http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040515/plus_minus_a_9.html
> PORTRETY MARIA SZYSZKOWSKA > > Poetessa lewicy > > > > Maria Szyszkowska w krakowskim marszu tolerancji "Zobaczcie nas" > > MAŁGORZATA SUBOTIĆ > > - Jakby została zakonnicą, też bym się nie zdziwił - mówi o senator Marii > Szyszkowskiej Wiktor Osiatyński, jej kolega z okresu, gdy byli młodymi > pracownikami naukowymi na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. > Wtedy, w latach 60. była szarą myszką, osobą skromną, ale z ambicjami. Nie > przypominała w niczym ubranej w powłóczyste szaty profesor, z rozwichrzoną > fryzurą i zamglonymi, obrysowanymi grubą kreską oczami. > > Jej związanie się w okresie PRL z nurtem katolickim, działalność w Stowarzyszeniu Pax > i obrona pracy habilitacyjnej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim zaskoczyły > uniwersyteckich kolegów. Potem już niczemu starali się nie dziwić. Wszak życiowe > credo Marii Szyszkowskiej zawiera się w często powtarzanym przez nią zdaniu: > "Jesteśmy tacy, jacy sami siebie uczynimy". > > Antyklerykałka > > W nowej Polsce uczyniła z siebie wojującą antyklerykałkę. Za rażący przykład braku > światopoglądowej tolerancji uznała "mówienie w mediach o papieżu: Ojciec Święty, a > przecież powinno być: głowa Kościoła rzymskokatolickiego". I na łamach tygodnika > "Fakty i mity" (założonego przez byłego księdza) argumentowała: "Co za tym idzie, > wskazuje się na papieża jako autorytet, a przecież demokracja to społeczeństwo > wieloświatopoglądowe". > > Pielgrzymka polityków Platformy Obywatelskiej do Jana Pawła II skłoniła ją ostatnio > do > obwieszczenia w "Trybunie" tezy o powszechnej klerykalizacji: "Interesujące, że > partie > parlamentarne - w tym również lewicowe - szukają sukcesu wyborczego w aprobacie > papieża. Najwyższy czas, by zacząć określać Polskę mianem państwa katolickiego, nie > zaś demokratycznego". > > Z autorytetem papieża walczy nie tylko piórem. W Senacie utrąciła inicjatywę > ustanowienia Dnia Jana Pawła II. Innym razem zaproponowała poprawki do > przygotowanego przez komisję listu gratulacyjnego (tzw. adresu), który Senat miał > wystosować do papieża w 25. rocznicę pontyfikatu. Po ich wprowadzeniu z ciepłego > listu oddającego zasługi Ojca Świętego wyszło chłodne kurtuazyjne pismo. - Gdyby > Breżniew dożył tego momentu, wysłałby właśnie coś takiego, ale Putin już nie - > powiedział podczas senackiej debaty Zbigniew Romaszewski (Blok Senat 2001). - Pan > mnie obraża - ripostowała Szyszkowska. > > - Politycy Sojuszu Lewicy Demokratycznej używają jej do takich działań, bo chętnie > podejmuje nie zawsze wygodne dla lewicy tematy. Szyszkowska jest ich głównym > taranem - dodaje Romaszewski. > > Jestem na tyle przytomna > > Nie używa telefonu komórkowego, bo to bardzo niezdrowe. Nie lata samolotami, > ponieważ się ich boi. Nie przejmuje się tym, że taki brak elementarnej komunikacji > może > utrudniać jej parlamentarną działalność. Do Szczecina i Wrocławia jeździ samochodem > bądź pociągiem, choć taka podróż trwa wiele godzin. Gdyby miała się wybrać do > Strasburga, siedziby Europejskiego Parlamentu, podróż trochę by potrwała. Zawsze > natomiast chodzi z piórem i kartką, by - jak mówi - zanotować myśli, które nagle mogą > jej przyjść do głowy. Uważa, że wszystko jest filozofią, a życie prywatne ma tylko > wtedy, > gdy tańczy. - Bo wówczas nie myślę - wyjaśnia. > > Osobiście jest za adoptowaniem dzieci przez homoseksualistów. Oficjalnie natomiast, > jako senator RP, w swoim projekcie ustawy o związkach partnerskich takiej możliwości > nie zaproponowała. - Jestem na tyle przytomna, by wiedzieć - podkreśla - że przy > obecnym stanie świadomości Polaków nikt by się nie zgodził na taką ustawę. Mówiłam > o tym publicznie, że pierwszy raz w życiu czynię odstępstwo od swoich poglądów. > > - Na szczęście nigdy nie miałam dzieci. Dokonując wyboru między rozmnażaniem się, > czyli powiększaniem liczby ludności, a filozofią wybrałam tę drugą. Ale gdybym nawet > miała dzieci, to bym się cieszyła, że kochają kogoś w sposób, jaki jest zgodny z ich > naturą - tak senator Szyszkowska, z wykształcenia filozof, rozwiała moją wątpliwość, > że > jeśli miałaby potomstwo, to jej pogląd na temat związków homoseksualnych byłby może > inny. Nie miała również wątpliwości, że chcę o niej źle napisać. - Czuję to > intuicyjnie - > powiedziała, odmawiając autoryzacji wypowiedzi. > > Harmonia par homoseksualnych > > W głośnym marszu tolerancji "Zobaczcie nas", który niedawno przeszedł ulicami > Krakowa, szła na czele manifestacji gejów, lesbijek oraz ich przyjaciół. Jako jedyny > parlamentarzysta SLD. Mimo że w pochodzie uczestniczyli również inni politycy, > organizatorzy wyróżnili właśnie Szyszkowską. Miała przez megafon wygłosić końcową > odezwę. > > Wyróżnienie to nie jest niczym zaskakującym. W swoich tekstach głosi pochwałę > związków homoseksualnych. "Rodzina staje się źródłem wielu urazów dla nowo > narodzonego. O wiele bardziej harmonijna bywa atmosfera w domach par > homoseksualnych. Dobierają się bowiem nie ze względu na kogoś (dziecko mające się > urodzić), lecz ze względu na siebie. I dlatego też zezwolenie na adopcję dzieci przez > homoseksualistów uważam za trafne i powinno być dozwolone w Polsce". > > Albo: "Związki homoseksualne bywają bardziej harmonijne niż małżeństwa > heteroseksualne chociażby dlatego, że wiele małżeństw zawiera się w Polsce z powodu > ciąży. Są więc wyrazem przypadku, a nie miłości". I wreszcie: "Heteroseksualna > większość naszego społeczeństwa powinna czerpać wzory ze szczególnego > pielęgnowania uczuć miłości, co zdarza się często w środowiskach homoseksualnych". > > W środowiskach homoseksualistów Maria Szyszkowska cieszy się ogromną estymą. - > To wspaniała kobieta, jestem pod wrażeniem jej dobroci - nie szczędzi pochwał Robert > Biedroń, prezes Kampanii Przeciw Homofobii (stowarzyszenia gejowsko-lesbijskiego). I > dodaje: - Nie wiem, kiedy sypia, bardzo dużo pracuje. > > Projekt ustawy o związkach partnerskich, dający parom homoseksualnym podobne jak > małżonkom prawa, np. spadkowe, znajduje się w senackiej komisji. - W tajemnicy > przygotowałam tę ustawę - mówi Szyszkowska, która występuje w imieniu > wnioskodawców. Tak naprawdę autorami są jednak prawnicy działający w Kampanii > Przeciw Homofobii, mimo że pani senator jest z wykształcenia także prawnikiem. > > Podczas ubiegłorocznej akcji środowisk homoseksualnych "Jestem gejem - jestem > lesbijką" Maria Szyszkowska jeździła po Polsce. > > - Wzięła udział w dziesięciu spotkaniach w większych miastach Polski - opowiada > Biedroń. Na jednym z plakatów promujących pary gejowskie i lesbijskie znalazł się > seminarzysta pani profesor. - To bardzo piękny plakat, wyróżnia się na tle innych, > ale są > na nim dwaj nadzy mężczyżni, a u nas panuje pruderia obyczajowa i nietolerancyjność - > broniła walorów plakatu, gdy wzbudził on społeczne kontrowersje. > > Samoswoja > > Trudno wśród senatorów znaleźć osoby, z którymi Maria Szyszkowska utrzymuje bliższe > kontakty. - Jest samotnicą, nie widać grupy, z którą by trzymała - uważa > wicemarszałek > Kazimierz Kutz (Blok Senat 2001). - Pani Maria jest "samoswoja", spoza partyjnych > układów, nie wchodzi w polityczne gry. Nie chce rozumieć pewnych uwarunkowań albo > ich nie rozumie - dodaje poseł Piotr Gadzinowski (SLD), związany z tygodnikiem > "Nie". - > To poetessa lewicy, refleksja i sumienie SLD - ocenia górnolotnie. > > Maria Szyszkowska związała się ze środowiskiem SLD ponad 10 lat temu. Pierwszy raz > startowała do Senatu z Kielc w 1993 roku. - Każdy, kto do nas wtedy przyszedł, był > całowany po rękach - wspomina Gadzinowski. Dlaczego chciała kandydować i to z > SLD? Szyszkowska: - Gdy kandydowałam w Kielcach, miałam już za sobą lata > publicznej aktywności - liczne odczyty, spotkania autorskie (napisała wiele książek, > w > tym kilkanaście na temat filozofii życia codziennego - Ma. S.). Ale parlament daje o > wiele większe możliwości, gdybym coś chciała zmienić w Polsce. Zresztą wtedy nikt > oprócz SLD niczego innego mi nie proponował. > > Wtedy jednak nie weszła do Senatu, a przyczyn porażki upatrywała we wrogości > lokalnych działaczy do jej kandydatury. Została wybrana do Trybunału Stanu. Po raz > drugi > próbowała znaleźć się w parlamencie w 1997 roku, startowała z okręgu wyborczego > ówczesnego premiera Włodzimierza Cimoszewicza. Była na liście poselskiej tuż za nim, > ale mandatu nie zdobyła. > > Starała się też, w poprzedniej kadencji Senatu, zostać członkiem Krajowej Rady > Radiofonii i Telewizji. W zaprezentowanym senatorom życiorysie napisała, że do 2000 > roku nie była członkiem żadnej partii. O tym, że w następnym roku wstąpiła do SLD, > już > nie napisała. Podczas prezentacji zaproponowała "zwiększenie dochodów telewizji z > abonamentu, bez zwiększania abonamentu". Przegrała głosowanie. > > Sukcesem zakończył się dopiero jej start w ostatnich wyborach. Weszła do Senatu z > okręgu warszawskiego. Dotychczas dla polityków SLD był to bastion nie do zdobycia. W > 2001 roku Leszek Miller szukał osób nieutożsamianych z Sojuszem, ale publicznie > znanych. Szyszkowska, która często występowała w mediach, miała też swoje audycje w > publicznym radiu i telewizji, spełniała te warunki. Dziś mówi, że o kandydowanie > poprosił > ją Miller. Miała z nim dobre relacje. Gdy uznała, że w senackiej kampanii nie jest > dostatecznie promowana, jako jedyna wywalczyła u niego indywidualny plakat wyborczy. > > Państwo laickie > > Zdaniem jej kolegów z Senatu jest jednym z najlepiej przygotowanych do pracy > senatorów. - Jest szybka w formułowaniu wniosków i stanowisk, a rzadko kto takie > umiejętności ma - ocenia wicemarszałek Kutz. - Ma też staromodny rysunek, odbija się > od innych kobiet senatorek. Nie ma w niej agresji, jest jakaś delikatność. Nie > istnieje > możliwość, by kogoś potrąciła - dodaje. > > Mówi spokojnym, cichym głosem, całkowicie kontrastującym z opiniami, które > wypowiada. Na przykład, odnosząc się do zawartego w konstytucji zakazu działalności > partii komunistycznych, zaproponowała: "Jeśli nie identyfikuje się działań > chrześcijańskich - by wspomnieć nawracanie mieczem, wojny religijne czy inkwizycję - > z > głoszonymi poglądami, to dlaczego utożsamia się idee komunistyczne z nieudaną próbą > wcielenia ich w życie?". > > Kiedy indziej przekonywała natomiast: "W niektórych przypadkach ludzie SLD boją się > ujawnienia ich PZPR-owskiej przeszłości. To jeszcze jeden element uległości wobec > Kościoła. I to jest kolejna przyczyna szalenie niezdrowej atmosfery panującej w > Polsce, > ponieważ wiele osób wypiera się swej przeszłości". > > - To, co mówi Maria Szyszkowska, przypomina nagraną płytę: "moim obowiązkiem jest > państwo laickie" - uważa Kutz. - Jest uczulona na religię i drażni ją wszystko, co > jest > związane z katolicyzmem - podkreśla senator Janina Sagatowska (Blok Senat 2001) > > Podczas posiedzenia senackiej komisji, która debatowała nad budżetem Wspólnoty > Polskiej, zażądała, by jej prezes Andrzej Stelmachowski wyszedł z sali. Sprzeciwiała > się > m.in. przekazaniu pieniędzy na program zaspokojenia potrzeb religijnych Polaków za > granicą i nie chciała dyskusji w obecności zainteresowanego. Decyzją pozostałych > senatorów prezes Wspólnoty posiedzenia nie opuścił, a pieniądze dostał. Szyszkowska > zrezygnowała więc z prac w tej komisji. > > Podobnie postąpiła w innej sprawie. Podczas ostatniego kongresu SLD zrezygnowała z > przewodniczenia Komisji Etyki tej partii, choć szefowała jej od początku. Według niej > działacze Sojuszu traktują tę komisję nie dość poważnie, jak rodzaj ozdoby. > > Pobożność i klony > > Atakuje nie tylko "powszechną klerykalizację". Ostrze jej krytyki dosięga m.in. > Instytutu > Pamięci Narodowej. "Skoro pobożność w Polsce dominuje, dlaczego istnieje IPN?" - > zapytała niedawno na łamach "Trybuny". Zaapelowała też, by z okazji wejścia Polski do > Unii Europejskiej prezydent ułaskawił wszystkich, przeciwko którym toczą się procesy > polityczne. "Dość już męki generała Jaruzelskiego" - stwierdziła. I zaproponowała, > żeby > wyciągnąć z szuflad projekty ustawy o zlikwidowaniu IPN. Podczas dorocznych dyskusji > nad budżetem proponuje obcięcie Instytutowi pieniędzy, bo w wydawanych przez niego > biuletynach "prześladuje się PRL". > > Maria Szyszkowska jest zdeklarowaną zwolenniczką eutanazji i klonowania. To swoje > stanowisko podpiera argumentami. O eutanazji: "Nikt nie pytał nas o zgodę, czy chcemy > przyjść na świat. Dlaczego więc nie mielibyśmy w sytuacjach skrajnych sami decydować > o śmierci i sposobie odejścia z ziemi?". I o klonowaniu: "Nie śpieszę się do > spotkania z > Bogiem po tamtej stronie. Dlaczego więc zakazywać klonowania, które jest zgodne z > marzeniem o bardzo długim życiu w zdrowiu". > > Ma też swoje poglądy na temat wegetarianizmu, seansów spirytystycznych, New Age, > wpływu kosmosu na ludzkie losy. Bardzo pozytywne. Przykładowo: "Również świat > zmarłych staje się możliwy do poznania w drodze wróżb czy seansów spirytystycznych". > > Katyńska rodzina > > Ojciec Marii Szyszkowskiej, lekarz, zginął w Katyniu. - Ale do Rodziny Katyńskiej nie > należę, bo jest zbyt upolityczniona - zaznaczyła w rozmowie ze mną. Wychowywała ją > samotnie matka, z wykształcenia chemiczka, z zawodu urzędniczka. Do harcerstwa nie > należała. Dlaczego? - Bo było marksistowskie, dla mnie nie do przyjęcia - wyjaśnia. > > Lubi powtarzać w publicznych wypowiedziach, że zrobiła habilitację na KUL. Gdy > spytałam o kulisy habilitacji Marii Szyszkowskiej ówczesnego rektora tej uczelni ks. > Mieczysława Alfreda Krąpca, odparł równie krótko: - Wypadek przy pracy. > > W latach 80. profesor Jerzy Stępień spotkał Marię Szyszkowską w pociągu. Kiedyś była > jego nauczycielką akademicką na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. > Poźniej kontaktował się z nią, gdy pracowała, jak sama mówi, na wygnaniu, czyli w > Wyższej Szkole Pedagogicznej w Kielcach. - Byłem przekonany, że ma opozycyjne > wobec PRL poglądy. Ale gdy wtedy spotkałem ją w pociągu i chciałem dać jakieś > materiały z drugiego obiegu, była bardzo wstrzemięźliwa. Zdziwiłem się - wspomina > Stępień, dzisiaj sędzia Trybunału Konstytucyjnego. > > Mimo to potrafiła stworzyć nimb osoby represjonowanej (kulisy jej odejścia z > Uniwersytetu Warszawskiego pod koniec lat 80. są niejasne, zainteresowane strony > podają różne interpretacje). Po zmianie ustroju Szyszkowską przywrócono do pracy na > Wydziale Prawa UW, w ramach naprawiania krzywd minionej epoki. Nie wszyscy tę > decyzję popierali. Część kolegów uważała, że jej mocno oryginalne poglądy i > zachowanie mogą być groźne dla życia uniwersyteckiego, dla nieukształtowanych > jeszcze emocjonalnie studentów. Tym bardziej że, jak zwraca uwagę profesor Stępień, > Maria Szyszkowska ma niezwykły talent językowy. - Może czarować słowami, ich > intonacją, melodią. > > Niedawni studenci pani senator (m.in. po konflikcie ze współpracownikiem z katedry w > ubiegłym roku zawiesiła swoją pracę na UW) zaznaczają, że ich pani profesor lubi > wszystko, co dziwne, oryginalne, nietypowe. Takie zachowania i opinie zawsze znajdą w > jej oczach uznanie. > > W tym szaleństwie jest metoda > > Biorąc pod uwagę jej pochodzenie i związki w młodości z uczelniami katolickimi (drugi > fakultet, filozofię, ukończyła w Akademii Teologii Katolickiej) trudne są do > wytłumaczenia > źródła jej poglądów. Moi rozmówcy, próbując to wytłumaczyć, przypuszczają, że być > może przeżyła kiedyś jakieś bolesne doświadczenie związane z religią katolicką. - > Nienawiść bywa podszewką miłości - zastanawia się Tadeusz Cymański (Blok Senat > 2001). Bez względu jednak na motywy ideowych wyborów Maria Szyszkowska jest dla > SLD przydatna. Podejmuje sprawy, których inni politycy tej lewicowej partii nie > podnoszą. Ale być może to SLD jest bardziej przydatne Szyszkowskiej. Dzięki > Sojuszowi ma możliwość wcielania w życie swoich poglądów. - Absolutnie nie zgadzam > się z opinią, że jest nawiedzona. To taki styl, taki sposób bycia, ale dobrze wie, > co robi i > jest konsekwentna - uważa senator Marek Balicki. - W tym szaleństwie jest metoda - > przekonuje z kolei jej były uniwersytecki kolega. > > Maria Szyszkowska, trzykrotna mężatka, mówi: "Ludzie się rozwodzą - uważam, że to > jest logiczne i sensowne". > > Przekonuje też, że jej mąż poeta, o 12 lat młodszy, jest wielką osłodą w jej życiu, > bo: > "Poezja wiąże się z filozofią, a to pozwala już przy śniadaniu podejmować dysputy, > wywracające nieraz świat do góry nogami. Zabawne są takie śniadania, gdy zaczynamy > mówić o rzeczach samych w sobie".
