http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040520/publicystyka/publicystyka_a_1.html

> Rz: W w sensie gospodarczym jest pan chyba socjalistą? Taka jest częsta
> przypadłość polskich partii prawicowych?
> 
> ROMAN GIERTYCH: Nie jestem socjalistą, wręcz przeciwnie. Mam bardzo
> prawicowe poglądy na gospodarkę, zbliżone do Margaret Thatcher.
> 
> 
> Zadziwia mnie pan. Symbol liberalizmu, Margaret Thatcher, jest wzorem dla
> Romana Giertycha?
> 
> Partia, która wyniosła do władzy panią Thatcher to partia konserwatywna.
> Liberałowie byli wówczas w opozycji. Prywatyzacja w Wielkiej Brytanii była
> robiona odwrotnie niż w Polsce. Bo u nas doprowadzało się przedsiębiorstwa
> do bankructwa i je sprzedawało za grosze, natomiast Margaret Thatcher
> doprowadzała firmy do rozkwitu i sprzedawała je za wielkie pieniądze. To, że
> złamała lewicowe związki zawodowe, które protestowały przeciwko sensownym
> koncepcjom gospodarczym, świadczy tylko o tym, iż miała twardy charakter.
> 
> Mojej partii jest bliskie też to, co Thatcher głosi w swej ostatniej książce
> na temat Unii Europejskiej. Nie widzi Unii jako przyszłościowego tworu.
> Podobnie mówią liderzy torysów. Z torysami, spośród partii europejskich,
> jest nam najbardziej po drodze.
> 
> 
> Wracając do pana poglądów na gospodarkę.
> 
> Jestem pragmatykiem, jeśli chodzi o gospodarkę. Nie wyznaję poglądu, że jest
> tylko jedna ścieżka, która pozwoli na rozwój. Wręcz przeciwnie. Żeby
> rozruszać gospodarkę, trzeba wiele procesów, mechanizmów uruchomić
> jednocześnie. Jedna recepta nie istnieje. Na przykład taka, by zabrać
> pieniądze NBP i przekazać biednym. Albo otworzyć całkowicie granice, znieść
> wszystkie cła, zlikwidować podatki. Te koncepcje opierają się na dogmatach.
> A gospodarka to nie jest kwestia dogmatów. Należy do niej podchodzić z
> rozsądkiem. Jeśli jakaś państwowa firma dobrze funkcjonuje, przynosi zysk,
> choćby PKO BP, to nie należy jej z założenia prywatyzować, pod hasłem, że
> prywatne jest lepsze. Nie jest powiedziane, iż jedynie własność prywatna
> jest najlepszą formą organizowania gospodarczego. Jest też własność
> spółdzielcza - vide Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe. Państwo
> powinno tylko pilnować, by nie kradziono pieniędzy państwowych i by relacje
> między firmami opierały się na prawie, a nie na bandytyzmie.
> 
> 
> Zaskoczył pan też opinię publiczną, mówiąc, że jeśli w Polsce nastąpiłby
> atak terrorystyczny, to wówczas poparłby pan udział naszych wojsk w Iraku.
> Wcześniej wypowiadał się pan o tym udziale bardzo krytycznie.
> 
> Działać pod wpływem terrorystów? - na to na pewno nie byłoby na to poparcia
> ze strony LPR.
> 
> Uważam, że największym konfliktem w nadchodzących latach będzie konflikt
> kultury europejskiej z islamem. My musimy być po stronie świata zachodniego.
> Co nie znaczy, że musimy pierwsi iść na druty. Ale jeżeli w Polsce dojdzie
> do zamachu terrorystycznego, to będzie to już nasza wojna. Na razie
> zostaliśmy w nią wciągnięci w sposób nielegalny i głupi. Nim wysłaliśmy
> wojska, powinniśmy wszystko poumawiać. Co będziemy z tego mieć, jakie
> otrzymamy kontrakty. Ponadto trzeba było uzyskać zgodę społeczeństwa. Ale
> jeżeli nie umie się grać...
> 
> 
> Proponuje pan handel rybami w polityce?
> 
> A na czym polega polityka? Jeśli ktoś myśli, że wyłącznie na ideach, a nie
> na biznesie, to się do polityki nie nadaje. Jeżeli wysyłamy dwa tysiące
> wojska, ale dzięki temu mamy dwieście tysięcy miejsc pracy, to ja to
> rozumiem. To jest konkret. Wówczas możemy powiedzieć, że walczymy razem z
> sojusznikami, dzięki temu nasza pozycja polityczna i gospodarcza rośnie.
> Nawet jeśli ponosimy ofiary i bardziej musimy bronić się przed terrorystami.
> To byłoby zrozumiałe dla obywateli. Natomiast udział taki, że ktoś kogoś
> poklepie po plecach i powie: "jesteś moim wielkim przyjacielem panie
> Kwaśniewski", to co nam z tego.
> 
> 
> Nawołuje pan do cynizmu?
> 
> To nie jest kwestia cynizmu, tylko zrozumienia tego jak funkcjonuje świat. A
> świat nie funkcjonuje na zasadzie miraży, walki o wolność waszą i naszą.
> Oczywiście są pewne sprawy kulturowe, etyczne, którym trzeba być wiernym.
> Nie wolno popełniać świństw w polityce...
> 
> 
> A świństwem w polityce, co pan nazywa?
> 
> Krajowej? Wielkim świństwem było to, co zrobiono polskiemu społeczeństwu
> przy prywatyzacji. Dlatego, że zabrano majątek narodowy, sprzedano go za
> grosze i społeczeństwo nie ma z tego nic. Zamiast choćby przekazać pieniądze
> bądź akcje sprzedawanych przedsiębiorstw funduszom emerytalnym, co
> pozwoliłoby obniżyć składkę, to wyprzedano za grosze.
> 
> 
> Co pan uważa za największą skazę polskiej polityki?
> 
> Nie ma dopływu nowych ludzi z zewnątrz, wszystko się dzieje w obrębie
> jednego środowiska. Ci sami ludzie dogadali się przy Okrągłym Stole i ci
> sami do dzisiaj rządzą Polską. Ale ten układ na naszych oczach się
> wyczerpuje, to widać. Jesteśmy w stanie smuty, destabilizacji. Rząd Belki to
> jest ostatni krzyk Okrągłego Stołu, zbudowany pod parasolem prezydenta jako
> autorytetu tego środowiska. Być może on jakoś tam przetrwa, ale nawet jeśli
> uzyska w trzecim głosowaniu akceptację Sejmu, to nie będzie w stanie zrobić
> nic, poza administrowaniem. Żadnej swojej ustawy nie przeforsuje. Może
> przejdzie jedynie ustawa o służbie zdrowia, bo w tak ważnej społecznie
> dziedzinie nie można zwlekać z przepisami.
> 
> 
> Ale przecież rządy się zmieniały?
> 
> Tylko przerzucają się nawzajem władzą, zamieniają rolami, a polityczny
> zamysł, który im przyświeca, jest moim zdaniem szkodliwy dla Polski.
> 
> 
> To znaczy?
> 
> Całkowite podporządkowanie Polski biurokracji brukselskiej. Utrwalenie
> kapitalizmu oligarchicznego, środowiskowego. Warto się uczyć na przykładzie
> Rosji, bo tam dopiero poznajemy mechanizmy, jak ludzie zdobywali miliardy
> dolarów. W dwa lata potrafili się dorobić 9 - 10 miliardów dolarów. Jeśli
> ktoś powie, że on "zarabotał" takie pieniądze, to kłamie.
> 
> 
> Ale na szczęście jesteśmy w Polsce.
> 
> Na szczęście. Jednak mechanizmy w dawnym bloku sowieckim były podobne.
> Służby specjalne i określone środowiska dzieliły sobie majątek tak, jak
> chciały. Dopiero Putin, gdy poczuł się właścicielem państwa, był urażony, że
> ktoś to państwo okradł.
> 
> 
> A nasze służby? Na przykład WSI?
> 
> Odgrywają bardzo niekorzystną rolę. Ciemne biznesy są ich podstawową
> działką. I szczególnie teraz WSI są zbrojnym ramieniem prezydenta...
> 
> 
> Nie przesadza pan?
> 
> Nie. To prezydent kontroluje służby wojskowe i je wykorzystuje do spraw
> gospodarczych, do różnego rodzaju manipulacji, choćby głośna sprawa płk.
> Tarnowskiego. Zarówno w odniesieniu do WSI, jak i ABW powinna mieć
> zastosowanie opcja zerowa.
> 
> 
> Nie jest na to za późno?
> 
> Lepiej zrobić operację późno niż wcale. A jeśli nie opcja zerowa, to
> przynajmniej należy wyczyścić te służby "do piachu". Ich działania
> operacyjne, których obserwuję coraz więcej, stają się coraz bardziej
> bezczelne.
> 
> W wieku niespełna trzydziestu lat został pan liderem ugrupowania
> parlamentarnego. Jak to się robi?
> 
> Nim trafiłem do Sejmu, byłem już w polityce od 14 lat. Zaczynałem od
> podziemnych gazetek, nosiłem bibułę. Po 1989 roku chciałem stworzyć coś
> własnego. Budowałem Młodzież Wszechpolską, później Stronnictwo Narodowe. Z
> tych dwu organizacji wywodzi się wiele osób z naszej kadry. I dzisiaj LPR ma
> najmłodsze i najlepsze kadry ze wszystkich partii.
> 
> 
> Pan skończył i historię, i prawo. Na studia politologiczne nie chciał się
> pan wybrać?
> 
> Miałem je w domu. Polityką żyło się u nas cały czas. Te dyskusje w dużym
> stopniu ukształtowały moje podejście do polityki. Przede wszystkim zrobiły
> ze mnie pragmatyka. W domu rodzinnym przekazali mi też anglosaskie
> rozumienie polityki. Były wyjazdy do Anglii, rozmowy z mieszkającym tam
> dziadkiem. Choć w wielu sprawach z dziadkiem Jędrzejem (działaczem endecji w
> międzywojennej Polsce - Ma.S.) się nie zgadzałem. I dyskutowaliśmy.
> 
> 
> Pan, kilkunastoletni chłopiec? A z czym pan się zgadzał?
> 
> Zgadzałem się ze szkołą racjonalizmu i pragmatyzmu, czyli z tym, co dziadek
> wyniósł od swojego przyjaciela Dmowskiego. A także z tym, co mówił Dmowski
> odnośnie wad narodowych. Tzn. że w dużej części sami jesteśmy winni
> sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. Że nie należy stękać, kwękać i narzekać
> na innych, tylko zabrać się za robotę.
> 
> 
> Powiedział pan, że Lidze najbliżej do brytyjskich torysów. A w Polsce? Do
> Samoobrony?
> 
> Nie wolno w programie mówić ludziom rzeczy, które są demagogią. To jest
> podstawowa różnica między nami a Samoobroną. Lepper obiecuje rzeczy, które
> są nie do dotrzymania. Przedstawia obraz rzeczywistości częściowo prawdziwy,
> bo inaczej nie trafiałby do ludzi, ale recepta, jaką daje, jest ze zbioru
> cudownych bajek. Jeżeli kiedykolwiek dojdzie do władzy, daj Boże by tak nie
> było...
> 
> 
> To będzie chciał zawiązać koalicję z Ligą.
> 
> To tylko jego czcze życzenia. Lepper wyobraża sobie, że ma sojusznika w
> LPR - nie ma. Jest naszym przeciwnikiem i bajarzem politycznym, który tylko
> może zaszkodzić Polsce.
> 
> Pana partia wypowiada się w podobnym tonie jak Samoobrona.
> 
> Bo taka jest rzeczywistość. Natomiast recepta, że teraz przyjdziemy my,
> przedstawiciele ludu pracującego miast i wsi, zabierzemy tym, którzy mają, a
> damy tym, którzy nie mają, to koncepcja mogąca się sprawdzać na Podhalu i za
> czasów Janosika.
> 
> 
> To co pan by proponował?
> 
> Państwo nie jest zabawką. Nie można przyjść, wszystko wywrócić i nakazać:
> teraz wiosłujemy w drugą stronę. Jeżeli coś mamy realnie zmienić, to ster.
> Skręcić państwem, niczym dużym okrętem w lepszą stronę, o dwa - trzy
> stopnie. To by oznaczało, ze za dziesięć lat popłyniemy w zupełnie innym
> kierunku.
> 
> 
> Jeśli nie Samoobrony, to czyim sojusznikiem może być LPR?
> 
> Może być PSL, może być PiS. Jestem przeciwnikiem rewolucji, a to, co
> proponuje Lepper, prowadzi wprost do rewolucji. Przyjdą ci z PGR, ci z
> wiosek, ci z miasteczek i będą teraz robili porządki. Będzie z tego
> rewolucja, która skończy się tym co zawsze - że rewolucja pochłania swoje
> dzieci. A kraj może popaść w anarchię.
> 
> 
> Co pana zdaniem spowodowało, że nowo powstałe ugrupowanie w 2001 roku od
> razu wprowadziło do Sejmu niemal 40 posłów.
> 
> Weszliśmy do Sejmu w wyniku zbiegu różnych okoliczności. Upadek AWS, sprawna
> kampania, dzięki zaangażowaniu ludzi z naszego zaplecza.
> 
> 
> I na przykład kampanii w Radiu Maryja?
> 
> Nie wystąpiłem w Radiu Maryja podczas kampanii ani razu, podobnie jak na
> przykład poseł Macierewicz.
> 
> 
> Czy nie było tak, że ojciec Rydzyk zapraszał najpierw polityków,
> współtworzących potem Ligę, na "urabiające" rozmowy do siebie, ale
> pojedynczo. Bo jakbyście się najpierw razem spotkali, to byście się nigdy
> nie dogadali?
> 
> Liga powstała w mojej kancelarii, dokąd to razem z Markiem Kotlinowskim
> zapraszaliśmy różnych ludzi. Najpierw dogadaliśmy się z Macierewiczem, potem
> z Łopuszańskim, potem z Anią Sobecką, Janowskim, Janem Olszewskim. Nie było
> żadnego udziału ojca Tadeusza Rydzyka w tym procesie.
> 
> 
> Czyli Lidze nie jest potrzebne Radio Maryja?
> 
> Radio Maryja jest potrzebne Polsce. -
> 
> 
> 
>

Odpowiedź listem elektroniczym