Witam!

Robert Chwałowski i ja wytoczyliśmy w sprawie odnośników w przypisach
wydawałoby się działa najcięższego kalibru:

RCh> Robert Bringhurst, The Elements of Typographic Style, s. 69:

BJ> Jan Tschichold, Typesetting Superscript Numbers and Footnotes,
BJ> ``The Form of the Book. Essays on the Morality of Good Design''

Na dzielnym Marcinie nie uczyniło to wszakże najmniejszego wrażenia:

MW> Ej, Panowie, a ja myślałem, że rozmawiamy o tym, jak ,,się składa'' po
MW> polsku. Więc ponawiam prośbę, pokażcie mi książkę po polsku wydaną
MW> w Polsce niezbyt dawno ale przed ,,rewolucją DTP'', w której odnośniki
MW> byłyby składane wg. zaleceń Roberta.

Oj, Marcinie, Marcinie... Czy to, że ,,tak się robiło'' ma naprawdę
rozstrzygające znaczenie? Nawet gdyby norma tak stanowiła, to niby czemu
decyzja urzędników ma być ważniejsza od zdrowego rozsądku? Już bardziej
mnie przekonuje argument, że ,,to samo zawsze oznaczać tak samo''.

Ale jak będziesz w moim wieku i będziesz musiał zdrowo oczu nawytrzeszczać,
żeby móc zidentyfikować numer przypisu, to może zmienisz zdanie ;-)

Serdeczności -- Jacko

=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
 Bogus\l{}aw Jackowski: [EMAIL PROTECTED]
----------------------------------------------------------------
 Hofstadter's Law: It always takes longer than you expect, even
                   when you take into account Hofstadter's Law.
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-

Odpowiedź listem elektroniczym