http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040403&id=my08.txt

> "Skrajny katolicyzm" polski?
>                                              
> Unijny komisarz do spraw rozszerzenia UE, Niemiec, ulubieniec naszych
> negocjatorów unijnych, Guenter Verheugen, który w zeszłym roku nazwał
> Polaków pijakami, przy milczeniu naszych władz, był łaskaw 25 marca br.
> udzielić Agencji Reutera wywiadu, w którym większość Polaków nazwał
> skrajnymi nacjonalistami, szowinistami, skrajnymi katolikami i populistami,
> i przypisał nam pędzenie w życiu i w naszej historii tylko za pieniądzem. 
> Komisarz Verheugen wyraża obawę władz UE, że Polacy mogą się wycofać z
> Unii, gdyż partie są bardzo skłócone, rozwala się rząd, narasta silna opozycja
> wobec UE, rodzi się klimat skrajnego nacjonalizmu i "skrajnego katolicyzmu",
> a wreszcie coraz więcej Polaków czuje się oszukanych przez wszystkich
> negocjatorów unijnych. A zatem rozwija się potężny ruch antyunijny. Stąd też
> pan Verheugen i inne unijne środowiska są coraz bardziej zaniepokojeni.
> Pośpiesznie nadano Papieżowi medal Karola Wielkiego, choć projekt
> konstytucji unijnej nadal "zapomina" o istnieniu religii, a szczególnie
> chrześcijaństwa. Pan Verheugen zaś sięga po inwektywy pod adresem
> patriotów polskich i katolików w Polsce, jak byśmy musieli do UE należeć.
> 
> "Skrajny nacjonalizm"
> Opozycji w Polsce, a raczej większości Polaków, bo także niegłosującym w
> referendum akcesyjnym, zarzuca pan komisarz "nacjonalizm", istnienie
> "elementów nacjonalistycznych" i wreszcie "skrajny nacjonalizm". Ma zapewne
> na myśli to samo, co powiedział kanclerz Schroeder, a mianowicie "ducha
> buntu" Polaków. Czy to, że Polacy w większości nie chcą być kolonią
> niemiecką ani niewolnikami w Imperium Europaeum to nacjonalizm? A może
> nacjonalizmem jest obrona materialnej i duchowej egzystencji katolickiej wsi
> polskiej? Albo prośba ratowania całej okradzionej i rozbitej gospodarki
> polskiej? Tymczasem kiedy Niemcy chcą sobie podporządkować całą Europę
> gospodarczo i ideowo na swoją modłę i na swoją korzyść, to nie jest
> nacjonalizm, lecz "internacjonalizm". W takim rozumowaniu to i narodowy
> socjalizm Hitlera nie byłby nacjonalizmem. Zapewne szkoda, że nie byliśmy
> pojętnymi uczniami narodowego socjalizmu niemieckiego, który przecież był
> bardzo "internacjonalistyczny", grabił wszystkie państwa, nie bacząc na
> granice i równo uciskał wszystkie narody Europy, niektóre przy tym, takie ze
> "śmietnika historii", jak polski, żydowski, cygański i w ogóle słowiańskie,
> likwidował. A co ma znaczyć nasz "skrajny nacjonalizm"? Czyżby do
> skrajności miały być zaliczane: zachowanie tożsamości, żądanie równości
> praw narodowych, prawo do równych warunków Unii, obrona przed oszustami i
> drapieżnikami gospodarczymi, przed pseudobiznesmenami, niewkładanie
> głowy w obrożę wyzyskujących instytucji międzynarodowych? Pan Verheugen
> nie rozumie, że cała koncepcja obecnej Unii Europejskiej jest wypaczona i
> służy jedynie dwom narodom: Niemcom i Francji.
> 
> "Szowinizm"
> "Szowiniści - mówił komisarz - podsycają w Polsce wrogość do UE". "Podsycają
> wrogość"? To znaczy, że ta wrogość istnieje, jest tylko podsycana. A jeśli owa
> "wrogość" jest, to z czego się bierze, jeśli UE jest rajem materialnym i
> duchowym? Widocznie coś nas ta Unia oszukuje albo jest rajem tylko dla
> niektórych "wybranych". Dlaczego UE domaga się od nas pełnej przyjaźni i
> miłości dozgonnej, jak niedawno Związek Sowiecki, który też nie
> poprzestawał na zagarnięciu Polski, lecz domagał się ponadto "wiecznej
> miłości"? Właśnie normalnych Polaków i katolików uważano za "wrogów" z
> istoty. Czy mamy zapałać miłością do ateizmu UE? Czyż nie jest to patologia
> taka sama jak w Związku Sowieckim?
> A co by miał oznaczać nasz, rzekomy, szowinizm? Powieściowy Nicolas
> Chauvin z XIX wieku był wielbicielem cesarza Napoleona. A kogo my
> uwielbiamy za bardzo? Zapewne Papieża Polaka. Szowinistom brakuje
> tolerancji - zapewne nam zabrakło tolerancji dla hitleryzmu, który głosił
> inaugurację tysiącletniego imperium europejskiego. To drobiazg, że miało to
> być królestwo (Reich) tylko dla Niemców, i tylko dla ich niewolników; a jeszcze
> większy drobiazg, że niektóre narody, Polacy, Żydzi, w ogóle Słowianie, mieli
> być likwidowani. Tak! Niemcy to nie byli żadni szowiniści, oni mieli tolerować
> nasze cmentarze, choć popiołami chętnie użyźnialiby gleby. Byliśmy
> szowinistami, bo umieraliśmy za korytarz gdański. Opieraliśmy się Niemcom
> nawet, gdy inni radzili nam oddać ten korytarz w nadziei, że Hitlera to
> zadowoli i nie będzie wojny. A może jako szowiniści jesteśmy wpatrzeni tylko
> w siebie, a nienawidzimy innych? Tak! Nie poddaliśmy się ani pełnym kultury
> Niemcom, ani pełnym przyjaźni Sowietom. Cóż to za niewdzięczny i
> egoistyczny naród ta Polska! A może jesteśmy uprzywilejowani, bo chcemy
> współpracować i współdecydować o naszych i Europy losach? My, pijacy i
> barbarzyńcy! I to razem ze światłością narodów, państw i świata, z Niemcami,
> Francją, Anglią, Italią...? My? Ze wschodu?
> 
> "Skrajny katolicyzm"
> "Czasami - lżył nas dalej pan gubernator Polski - to właśnie kombinacja
> skrajnego nacjonalizmu i skrajnego katolicyzmu określa klimat polityczny i
> debatę polityczną w Polsce". Skrajny katolicyzm "określa klimat", to znaczy,
> że przeważa w społeczeństwie. A co znaczy "skrajny katolicyzm"? Czyżby taki,
> który przestrzega objawienia i dogmatów, w odróżnieniu od sekt? A może
> taki, który wyraża się w miłości do Kościoła i słuchaniu Stolicy Apostolskiej,
> czego jest tak mało w Kościele niemieckim? A może skrajnym katolikiem jest
> polski Papież lub każda postać prawowiernego katolicyzmu, także w
> zachowywaniu Dekalogu jest skrajna? Zapewne nie będzie skrajny katolicyzm
> berliński, który sprzedaje świątynie, używane przez Polaków i innych Słowian,
> i oddaje je ateistom, nie chcąc ich sprzedać Polakom? Po wypowiedzi
> Verheugena rozumiemy, jaki jest trust mózgów, redagujących konstytucję
> europejską.
> 
> "Populizm"
> "Opozycja jest podzielona, ale wśród opozycji mamy silne elementy...
> skrajnie populistyczne" - ciągnął pan komisarz. Terminem "populizm"
> szermują, choć przeważnie błędnie, i nasi wewnętrzni "władcy pierścienia",
> czując, że sami są wyobcowani z ogółu społeczeństwa. Co znaczy "populizm"?
> Po łacinie "populus" znaczy "lud" i "naród". W starożytnym Rzymie
> "populares" ("populiści") to było stronnictwo postępowe, dążące do reformy
> rolnej i odrodzenia gospodarstw rolnych. Ich opozycjonistami byli "optymaci",
> czyli arystokraci. Z wiekami znaczenie populizmu zmieniło się w sensie
> głoszenia haseł gospodarczych i politycznych, korzystnych dla ludu i
> większości obywateli. W konsekwencji również w Polsce populizm zarzuca się
> z zasady tym, którzy chcą zdobyć znaczenie przez działanie na rzecz dobra
> ogółu, a nie na rzecz jakiejś partii albo sfery oligarchicznej. A zatem ten, kto
> ma na względzie dobro ogółu społeczeństwa polskiego, opowiada się za
> ludem, wiejskim i robotniczym, a nie służy nomenklaturze ani zachodnim
> ideologiom neokapitalistycznym, bywa po prostu nazywany "populistą".
> Trzeba pamiętać o klującej się w UE ideologii, że ludźmi we właściwym
> znaczeniu są tylko bogaci, silni politycznie i ci, którym sprzyja los (nauka F.
> Nietzschego), inni są tylko "towarem" czy zgoła tylko plasteliną dla życia
> społecznego i gospodarczego. Nowa ideologia zachodnia już całkowicie
> zapomniała o nauce chrześcijańskiej, że wszyscy ludzie są sobie równi jako
> ludzie. Czy zatem populizm polskich polityków katolickich nie polega na tym,
> że troszczą się o cały kraj, o dobro ludu, o większość obywateli, zamiast
> realizować idee korzystne tylko dla bogaczy, masonów, Niemców, lobby
> żydowskiego? Pan Verheugen powiedział, że "skrajny katolicyzm określa
> klimat polityczny w Polsce", a więc dla niego nasza katolicka nauka
> społeczna i cały katolicyzm równa się populizmowi, czyli w rezultacie będzie
> to takie "zło", że będziemy się domagali od UE tolerowania Kościoła
> katolickiego w Polsce oraz zachowania całej etyki seksualnej i rodzinnej.
> Niestety, mało kto z naszych polityków i władców wie, że UE jest budowana na
> ścisłej ideologii ateistycznej i antykatolickiej. Pan Verheugen niebacznie
> zdradza trochę tych poglądów, bo nas uważa za idiotów.
> 
> "Rolnicy polscy widzą tylko pieniądze"
> "Sytuacja w Polsce - zdaniem nauczyciela Polski - szybko się zmieni po
> akcesji. Wkrótce po akcesji będzie tam można zobaczyć rzeczywiste widzialne
> korzyści z członkostwa, szczególnie na terenach wiejskich. Po raz pierwszy na
> terenach wiejskich ludzie zobaczą pieniądze, prawdziwe osobiste dochody i
> mnóstwo pieniędzy na wiejski rozwój". W wypowiedzi tej są dwie sprawy:
> 1. Pan komisarz jest łaskaw dalej nas oszukiwać, że nasza umowa akcesyjna
> z Kopenhagi jest doskonała dla Polski, że rolnictwo otrzyma takie same
> dopłaty, jak w UE na Zachodzie, i nie wspomina, że polski rząd będzie musiał
> uprzednio włożyć wielkie pieniądze, których nie zaplanował i nie ma. Takie
> aroganckie wmawianie nam korzyści ekonomicznych wbrew wszelkiej logice,
> przy jednoczesnym ukrywaniu brutalnej i antychrześcijańskiej inwazji
> ideologicznej, jest szczególnie irytujące. Zachód cynicznie wykorzystuje
> słabość naszej sytuacji, naszych polityków i brak orientacji Kościoła w
> sprawach społeczno-politycznych i wciąga nas do UE różnymi naciskami i
> podstępami. W aspekcie ekonomicznym nie mówi się przede wszystkim, ile
> tracimy finansowo przez ograniczanie i limitowanie całej naszej gospodarki ze
> względu na Unię.
> 2. W wypowiedzi pana Verheugena występuje też drugi wątek, a mianowicie,
> że Polacy, zwłaszcza chłopi polscy, nie kierują się żadną ideą europejską,
> niczym jest dla nich wolność, godność, altruizm, wiara w Boga, a kierują się
> jedynie blaskiem euro. Gdy im błyśnie euro z Europy, to przylecą do niego
> jak ćmy do świecy, tak będzie gdy "na terenach wiejskich zobaczą pieniądze
> na wiejski rozwój". Ciekawe, że ten argument "pieniądza" występuje ciągle u
> wszystkich polityków i komisarzy zachodnich w stosunku do Polski. Czy to
> oznacza, że mają nas wszystkich za barbarzyńców, prymitywy i półludzi, czy
> też tak nisko upadła ich kultura, że niczego poza pieniądzem nie są zdolni
> zobaczyć?
> Takie wystąpienie, jak komisarza Verheugena, zresztą bynajmniej nie
> pierwsze, boli nas bardzo. Człowiek oczy przeciera: czyżby tak prymitywna
> była dzisiejsza kultura Zachodu? Jak mogą tacy ludzie pretendować do
> tworzenia Nowej Europy? Ale to jeszcze jest do przeżycia. Przeważnie politycy
> nie mają większego wykształcenia. Jest jakieś takie dziwne prawo.
> Legitymują się oni przeważnie tylko wybitnym sprytem. Natomiast prawdziwa
> boleść nasza pochodzi stąd, że od lat nasze rządy i nasi politycy nie reagują
> na upadlanie nas w polityce międzynarodowej. Zachowują się tak, jakby byli
> w większości trzymani na smyczy i w kagańcu przez jakieś obce siły.
> Uwikłania finansowo-polityczne, nędzne lizusostwo czy strach? Trzeba więc
> wezwać rząd, by zażądał od komisarza Verheugena publicznych przeprosin i
> podania się do dymisji. Jeśli do tego nie dojdzie, należy wezwać
> społeczeństwo polskie do odwołania wyników zeszłorocznego referendum
> akcesyjnego.
> Niech nikt nas nie próbuje na nowo podbijać w niewolę i niech nikt nie
> pomiata nami na skalę narodową, bo to wcześniej czy później doprowadzić
> może do tragedii: kto sieje wiatr, zbiera burzę.
> 
>   ks. prof. Czesław S. Bartnik

Odpowiedź listem elektroniczym