Siarka 4.864 1.480 -69,6% +15,8%
> Węgiel brunatny 71,8 59,5 -17,1%
> > > Jak z tych danych widzimy, podczas gdy w świecie produkcja podstawowych
> surowców systematycznie wzrasta, gospodarka polska notuje dramatyczny
> upadek. I nie są to jakieś drugorzędne liczby wybrane przypadkowo, są to
> dane dotyczące produkcji głównych surowców przemysłowych. W produkcji węgla
> kamiennego Polska zajmuje pierwsze miejsce w Europie i siódme w gospodarce
> światowej; w produkcji siarki Polska zajmowała pierwsze miejsce na świecie,
> podczas gdy obecnie znalazła się na drugim miejscu w Europie i na trzecim w
> świecie. W produkcji stali Polska spadła z 13 miejsca na 18 w gospodarce
> światowej i z 7 na 8 w gospodarce europejskiej.
> > Przemysł okrętowy był wizytówką polskiej produkcji przemysłowej, z wieloma
> tysiącami wysokokwalifikowanych robotników i techników-inżynierów,
> wytwarzając dobra o wysokozaawansowanej technologii. Sławna na świecie
> Stocznia Gdańska, kolebka "Solidarności", już od lat jest zamknięta. Druga
> największa stocznia, Stocznia Szczecińska, znajduje się na krawędzi
> bankructwa, a stoczniowcy od miesięcy nie otrzymują wynagrodzenia. Od kilku
> miesięcy stoczniowcy szczecińscy protestują na ulicach Szczecina.
> > Sytuacja w stoczniach ściśle wiąże się z sytuacją w przemyśle węglowym i
> stalowym. Odzwierciedleniem tej zależności są liczby dotyczące polskiej
> floty handlowej:
> > > Flota handlowa
> >     1989  2000  Spadek
> > Statki    249  128  -48,6%
> > DWT    4061  2.551  -37,1%
> > Niestety, jak się wydaje, te liczby zaczerpnięte z najnowszego rocznika
> statystycznego nie oddają w pełni upadku polskiego handlu i polskiego
> przemysłu. W wiadomościach telewizyjnych podanych w dniu 23 września 2002,
> dowiedzieliśmy, że Polska nie posiada już ani jednego statku handlowego
> pływającego pod polską banderą, ponieważ ostatni z polskich statków
> przeszedł właśnie pod obce znaki! Komentatorzy telewizyjni głośno rozważali
> czy to dobrze dla Polski czy może nie najlepiej? Wiadomo, że baba z wozu
> koniom lżej, ale ostatni polski okręt handlowy też?
> > Przy takim upadku rodzimej produkcji przemysłowej jest rzeczą zrozumiałą,
> że spadło też zapotrzebowanie na polską myśl techniczną i wynalazczość.
> Typowy obraz przejmowania polskich zakładów przez obcych "inwestorów"
> przedstawia się następująco: pierwsi tracą pracę inżynierowie i pracownicy
> laboratoriów badawczych. To proste: jeśli od polskich robotników wymaga się
> tylko składania i pakowania produktów zaprojektowanych i skonstruowanych
> gdzie indziej, jakiż może być użytek z polskich laboratoriów badawczych i
> pracujących tam inżynierów? Dlatego nikogo nie mogą już zdziwić publikowane
> w Roczniku Statystycznym liczby ilustrujące rozwój polskiej wynalazczości:
> > > Polskie wynalazki i patenty
> > 1989  2000  spadek
> > zgłoszone patenty   5.294  2.404  -54,6%
> > przyznane patenty   2.854  939  -67,1%
> > > Niemcy przejmują polską gospodarkę
> > W burzliwym okresie przemian, które nastąpiły po roku 1989, przy
> obowiązującej filozofii, że gospodarka prywatna jest zawsze lepsza i
> bardziej wydajna od gospodarki państwowej, polskie fabryki i
> przedsiębiorstwa wystawiono na sprzedaż, a prywatni inwestorzy z całego
> świata zostali zaproszeni do kupowania i inwestowania w Polsce. Ponieważ
> Niemcy są najbliższym sąsiadem Polski, a gospodarka niemiecka jest
> najsilniejszą i najbogatszą w Europie, to nie ma nic dziwnego w tym, że
> udział Niemiec w gospodarczym rozwoju Polski jest większy niż
> jakiegokolwiek innego kraju. Tak się jednak składa, że zaangażowanie
> niemieckie w sprawy polskie wykracza daleko poza jakiekolwiek rozumne
> proporcje. Aby sobie to uzmysłowić, przyjrzyjmy się bilansowi polskiego
> handlu zagranicznego.
> > W ciągu dziesiątków lat komunistycznych rządów w Polsce głównym partnerem
> polskiego handlu zagranicznego był Związek Sowiecki i jego udział, zarówno
> w polskim imporcie, jak i eksporcie, wynosił ok. 30%. W ciągu ostatniej
> dekady rolę tę w całości przejęły Niemcy.
> > > > > > > > > > Główni partnerzy Polski w handlu zagranicznym
> >   Całkowity
> w mln USD Pierwszy partner Drugi partner
> 1970 import
> export bilans 3.607,5
> 3.547,6
> -59,9 ZSSR 37,7%
> 35,3% NRD  11,1%
> 9,3%
> 1980 import
> export bilans 19.089,3
> 16.996,8
> -2.092,5 ZSSR 33,1%
> 31,2% NRF 6,7%
> 8,1%
> 1992 import
> export bilans 15.912,9
> 13.186,6
> -2.726,3 Niemcy 23,9%
> 31,4% Rosja
> Holandia 8,5%
> 6,0%
> 1995 import
> export bilans 29.049,7
> 22.894,9
> -6.154,8 Niemcy 26,6%
> 38,3% Włochy
> Holandia 9,4%
> 5,6%
> 1999 import
> export bilans 45.911,2
> 27,407,4
> -18.503,8 Niemcy 25,2%
> 36,1% Włochy  9,4%
> 6,5%
> 2000 import
> export bilans 48.940,2
> 31.651,3
> -17.288,9 Niemcy 23,9%
> 34,9% Rosja
> Włochy 9,4%
> 6,3%
> > Źródło: Mały Rocznik Statystyczny Polska 2001
> > Z powyższych danych widzimy wyraźnie, że obraz uległ całkowitej zmianie. W
> czasach komunistycznych bilans handlu zagranicznego wypadał na korzyść
> ZSSR, ale różnica była nie wielka. Obecnie, z każdym kolejnym rokiem
> pogłębia się deficyt w handlu zagranicznym, który kształtuje się na
> poziomie 20 miliardów USD rocznie, natomiast cała gospodarka polska staje
> się bardziej uzależniona od gospodarki niemieckiej niż to kiedykolwiek
> miało miejsce w relacji do Związku Sowieckiego.
> > Według Kazimierza Poznańskiego, profesora ekonomii na Uniwersytecie Stanu
> Washington w Seattle (K. Z. Poznański, "Wielki Przekręt. Klęska polskich
> reform", 2000, Warszawa) to, co się stało z gospodarką polską w ciągu
> ostatnich 10 lat daje się porównać tylko z przejęciem gospodarki
> Niemieckiej Republiki Demokratycznej przez gospodarkę Niemiec Zachodnich.
> Fabryki polskie, tak jak poprzednie polskie zakłady produkujące samochody,
> zostały sprzedane za grosze, polskie produkty wyeliminowane z rynku i
> zastąpione przez towary zachodnie, głównie niemieckie. Niemalże kompletne
> przejęcie polskiego rynku zostało zabezpieczone i utrwalone przez
> odpowiednie przejęcie kapitałowe. Prawie 80% polskich banków przeszło w
> obce ręce i, podobnie jak w handlu, w ponad 30% w ręce niemieckie.
> > > Sytuacja polska różni się zasadniczo od sytuacji innych krajów
> postkomunistycznych
> > Polityczny i gospodarczy podbój Polski przez Niemcy, taki jak wyżej
> opisaliśmy, na pierwszy rzut oka, może się wydawać analogicznym do agresji
> jaką kapitał niemiecki wykazuje w stosunku do innych krajów tego regionu, w
> szczególności na Węgrzech, w Estonii czy nawet w Czechach. Wszędzie tutaj
> kapitał niemiecki dominuje, niemieckie towary zalewają rynki, niemieccy
> inwestorzy przejmują lokalne banki, fabryki i przedsiębiorstwa. Podbój jest
> tym łatwiejszy, że towarzyszy mu wojna propagandowa zalecająca integrację z
> Unią Europejską i prezentująca oszałamiające perspektywy dobrobytu i
> wszelkiej pomyślności z nią związane.
> > Jednakże sytuacja Polski w istotny sposób różni się od sytuacji sąsiadów.
> Ta inna sytuacja wynika z mapy Polski, jaka ukształtowała się w wyniku II
> wojny światowej. Ponad połowa przedwojennego terytorium II Rzeczypospolitej
> została włączona do Związku Sowieckiego. W zamian za straty terytorialne
> Polska otrzymała 105 tysięcy kilometrów kwadratowych przedwojennych ziem
> niemieckich. Miliony Polaków z Polskich ziem wschodnich zostało na te
> tereny "repatriowanych" i osiedlonych. Około 11 milionów Niemców straciło
> swoje domostwa i ziemie i zostało wygnanych na Zachód. W ten sposób
> powstała płaszczyzna wiecznego konfliktu pomiędzy Polską i Niemcami,
> utrzymująca nasze narody w stanie ustawicznej wrogości i podejrzliwości.
> Była to, niewątpliwie, genialna polityczna koncepcja Stalina, której
> konsekwencje mogą być katastrofalne dla obu naszych narodów.
> > Jak długo Związek Sowiecki niepodzielnie panował na tym obszarze, problem
> ten wydawał się być pod kontrolą. Wszechpotężny i niezwyciężony Związek
> Sowiecki nie okazywał zainteresowania zmianą sytuacji, a Polacy i Niemcy
> wydawali się być z takim rozwojem wydarzeń całkowicie pogodzeni. Sytuacja
> zmieniła się, w sposób dramatyczny, z chwilą upadku Związku Sowieckiego.
> Dzień po dniu docierają do nas głosy Niemców upominających się o swoją
> własność. Coraz częściej słyszymy niemieckich polityków, mówiących otwartym
> tekstem albo tylko implikujących, że problem własności niemieckiej po
> drugiej stronie Odry wymaga ponownego rozważenia.
> > Dostrzegamy wiele złowrogich oznak tego niebezpiecznego rozwoju sytuacji.
> Powyżej przedstawiliśmy jak wygląda ten, wyraźnie widoczny, ekonomiczny i
> polityczny niemiecki Drang nach Osten. Towarzyszą temu działania mniej
> rzucające się w oczy. Na obszarze Rzeczypospolitej możemy spotkać
> niemieckich agentów rozglądających się i oszacowujących tereny, budynki i
> gospodarstwa, które mogłyby być przejęte i za jaką cenę. Niektórzy z tych
> agentów działają wprost na zlecenie poprzednich niemieckich właścicieli
> majątku. Zawierane są tajne, ale prawnie wiążące kontrakty, na mocy których
> obecni polscy właściciele zobowiązują się do przekazania ich własności, z
> chwilą wejścia Polski do struktur Unii Europejskiej, niemieckim partnerom.
> Rząd niemiecki, który nie zgodził się wyrzec tytułu własności do byłych
> niemieckich terytoriów w granicach III Rzeszy z 1937 roku, pomimo
> wszystkich spektakularnych gestów "przyjaźni i współpracy" i odpowiednich
> deklaracji różnych polityków, nadal zachęca ludzi urodzonych na tych
> ziemiach do przyjmowania niemieckiego obywatelstwa i posiadania
> niemieckiego paszportu. Mniejszość niemiecka w Polsce systematycznie się
> rozrasta, wspierana pieniędzmi zarówno ze strony rządu niemieckiego, jak i
> polskiego, na dodatek wyposażona w przywileje prawne i konstytucyjne. Na
> podstawie roczników statystycznych trudno ustalić rozmiar tego zjawiska bo,
> z jakiegoś powodu, nie ma tam danych dotyczących wielkości niemieckiej
> mniejszości w Polsce. Jednakże w ostatnim roczniku znalazłem dane dające do
> myślenia. Rocznik Statystyczny 2001 podaje, że w porównaniu do liczby
> uczniów we wszystkich szkołach w roku szkolnym 1999/2000 i 2000/2001
> całkowita liczba uczniów w Polsce zmalała o 2%. Jest to zgodne z sytuacją
> demograficzną kraju i spadkiem liczby urodzeń. W tym samym czasie jednak
> liczba uczniów, którzy zadeklarowali, że ich językiem macierzystym jest
> język niemiecki wzrosła o 9,6%.
> > > Podsumowując:
> > Polska stoi w przededniu katastrofy nie posiadającej odpowiednika w jej
> dotychczasowej historii.
> > 1. W rzeczywistości Polska utraciła już polityczną suwerenność i jest
> całkowicie podporządkowania dyspozycjom zewnętrznym. Głębokość tego
> podporządkowania jest porównywalna z okresem rządów komunistycznych.
> 2. Jednakże, w porównaniu do czasów komunistycznych, proces uzależnienia
> gospodarczego jest jeszcze większy. Polska została przejęta przez kapitał
> zagraniczny, głównie niemiecki, i jest obecnie całkowicie uzależniona
> gospodarczo od ośrodków zewnętrznych. Tak nie było ani w czasach Rozbiorów,
> ani w czasie rządów komunistycznych.
> 3. Na domiar złego nad Polakami wisi realna groźba wywłaszczenia obywateli
> polskich z ich własności uzyskanej po wojnie na byłych ziemiach
> niemieckich. Realną perspektywą dla Polski, w strukturach Unii Europejskiej
> albo poza nimi, jest status unijnego politycznego protektoratu,
> zdominowanego przez Niemcy.
> > Taki rozwój sytuacji, tragiczny dla Polski, będzie również groźny i dla
> całej Europy. W ten sposób wykreowany zostałby duży europejski region
> stanowiący permanentne źródło kłopotów i niestabilności. Albowiem 40
> milionów Polaków z pewnością nie zaakceptuje takiego stanu rzeczy na
> dłuższa metę.
> > > Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji? Jak można przeciwstawić się i
> powstrzymać taki rozwój wypadków?
> > To, co się zdarzyło w Polsce po roku 1989 nie miałoby miejsca, a
> przynajmniej nie w takim stopniu, gdyby nie wzięła w tym udziału
> kompradorska elita polityczna kraju. Ta egoistyczna i zdradziecka elita, w
> dużym stopniu odziedziczona wprost po upadających strukturach
> komunistycznych, jest systematycznie reprodukowana i powielana przez system
> wyborczy, który doskonale służy tym postkomunistycznym elitom. Polska, aby
> mogła rozwijać się zgodnie z oczekiwaniami obywateli, potrzebuje elity,
> która byłaby zarówno kompetentna, jak i patriotyczna. Aby taka elita mogła
> być wygenerowana konieczna jest radykalna zmiana sytemu wyborczego i
> westminsterski system wyborczy, oparty w całości na jednomandatowych
> okręgach wyborczych, nadawałby się do tego najlepiej.
> > Problemy Polski, pomijając specyficzny problem kwestionowanego statusu 1/3
> polskiego terytorium, są problemami typowymi dla innych krajów tego
> regionu. Wszystkie te kraje potrzebują sposobu na wyłonienie własnych elit
> i pozbycia się kompradorów reprezentujących obce interesy. Wspólnota
> położenia otwiera perspektywę współpracy międzynarodowej w regionie.
> > Dalekowzroczni politycy europejscy, jeśli tacy w ogóle istnieją, powinni
> porzucić politykę fałszywych obietnic i dominacji kolonialnej. Powinni
> poszukiwać i wspierać działania zmierzające do wzmocnienia, a nie do
> osłabienia, polskiego państwa i polskiego narodu. Oddziały kompradorów mogą
> się, na krótką metę, wydawać użyteczne i pożyteczne. Na dłuższą metę nie są
> w stanie przynieść nic wartościowego dla kraju o 40 milionach obywateli, o
> tysiącletniej bogatej historii, z wielowiekowymi tradycjami kulturowymi,
> naukowymi i politycznymi.
> > > Tekst powyższy został przedstawiony podczas X Kongresu "Mut zur Ethik" w
> Feldkirch, Austria, 1 września 2002.
> > > > > ------------------------ Yahoo! Groups Sponsor ---------------------~-->
> 4 DVDs Free +s&p Join Now
> http://us.click.yahoo.com/pt6YBB/NXiEAA/MVfIAA/IYOolB/TM
> ---------------------------------------------------------------------~->
> > =======================================
> Wyzwolic Polske spod okupacji Warszawy!
> >  > > Your use of Yahoo! Groups is subject to http://docs.yahoo.com/info/terms/ > > 

=====
RZADY MASOWEGO MORDERCY MUSZA SIE SKONCZYC!
========================
KIERES MUSI ODEJSC! ========================
Wspmoz RUCH NA RZECZ JEDNOMANDATOWYCH OKREGOW WYBORCZYCH,JOW
========================
Co robisz? - boje sie.

______________________________________________________________________ Post your free 
ad now! http://personals.yahoo.ca

Odpowiedź listem elektroniczym