Czat Poczta Onet.pl
onet.pl > Tygodnik Forum > Polityka > Detal szukaj: Strony WWW: W polskim Internecie Światowy Internet Katalog stronNiusyPlikiEncyklopedia WIEMAdresy firm: TeleAdreson Panorama Firm PKT Więcej w numerze W serwisie Temat tygodnia Echa polskie Felietony Mikroforum Profile Wektory Archiwum Źródła przedruków Redakcja TORTURY Na każdego znajdzie się hak... Jak daleko wolno nam się posunąć, kiedy szaleniec zagraża życiu milionów ludzi? JOHN DERBYSHIRE 2002 Wyobraźmy sobie taką sytuację: otrzymujemy informację, że duża bomba termojądrowa, ukryta w obudowie lodówki, została umieszczona w którymś z wieżowców w amerykańskim mieście. Nie wiemy nawet, o jakie miasto chodzi. Zatrzymaliśmy jednak człowieka , który zapewne mógłby powiedzieć nam, gdzie jest bomba, gdyby tylko zechciał. Dlaczego nie zastosować w tym przypadku "nadzwyczajnych metod śledczych" , aby skłonić go, by wszystko wyśpiewał? Na jednej szali mamy kilka godzin intensywnego fizycznego bólu, doznawanego przez bardzo złego człowieka. Na drugiej - życie milionów Amerykanów. Dlaczego nie mielibyśmy go torturować? Dlaczego jest to dla nas nie do pomyślenia? Nowa księga Hioba Pierwszym, który wypowiadał się na temat tortur, był Arystoteles w swojej "Sztuce wymowy". Stwierdził, że tortury nie są zbyt skuteczne: pod wpływem fizycznej udręki niektórzy ludzie kłamią; inni mówią cokolwiek, byle ból ustał, chociaż na chwilę; zaś wielu w ogóle nie daje się złamać. Robert Conquest w książce "The Great Terror" podaje, że jeden na stu więźniów NKWD odmawiał zeznań mimo brutalnych metod stosowanych przez stalinowskie służby. W swych pamiętnikach Taki Teodorakopulos wspomina młodego greckiego antyfaszystę imieniem Perrikos, który wysadził w powietrze siedzibę niemieckich władz okupacyjnych w Atenach. Schwytany, dał się zamęczyć na śmierć i nie powiedział nic - do końca twierdził, że działał sam, nie wypełniał niczyjego rozkazu. Takich przykładów jest wiele. Istnieje pewien typ osobowości, którego nic i nikt nie może złamać. Arthur Koestler (autor książki "Ciemność w południe") pisze w ten sposób o swym przyjacielu Aleksandrze Weissbergu, owym "jednym na stu", który nie dał się złamać w lochach NKWD. Podobnych ludzi opisuje Ian Buruma w swej nowej książce o azjatyckich dysydentach. Władze Singapuru przetrzymywały w izolacji Chia Thye Poh, politycznego przeciwnika premiera Lee Kuan Yew. Nadzorcy więzienni próbowali zmusić go do przyznania się, że jest komunistą, choć oczywiście nim nie był. Wsadzali go nago do chłodni, nastawiając temperaturę na minimum, potem puszczali w jego celi nieznośną muzykę przez całą dobę. Ale Chia się nie złamał . Buruma zapytał go potem, dlaczego nie powiedział "tak". "On był zbyt uprzejmy, by wyrazić to głośno - pisze w swojej książce - ale widać było, że moje pytanie go zbulwersowało. Było mi wstyd, że w ogóle je zadałem". - Jak mogłem się przyznać? - odrzekł w końcu Chia. - Przecież to była nieprawda! Fizyczny ból jest, rzecz jasna, tylko jedną z broni w arsenale fachowców od tortur. Zręczny oprawca wie, jak wywołać każdą ludzką reakcję. Na przykład wstręt: więźniom w pewnym obozie Czerwonych Khmerów, znanym jako "S-21", podczas przesłuchania podawano do zjedzenia łyżkę ekskrementów. (Przez "S-21" przewinęło się 14 tysięcy ludzi, ale tylko dwunastu wyszło stamtąd żywych).
