http://tygodnik.onet.pl/0,1164442,druk.html
> Za późno na grubą kreskę > > Amerykańska misja w Iraku traci wiarygodność > > Militarne i polityczne aspekty okupacji Iraku zeszły ostatnio na drugi plan. > Żołnierze koalicji, > cywile, dziennikarze oraz bojownicy sunniccy i szyiccy umierają w cieniu skandalu > wokół > fotografii torturowanych więźniów z Abu Ghraib. Nie wróży to dobrze administracji > Busha, > która obstaje przy tym, aby 30 czerwca przekazać władzę tymczasowemu rządowi, > powołanemu > przy udziale ONZ. > > Zdjęć z każdym dniem przybywa. Młodzi mężczyźni i kobiety w mundurach pozują z > uśmiechem obok > gołych, odhumanizowanych ciał. 21-letnia żołnierka trzyma Irakijczyka na smyczy. > Inna, pochylona nad > stertą rozebranych więźniów, wystawia w górę kciuki: ?Good job!?. Macie za swoje > ?terroryści, obcy > agenci i elementy reżimu, który produkował broń masowego rażenia, bezpośrednio > zagrażającego > bezpieczeństwu Stanów Zjednoczonych? (prezydent George Bush), ?powiązanemu z > Al-Kaidą? > (wiceprezydent Dick Cheney, luty 2004). > > Prezent dla bin Ladena > > W krajach islamskich fotografie potwierdzają wizję Ameryki jako ?Wielkiego Szatana?, > prowadzącego > krucjatę przeciw prawdziwej wierze. Żołnierze z Abu Ghraib świadomie łamali > koraniczne zasady > czystości, zmuszając ofiary do paradowania nago przed kobietami i do homoseksualnych > aktów > płciowych. ?Administracja Busha, realizując swą koncepcję wojny z terroryzmem, dała > Osamie bin > Ladenowi gotowy plakat propagandowy, który zachęca nowych ochotników do wstępowania > w szeregi > Al-Kaidy? - pisze w komentarzu redakcyjnym ?New York Times?. > > Z raportu Międzynarodowego Czerwonego Krzyża (opublikowanego przez ?Wall Street > Journal?) oraz z > przecieków wiadomo, że pracownicy CIA, wywiadu wojskowego i prywatnych ?firm > paramilitarnych? > (tzw. private military firms; PMF), które angażowane są także do prowadzenia > śledztw, zachęcali > żołnierzy do ?zmiękczania? jeńców - podejrzanych o przynależność do grup > organizujących ataki na > wojska koalicji - aby łatwiej było wydobyć zeznania. Szczegółowych instrukcji nie > podawali, więc > podlegający im strażnicy zdani byli na własną kreatywność. Poza ogólnie znaną > ?techniką wymuszania > bezsenności?, stosowali również bardziej oryginalne metody, polegające na układaniu > gołych więźniów w > piramidy, polewaniu ich zimną wodą i fosforem ze stłuczonych lamp chemicznych, > pisaniu na plecach czy > pośladkach brzydkich wyrazów, biciu krzesłem, straszeniu gwałtem i gwałceniu > świetlówką czy kijem od > szczotki. > > Reporter ?New Yorkera? Seymour Hersh twierdzi, że wykonywanie zdjęć poniżanych > Irakijczyków > stanowiło element przesłuchań. Jeńcom grożono, że jeśli nie ujawnią wszystkiego co > wiedzą, to zdjęcia > zobaczą ich sąsiedzi czy krewni. Teraz, jak na ironię USA kompromitują fotografie, > które miały > kompromitować podejrzanych. A zawiniła nie garstka zwyrodnialców - jak twierdzi > prezydent Bush - lecz > pozaprawna struktura penitencjarna, stworzona przez ?jastrzębie? kierujące polityką > Ameryki: Cheney?a, > sekretarza obrony Donalda Rumsfelda, architekta inwazji na Irak Paula Wolfowitza i > ideologa > neokonserwatyzmu Richarda Perle?a. > > Śmierć Nicka Berga > > Tezę, że skandal ze zdjęciami może zagrozić bezpieczeństwu Amerykanów, potwierdza > brutalne > zamordowanie 26-letniego Nicholasa Berga - ?poszukiwacza przygód?, który chciał > znaleźć pracę przy > odbudowie irackiej radiofonii. W opublikowanym w internecie zapisie wideo bandyci z > Al-Kaidy mówią, > że ucinają Bergowi głowę w odwecie za ?szatańskie poniżanie? więźniów i zapowiadają > napływ do USA > ?kolejnych trumien?. Egzekucji dokonał prawdopodobnie sam Abu Mussab al-Zarkawi, > uważany za lidera > Al-Kaidy w Iraku, odpowiedzialny nie tylko za zamachy na żołnierzy koalicji, ale > także na Irakijczyków > (CIA podała, że rozpoznała na taśmie wideo jego głos). > > Wykroczeń amerykańskich strażników wobec jeńców nie można porównywać do bestialstwa > zabójców > Berga. Ale to, co działo się w Abu Ghraib, dało terrorystom doskonały pretekst. Dla > administracji Busha > śmierć młodego Amerykanina - mimo że część mediów wykorzystuje ją jako przeciwwagę > do afery > zdjęciowej (?Zapomnijmy teraz o Abu Ghraib!? - pisała nowojorska bulwarówka ?New > York Post?, > wzywając do zemsty na Al-Kaidzie) - stanowi jednak podwójny cios, bo rodzina Bergów > zarzuca > współodpowiedzialność Departamentowi Obrony. Według ojca i brata zamordowanego, Berg > został > zatrzymany przez żołnierzy koalicji i trzymany w areszcie 13 dni, przez co nie > zdążył na samolot, którym > miał wracać do USA. Najbliżsi odrzucają argumentację FBI, że aresztowania dokonała > policja iracka. > ?Wolne żarty. Kto ma nad kim kontrolę: FBI nad iracką policją czy odwrotnie?? - > pytał ojciec Berga. > Agenci federalni mieli wypytywać go, po co przyjechał do Iraku, czy potrafi > skonstruować bombę i czy > był kiedykolwiek w Iranie. > Na początku kwietnia rodzice Berga złożyli w sądzie w USA pozew przeciw > Departamentowi Obrony i > Rumsfeldowi, oskarżając rząd o bezpodstawne więzienie obywatela amerykańskiego. > Dzień później Nick > został zwolniony. W ostatnim mailu napisał, że wraca do domu. Następna informacja, > jaką rodzice > usłyszeli o synu, pochodziła od Al-Kaidy. Pytany, czy rzeczywiście obwinia > Rumsfelda, ojciec Berga > mówił: ?Nie chodzi tylko o Rumsfelda, ale całe tzw. ustawodawstwo > antyterrorystyczne. O poczucie, że > prawa cywilne przestały się liczyć, bo zagrażają nam terroryści. Terrorysta znaczy > dziś to samo, co > kiedyś komunista albo czarownica. Ten rząd nie reprezentuje Ameryki, w której się > wychowałem?. > > Z Guntanamo do Ghraib > > Wpływowy ?New York Times? tak pisze w komentarzu redakcyjnym, zatytułowanym z > sołżenicynowska > ?Archipelag militarny?: ?W drogę do Abu Ghraib ruszyliśmy dwa lata temu z Guntanamo > Bay. Tam > właśnie administracja Busha zaczęła budować ogólnoświatowy, wojskowy system > więzienny, z > rozmysłem usytuowany w bazach poza granicami kraju dla uniknięcia kontroli sądów i > zainteresowania > opinii publicznej?. > > Rząd USA uniemożliwił wizytowanie więzień niezależnym organizacjom, jak Human Rights > Watch i > Amnesty International. Czy założył, że osoby podejrzane o terroryzm nie zasługują na > ochronę prawną, > bo pracownik służb bezpieczeństwa zawsze odróżni terrorystę od Bogu ducha winnego > człowieka, który - > jak mawiają Amerykanie - ?znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze?? > Można wątpić. > Z zeznań byłych więźniów nie tylko z Abu Ghraib, ale również innych ośrodków, jak > Camp Bucca na > południu Iraku, baza Bagram koło Kabulu czy Guantanamo Bay wynika, że maltretowanie > ludzi, którzy > często nie byli oskarżeni o konkretne przestępstwa, miało charakter systematyczny. > Rozmiary zjawiska > ilustruje oświadczenie Pentagonu o śmierci 25 jeńców irackich i afgańskich, będących > pod kuratelą armii. > > Według raportu Czerwonego Krzyża, który stanowi sumę skarg kierowanych przez tę > organizację do > rządu USA (i miesiącami pozostawianych bez odpowiedzi) od 70 do 90 proc. więźniów > zostało > zatrzymanych przez pomyłkę: wskutek nieporozumień wywołanych barierą językową, > fałszywych > donosów, błędnego ustalenia tożsamości czy przypadku. Poza Abu Ghraib dokument > wymienia tuzin > innych więzień, w których stwierdzono przypadki torturowania jeńców. Czerwony Krzyż > pisze, że ponad > stu wysokich rangą członków reżimu Husajna siedzi od miesięcy przez 23 godziny na > dobę w > betonowych norach pozbawionych dostępu światła, bez kontaktu z ludźmi. Bicie, > kopanie, ubliżanie, > niszczenie własności aresztowanych jest na porządku dziennym. A wobec podejrzanych o > wrogie > zamiary stosowano bardziej wyrafinowane metody - te uwiecznione na fotografiach. > > USA walczy ze Złem > > George Bush powtarza przy każdej okazji, że Ameryka prowadzi walkę ze Złem. > Lansowana przez niego > czarno-biała wizja świata, kult siły rozpowszechniony w Białym Domu (słynne > ?Spróbujcie nam > podskoczyć!? - ?Bring it on!? prezydenta) i Pentagonie, mesjanistyczna frazeologia - > wszystko to mogło > wzbudzić w umysłach żołnierzy przekonanie, że podejrzani o terroryzm to ?podludzie?. > Zwłaszcza że > przepisy obowiązujące w ?archipelagu militarnym? faktycznie wyznaczały im taki > status. > > Skandal sprawił, że coraz większe grono waszyngtońskich polityków z Partii > Demokratycznej domaga się > ustąpienia Rumsfelda. Twierdzą, że tylko zmiany na szczytach władzy zmażą hańbę. > Nawet w samej > administracji rośnie grupa cichych zwolenników dymisji sekretarza obrony. Urzędnicy > kładący krzyżyk na > Rumsfeldzie wiedzą, że ignorował napływające z Iraku ostrzeżenia administrującego > krajem Paula > Bremera, dotyczące sytuacji w więzieniach. > > Ministra wezwała na ?dywanik? senacka komisja sił zbrojnych. Przeprosił, ale > podkreślił, że nie odejdzie > pod naciskiem osób, którymi kierują motywy polityczne. Do dymisji podałby się tylko, > gdyby stracił > możliwość efektywnego wykonywania obowiązków. Przewodniczący Komitetu Szefów > Połączonych > Sztabów gen. Richard Myers przeprosił natomiast za niepoinformowanie, że telewizja > CBS pokaże > szokujące zdjęcia, choć wiedział o planowanej emisji (wskutek jego nacisków została > przesunięta o dwa > tygodnie). > ?Rummy?, jak bywa nazywany Rumsfeld, podczas prasowych briefiengów zwykł ze stalowym > uśmiechem owijać sobie dziennikarzy wokół palca. Teraz spokorniał, ale Bush uważa, > że nadal jest > ?świetnym ministrem?. ?Odważnie przewodzisz narodowi w wojnie z terroryzmem, > nadzwyczajnie > wykonujesz swą pracę, mamy wobec ciebie dług wdzięczności? - stwierdził. > Wiceprezydent Cheney > zasugerował, by ?odwalić się? od jego kolegi. Odpowiedź, co zrobi prezydent, jest > więc jasna: raczej nie > rzuci superlojalnego ?Rummy?ego? na pożarcie. > > Administracja prowadzi więc manewry obronne. Bush i członkowie gabinetu uznali > maltretowanie > jeńców za nietypowe działania garstki zwyrodnialców. Sekretarz obrony upiera się > przy określaniu > eufemizmami czynów, które były torturami i odrzuca zarzut ukrywania prawdy, choć > raport na temat Abu > Ghraib został zaklasyfikowany jako tajny. Po każdej porażce i wpadce w Iraku rząd > reagował według > tego samego schematu: zaprzeczając, że popełnił błąd. Tymczasem międzynarodowe > poparcie dla > obecności wojsk koalicji w Iraku stopniowo spadało - do dzisiejszego poziomu. > > Bush śladem Adenauera > > Jednym z błędów popełnionych w Iraku okazuje się dzisiaj decyzja o usunięciu z > kluczowych stanowisk > rozmaitych fachowców, którzy byli (często tylko formalnie) członkami saddamowskiej > Partii Baas. W > dużej mierze przyczyniło się to do obecnego chaosu. Amerykanie i nowe irackie władze > wyrzuciły z > administracji, wojska, a nawet ze szkół i uczelni ponad 400 tys. ludzi. Po czym, w > miarę jak okazywało > się, że broni masowego rażenia nie ma i nie będzie - coraz bardziej ich > demonizowali, dorabiając do wojny > nowe uzasadnienie: reżim należało obalić, bo był zbrodniczy. > > Owszem, reżim Saddama był zbrodniczy, ale efekty tej masowej ?de-baasizacji? > (nawiązującej ideą do > denazyfikacji Niemiec po 1945 r., jak wiadomo niezbyt udanej) okazały się opłakane: > bałagan, strach > przed wyjściem na ulicę, nieudolna policja, która ucieka z komisariatów przed ?Armią > Mahdiego? > al-Sadra lub wręcz przyłącza się do niej, słabość nowej armii oraz wyobcowanie > społeczne tej części > członków tymczasowych władz, którzy byli emigrantami politycznymi i do Iraku wrócili > wraz z armią > USA. > > Minął rok - i dzisiaj Amerykanie postanowili pogodzić się przynajmniej z częścią > ludzi dawnego reżimu, > tak jak po 1945 r. pozwolili Konradowi Adenauerowi na włączanie do politycznej i > gospodarczej > odbudowy Niemiec Zachodnich wielu eks-nazistów. Wracają oni zarówno do urzędów > państwowych, jak > do armii. Za symbol tego zwrotu uznać można sunnicką Faludżę, gdzie Saddam Husajn do > dziś uważany > jest za bohatera. Zamiast szturmować miasto, Amerykanie zgodzili się, by za > bezpieczeństwo > odpowiadała w nim tzw. Brygada Ochrony Faludży, tworzona z żołnierzy dawnej armii > (którzy niedawno > być może strzelali do żołnierzy koalicji) i dowodzona przez eks-generała z czasów > Saddama. > > Tylko czy na tę iracką odmianę ?grubej kreski? nie jest za późno? Sfrustrowani > członkowie dawnych elit > politycznych, ale też ?zreweryfikowani? lekarze, naukowcy, nauczyciele czy referenci > w wydziałach > komunikacji mogą przyjąć zasadę: im gorzej, tym lepiej, sabotując politykę nowych > władz. > > Irackie bagna > > A Ameryka wycofać się nie może, bo natychmiast wybuchłaby wojna domowa. Musi zostać > i trzymać w > ryzach trzy grupy religijno-etniczne, reprezentujące sprzeczne interesy. Dlatego > sekretarz stanu Colin > Powell zapowiada, że iracki rząd powołany 30 czerwca będzie czasowo musiał wyrzec > się części > uprawnień na rzecz koalicji. Powell nie jest pierwszym, który oficjalnie przyznaje, > że choć administracja > USA nie zdołała jeszcze orzec, jaki kształt i prerogatywy będą mieć tymczasowe > władze, to ustaliła, > czego mieć nie będą. > > Także wicesekretarz obrony Wolfowitz twierdzi, że 30 czerwca nie jest ?magiczną > datą? przekazania > pełnej kontroli Irakijczykom, a jedynie terminem wykonania ?kroku naprzód?. Nie > wiadomo, jak nowy > rząd zostanie powołany. Projekt Paula Bremera, by zwołać 18 zgromadzeń regionalnych, > których > uczestnicy wybieraliby przedstawicieli do Zgromadzenia Narodowego, uprawnionego z > kolei do > powołania Rady Ministrów, nie przełamał oporu duchowego przywódcy szyitów ajatollaha > Sistaniego. > Kolejny projekt opracowuje wysłannik ONZ Lakhdar Brahimi. Podobnie jak Biały Dom > jest on na razie > przeciwny rozpisaniu wyborów. Na rozwiązanie tego węzła pozostało półtora miesiąca. > A przedtem > warto byłoby też złapać Muktadę al-Sadra, który poruszył spokojnych do niedawna > szyitów. > Atmosfera przekrętu > > Jeśli uda się powołać rząd, załagodzić skandal wokół tortur, spacyfikować al-Sadra, > wówczas pozostanie > do osuszenia jeszcze jedno bagno: kontrakty. W grudniu 2003 Wolfowitz sporządził > okólnik, wykluczający > z przetargów na odbudowę Iraku kraje, które sprzeciwiały się wojnie: głównie > Francję, Niemcy i Rosję, > ale też Kanadę. Jednocześnie opublikował listę 61 państw uprzywilejowanych, na > której znalazła się > Polska. Podobno Pentagon podjął tę decyzję na własną rękę, o czym świadczyć może, że > w kilkanaście > godzin po jej ogłoszeniu Bush, najwyraźniej nieświadom niczego, prosił pominięte > kraje o umorzenie > irackich długów. ?Być może przeceniam Wolfowitza, ale nie wierzę, że zawiniła zwykła > niekompetencja. > Moim zdaniem twardogłowi członkowie administracji świadomie sabotują pojednanie z > sojusznikami? - > pisał publicysta ?New York Times? Paul Krugman. > > Prezydent początkowo zatwierdził decyzję Pentagonu, ale jego doradcy mówią, że coraz > bardziej skłonny > jest do wspomnianego przez Krugmana pojednania. Dlatego najprawdopodobniej o > kontrakty będą mogły > ubiegać się także Francja i Niemcy. Łączna wartość inwestycji planowanych przez USA > w Iraku to 18,6 > mld dolarów, przy czym 5 mld zarezerwowanych jest dla członków koalicji, którzy > walczyli u boku USA > od chwili wybuchu wojny, dwoma miliardami zarządza armia, dwoma - Agencja Rozwoju > Międzynarodowego, a cztery zostaną rozdysponowane po utworzeniu suwerennych irackich > władz. > > Podział potencjalnych budowniczych Iraku na równych i równiejszych wywołał > zamieszanie polityczne. > Firmom z krajów ukaranych przez Wolfowitza nadal wolno było walczyć o umowy > podwykonawcze. > Ponadto budować trzeba z czegoś, a w Iraku nie ma nic. Można sobie wyobrazić > sytuację, że firma > brytyjska użyje materiałów francuskich, bo będą tańsze. W praktyce Departament > Obrony utrudnił > leczenie powojennego kaca w stosunkach USA z największymi krajami Europy, > gospodarczo niezbyt je > dyskryminując. > > Tymczasem wokół umów przyznawanych według niejasnych kryteriów zaczęła narastać > atmosfera > przekrętu. Pentagon wszczął dochodzenie przeciw koncernowi Halliburton, którego > prezesem był > wiceprezydent Cheney. Firma ta nie tylko dostała najbardziej lukratywne rządowe > zlecenia na 11 mld > dolarów, ale jeszcze oszukuje przy ich realizacji. Z kolei Huda Farouki, prezes > korporacji Nour USA > (która chciała wyposażyć armię iracką za nierealistycznie niską kwotę) jest > przyjacielem Ahmeda > Chalabiego, szefa emigracyjnego kiedyś Irackiego Kongresu Narodowego, a dziś członka > tymczasowej > Rady Zarządzającej. > > Według prasy Chalabi, skazany niegdyś w Jordanii za nadużycia bankowe, wykorzystuje > polityczne > wpływy z korzyścią dla zaprzyjaźnionych firm. Dziennikarze dotarli do świadków, > którzy twierdzą, że za > skierowanie przetargu zbrojeniowego na ?właściwe? tory wziął 2 mln dolarów. Dlatego > armia USA > ponownie oceni oferty wszystkich firm, ubiegających się o umowę. Decyzja podjęta > została w > odpowiedzi na protest wielu firm, w tym polskiego Bumaru. > > Kto odtrąbi zwycięstwo > > Bushowi zależy na dotrzymaniu daty 30 czerwca w dużej mierze z przyczyn > wewnątrzpolitycznych: chce > ogłosić formalne zakończenie okupacji przed wyborami w USA. Jeśli tego nie zrobi, > grozi mu pójście > śladem ojca, który wygrał wojnę w Zatoce w 1991 r., ale przegrał walkę o kolejną > kadencję w Białym > Domu. Według ostatniego sondażu Gallupa politykę prezydenta w Iraku popiera 40 proc. > Amerykanów, > podczas gdy w styczniu było ich 60 proc. Popularność Busha miesiąc temu sięgała 52 > proc., teraz spadła > do 46 proc. > > Tymczasem ONZ się ociąga. Nie wiadomo też, czy szyicka większość, sunnicka > mniejszość i Kurdowie > zaakceptują federalistyczny podział wpływów, który przewiduje tymczasowa > konstytucja. Ameryce i > koalicji grozi perspektywa przekazania etykietki suwerenności władzom podzielonym, > odrzucanym przez > własne społeczeństwo i nie mającym środków do forsowania swych decyzji (poza obcym > wojskiem). > > A żołnierze wojsk koalicji - niedostatecznie liczni, pozbawieni wsparcia > międzynarodowego, niepewni, kto > jest dziś wrogiem, a kto przyjacielem, i wreszcie nie potrafiący przewidzieć, kiedy > wrócą do domu - > narażeni będą na dalsze ataki.
