On Wed, Aug 29, 2001 at 12:58:40PM +0200, tadeusz dziegielewski wrote:

> no wiec jak ustalilismy, tak pojechalismy.
> kravietz wanna, ja patrolem, oraz czworka balastow.
> poznym popoludniem troche upalania po piachu przy chechle, potem kolacyjka
> (ognicho, kielbaski, szaszlyki etc.) i okolo polnocki przyszla na nas
> chetka znowu poupalac. pomiedzy pustynnymi krzaczorami statecznie
> popyrkiwala blaszanka kravietza smrodzac spalinami po lpg, patrol darl na
> maxymalnych obrotach wzniecajac fontanny piachu oraz chmury czarnego
> niedo-opalu w ciemnosciach nocy.
> wtem!(*)
> piatka na redukcji, okolo 50km/h, wyjezdzam z pomiedzy krzaczorow i widze
> przed soba lej po bombie. sandal na hampel, za pozno! jestem na dnie leja,
> ktory ma srednice okolo 6 metrow i 4 metry glebokosci. auto zgaslo. i juz
> nie odpalilo. temperatura cieczy chlodzacej na poziomie temperatury cieczy
> gotujacej. spod maski ze zbiorniczka wyrownawczego sika prawie metrowa
> fontanna.
ty przestań takie rzeczy na liste wysyłać, bo Chermole na zawał umrą... ;-)

K.  

Odpowiedź listem elektroniczym