We wtorek wieczorek wszedlem na chwile w posiadanie Patrola K-260 i pojechalem nad Wisle. Bylo mi fantastycznie i milo, autko troche utaplalem w blocie bardzo uwazajac by mila przejazdzka nie skonczyla sie milym taplaniem sie w blocie po uszy. Po godzinnej zabawie uznalem, ze mam co raz "lepsze" pomysly co w obliczu braku liny, tasmy, lopaty, tirfora, hilifta i dobrych opon moglo sie skonczyc przedluzonym postojem.... wiec pora do domu. Wylaczylem przod jadac juz ladna droga (twardo i brak glebszych kolein) i zakrecilem po wlasnych sladach w strone przejazdu przez wal, bliskosc mety, fakt ze juz tedy jechalem bez problemow uspily czujnosc czekisty..... Chrup..... Wlaczam przod ale przednie kola staly na gladkim lodzie. Kontrolny look pod tyl.... Wisze na moscie
Khem - mysle sobie - mam lewarek, cos podloze i bedzie gut..... Po godzinnym taplaniu sie popelnilem blad i autko, ktore juz juz chcialo ruszyc zawislo ponownie..... Siegnalem po telefon do przyjaciela czyli do Rudka, ktory przybyl po chwili z odsiecza. Tasma, lina, dwa lekkie szarpniecia i stalem na twardym..... Niniejszym chcialbym podziekowac Kawalerii za to ze przybyla i potwierdzic platnosc wdziecznosci przelewem w niedziele w Gniezdzie Piratow Pozdro Przemas PS W Kalwarii Paclawskiej kolo Przemysla bylismy pierwszym pojazdem od czasu ostatnich sniegow, ktory zjechal droga do Huwnik (brodem przez Wiar).... W jednym miejscu zwatpilem i objechalem daleko bokiem, w drugim po rekonesansie noznym szedlem przez zaspe na przebicie. Z lekkimi kolopotami ale przeszedl :-))) Patrol to fajna zabawka
