> Swiat sie konczy!!!
>
> w nocy z soboty na niedziele probowano mi ukrasc mojego UAZ-a!!
Po tym, jak mojemu koledze ukradli Syrenkę bez powietrza w kołach nic mnie
już nie zadziwi...
> Czy ktos ma jakis pomysl na zabezpieczenie takiego pojazdu?
Jest wiele możlywości...
Trzeba założyć, że taki samochód kradnie jakiś amator, który chce się nim
przejechać.
Przy takim założeniu trzeba zastosować maksimum prostych środków, których
suma zniechęci palanta.
-hebel: pewnie to uratowało Twojego UAZa - a to, że masz hebel na kluczyk
dodatkowo poprawia sytuację.
-dźwignia reduktora na luz
-jakaś laga na kierownicę
-przełącznik zbiorników pod siedzeniem na środek, gaz zakręcony
-patenty elektryczne:
-odcięcie prądu do cewki. Oczywiście trzeba jakoś sprtynie zabunkrować
wyłącznik. (no i musi być solidnie zamknięta maska)
-można iść dalej: odcięcie cewki zrealizować w ten sposób, że zamiast na
cewkę prąd idzie na klakson
-posiadanie instalacji gazowej daje nowe możliwości: można zrobić
odcięcie prądu dopływającego do elektrozaworów.
-można też zrobić prymitywny autoalarm: czyli ukryty klakson na sztywno
podłączony do instalacji w jakimś tajemnym miejscu, ukryty gdzieś włącznik,
którym włączasz trąbę po odcięciu masy heblem. Efekt jest taki, że jak
złodziej znajdzie hebel i go włączy, to mu zacznie trąbić... Ubocznym
efektem jest pobudka sąsiadów co rano, bo odpalając samochód w 95%
zapominasz wyłączeniu trąby ;-)
Można kombinować w nieskończoność, tylko jedna uwaga: trzeba to robić
samemu, a już co najmniej przy tym być i mieć pełną świadomość co jest
instalowane, bo jak Ci w terenie jakieś kabelki się poodpinają, to koniec -
za chińskiego boga nie dojdziesz co i jak - i będziesz tak stał po ciemku z
UAZem trąbiącym tajemnymi klaksonami ;-)))
Natomiast jeśli założymy, że kradnie go ktoś, kto ma o tym jakiekolwiek
pojęcie (np na częsci) - to sprawa jest dużo trudniejsza...
Wszystkie zabezpieczenia da się obejść, jeśli ktoś zna ten typ samochodu to
już w ogóle nie będzie miał problemu.
>
> Adampio
>
> P.SD. Jeszcze sie trzese z wscieklosci i mam mordercze zamiary....
W ogóle ten temat to żenada - żeby się człowiek musiał zastanawiać jak
zrobić fortecę z dwudziestoletniego samochodu wartego parę tysięcy
złotych... Ale cóż, taki lajf...
Pozdrawiam
Marcin