no wiec jak ustalilismy, tak pojechalismy.
kravietz wanna, ja patrolem, oraz czworka balastow.
poznym popoludniem troche upalania po piachu przy chechle, potem kolacyjka
(ognicho, kielbaski, szaszlyki etc.) i okolo polnocki przyszla na nas
chetka znowu poupalac. pomiedzy pustynnymi krzaczorami statecznie
popyrkiwala blaszanka kravietza smrodzac spalinami po lpg, patrol darl na
maxymalnych obrotach wzniecajac fontanny piachu oraz chmury czarnego
niedo-opalu w ciemnosciach nocy.
wtem!(*)
piatka na redukcji, okolo 50km/h, wyjezdzam z pomiedzy krzaczorow i widze
przed soba lej po bombie. sandal na hampel, za pozno! jestem na dnie leja,
ktory ma srednice okolo 6 metrow i 4 metry glebokosci. auto zgaslo. i juz
nie odpalilo. temperatura cieczy chlodzacej na poziomie temperatury cieczy
gotujacej. spod maski ze zbiorniczka wyrownawczego sika prawie metrowa
fontanna.
silnik nie chce palic. querna. glowica w czesciach, tloki przyspawane do
cylinrow czy co insze... strach w oczach.
dwie proby wyszarpania patrola uazem z pomoca patrolowskiego rozrusznika
spelzly na niczym. porazka. trudno, zostawiamy go do rana - moze nikt go
nie ukradnie ;))) wracamy na miejsce biwaku, piwo rozpaczy, okolo 2-iej w
nocy kladziemy sie spac do uaza.
rano wracamy do patrola - nikt go nie ukradl ;))) chlopcy polewaja ze mnie,
ze wybralem sobie akurat najwiekszy lej. z odleglosci 3-4 metrow od
krawedzi leja nie widac auta. jest niezle, a nawet dobrze - jedziemy do
chechla po traktor. po drodze wypychamy z wysokiej trawy pobocza, ktore
okazalo sie byc niewielkim rowem ;))) sloik krzyska, zaparkowany tamze
przez zupelny przypadek. sympatyczny pan, poinformowany o braku
dzialajacego silnika i tak zwanych okolicznosciach przyrody nie wymieka -
najwyzej pokaze nam gdzie mieszka inny tubylec posiadajacy urala :))
zapinamy dynamika o przedni most i do uaza, stalowka (takiej grubosci sa
chyba liny w kolejce na kasprowy) do traktora, szarpniecie, drgnelo,
jeszcze dwa-trzy, wyszedl.
pan traktorzysta optymistycznie stwierdzil, ze 50 metrow dalej kiedys
zabilo 4 osoby. bawily sie zapalnikiem jakiegos niewypalu. my
optymistycznie stwierdzamy, ze moglem trafic na lej obok, co prawda duzo
mniejszy, ale za to z rdzewiejaca niespodzianka na srodku.
poniewaz silnik ciagle nie daje oznak zycia, kravietz bierze mnie na hol do
krzyska-balasta do zabierzowa. okazalo sie, ze sie patrol-bidulek tylko
zapowietrzyl.
ufff...

(*) to z tytusa ;)))

mazeno (nie-jest-zle-a-nawet-jest-jeszcze-lepiej)
do 50km za free
od 50km za paliwo (diesel)
krakow 0-1044-12-6184738
bochnia 0-1044-14-6124726

Odpowiedź listem elektroniczym