*** From [EMAIL PROTECTED] (Roman Kafel)
No, no no panie Grzegorzu!
Pan Janusz Korwin Mikke, jest soba JKM nie Stanczykiem, roznia sie dosc
mocno od siebie....pan Korwin nie udaje Stanczyka, gdyz tamten udawal
blazna, ale nigdy nim nie byl...
Korwin nasladuje Najwiekszego Mistrza Dyla Sowizdrzala- ten nigdy nie udawal
blazna i nie uwazal sie za blazna - On byl swiecie przekonany, ze wszyscy
wokol za wyjatkiem jego samego sa blaznami.... dlatego tak swietnie sie
bawil.....
Korwin robi to samo.... z tym ,ze Dylu Sowizdrzal nigdy nie stworzyl ruchu
politycznego, ktorego celem jest objecie rzadow.... Ten genialny kpiarz
wiedzial, ze majac tylu durni i blaznow wokol siebie, jest w stanie wmowic
im co zechce i byl pewien -ze zrobia co chce.... BYl tego przerazliwie
trzezwo swiadomy! I byl swiadomy i bral za to odpowiedzialnosc, bo przeciez
zycie ludzkie, zycie wielkich grup spolecznych, narodow... to smiertelnie
powazna sprawa.... zatem stale pozostawal na plaszczyznie nieformalnej placu
targowego i ulicy drwiac z wad i przywar, z nadetej pustoty twardoglowych
elit i autorytetow....
Ale Dylu robil to nie dla siebie, On robil to dla tego prostego ludu,
ktorego wykorzystywano, okradano, oglupiano, robil to z milosci dla tego
ludu i robil to we wspanialy sposob. W formie show'u, ulicznego happeningu,
rozdetego i napuszonego, jak miejscowa wladza i autorytety moralne. W teatr
absurdu wciagal cale spoleczenstwo i pozwalal mu sie smiac do lez, zamienial
slepa wiare w ciekawosc, ciekawosc we wscieklosc, nastepnie blyskawiczne
olsnienie i zrozumienie i dlugi leczacy smiech....... Bo On ten Lud
Kochal..... i tu sie ku mej rozpaczy, roznia z Korwinem....
Serdecznie pozdrawiam
RomanK
>From: "Grzegorz Swiderski" <[EMAIL PROTECTED]>
>Reply-To: Prawica <[EMAIL PROTECTED]>
>To: "Prawica" <[EMAIL PROTECTED]>
>Subject: [Prawica] Stanczyk (bylo: Co sie dzieje z Radiem?!?)
>Date: Thu, 02 Nov 2000 11:31:33 (UTC)
>
>*** From [EMAIL PROTECTED] (Grzegorz Swiderski)
>
>W srode, 01 listopada 2000 9:32 PM
>Pan roman kafel napisal:
>
> > Panie Krzysztofie!
> > De gustibus non est disputandum powiadali Rzymianie, ja czytam
> > Korwina bodajze od 20 lat regularnie, Czas Najwyzszy od
> > chwili powstania i powiem panu byl czas, ze wydawalo mi sie ,
> > ze cos z tego ruchu przez niego stworzonego moze byc
> > dobrego... z chwila wybrania Korwina do Parlamentu uwazalem,
> > ze to jest miejsce dla tego faceta,,,, wlasnie tam.. kiedy go
> > braklo lamentowalem, bez Korwina polski Sejm jest idiosejmem
> > typu knesetycznego. Takie jest moje zdanie.....
> > Widzi pan, ja juz wtedy dostrzeglem, ze Korwin wybral sobie za
> > mistrza nie byle kogo, nie jakiegos Hujka, Smitha, Ricardo,
> > czy Friedmana...nie... ten ich uzywa, jak dupkow w brydzu.
> > Ten chlop pozuje na Mistarza nad mistrzami- on nasladuje
> > samego Dyla Sowizdrzala.... niech pan popatrzy do Dziennika
> > krakowskiego i jego artykul o Golocie i o tym, jak Polska
> > moze sie stac kwitnaca w ciagu paru lat znoszac wszelkie
> > socjale.... przeciez to jest parafraza slynnego wykladu
> > Sowizdrzala dla Mistrzow Krawieckich, jak uniknac
> > niepotrzebnych sztychow.....
> > Z mala, maciupenka roznica... Dylu w pewnym momencie wrzasnal
> > Krol jest nagi!!! A nasz Sowiz..pardon Korwin,,, namawia, aby
> > go calowac we wspanialy , drogi tren z tylu.....
> >
> > Et pluribus unum - panie Krzysztofie! Ja tam wole byc mysza
> > wsrod myszy, niz mysza wsrod kopyt raczych rumakow.... ale,
> > jak na poczatku...
>
>
>Postawe JK-M bardzo dobrze opisal juz dawno temu Tomasz Gabis w
>tekscie o prawzorze konserwatywnego intelektualisty:
>http://www.datapolis.pl/grzes/sjki.htm
>
>Mysle, ze Kisiel byl PRL-owskim wcieleniem Stanczyka, a JK-M
>jest najwybitniejszym, wspolczesnym wcieleniem tego samego
>Stanczyka.
>
>Istote sprawy oddaje nastepujacy fragment artykulu:
>
>****************
>(...)
>Dlaczego wiec, zapyta ktos, ucieka do "przybocznej sali",
>dlaczego szuka samotnosci zamiast probowac, w ten lub inny
>sposob dostac sie w krag realnej wladzy, aby odwrocic
>nieszczescia zagrazajace panstwu, aby zapobiec katastrofie,
>ktora nadchodzi? Nie, tego wlasnie Stanczyk zrobic nie moze.
>Realna wladza jest bowiem czyms innym niz wypowiadaniem prawdy.
>Jest podejmowaniem decyzji i ponoszeniem odpowiedzialnosci, a
>tego Stanczyk nie potrafi. W swiecie wladzy slowo jest czyms
>calkowicie odmiennym niz w swiecie intelektu. Tu slowo wazy
>tysiackrotnie wiecej, oznaczac moze zycie lub smierc, wojne lub
>pokoj, walke lub kapitulacje. Stanczyk "na tronie" nadal
>glosilby swoje prawdy nie rozumiejac, ze nie to jest jego
>zadaniem i nie tego od niego oczekuja. W swiecie slowa wszystko
>jest ulotne, jedni rozumieja je tak, drudzy inaczej i zawsze
>istnieje mozliwosc zaprzeczen. Ale miecz, ktory uderza, zmienia
>rzeczywistosc na zawsze, a krew na nim osiadla nigdy juz nie
>bedzie pulsowac w zylach. Coz z tego, ze zna sie prawde i wie
>wiecej niz inni, gdy przychodzi czas podejmowania decyzji
>najwyzszej wagi, trzeba przyjac na siebie odpowiedzialnosc za
>ich podjecie. Rzadzenie zywymi ludzmi to inna sztuka niz
>panowanie nad ideami i zmuszanie slow do uleglosci. Piekna to
>rzecz byc "rycerzem prawdy". Ale "rycerz prawdy" zawiedzie, gdy
>zechce byc "rycerzem prawdziwym". Gdy natra na niego zbrojni
>zawaha sie, zanim dobedzie miecza sto mysli przebiegnie mu
>przez glowe, sto dobrych rad mu sie przypomni. I to wystarczy,
>by przegral. Dla Stanczyka "na tronie" jego "nadmierna" madrosc
>stanie sie przeklenstwem, jego inteligencja nie zastapi
>instynktu wladzy, sparalizuje go lek przed odpowiedzialnoscia,
>podjecie decyzji bedzie dla niego meczarnia. Wrzucony w
>sklebiona rzeczywistosc realnych dzialan i namietnosci,
>bezbronny wobec sily rzeczywistych wrogow, niezdolny do
>przeforsowania swej woli bedzie jedynie zalosna karykatura
>wladcy. Bedzie powtarzal: prawda, prawda i tylko prawda, ale
>nikt nie bedzie go sluchal. Przedtem on drwil z innych, teraz
>inni beda drwic z niego, przedtem podziwiano go, bano lub
>oklaskiwano, teraz sam stanie sie przedmiotem kpin i
>zlosliwosci. Przywykly do samotnosci nie zyska sojusznikow, nie
>przyzwyczajony do wydawania polecen zrani jednych a rozsmieszy
>drugich, raz bedzie nazbyt lagodny, raz nazbyt brutalny, jednym
>zezwoli na poufalosc, a drugich urazi.
>(...)
>****************
>
>JK-M gdyby chcial to by sie dostal do Sejmu bez problemu. Ale
>wyraznie woli mowic co mysli, a nie to co przysparza
>popularnosc. Takie podejscie jest ewidentnie niedyplomatyczne
>i niedemokratyczne. A jak juz zostal przez media ogloszony
>blaznem, to tym bardziej wczuwa sie w role i chlapie jezorem
>bez zadnych skrupulow i zahamowan. Czyli jest Stanczykiem -
>konserwatywnym intelektualista: mowi niepopularne prawdy.
>
>Pozdrawiam,
>Grzegorz Swiderski, http://www.datapolis.pl/grzes/
>Warszawa, czwartek, 2 listopada 2000
>
>
>============================================================
>Lista 'Prawica' Owner: <[EMAIL PROTECTED]>
>Witryna listy: http://serwis.px.pl/prawica
>Archiwum: http://www.mail-archive.com/[email protected]
_________________________________________________________________________
Get Your Private, Free E-mail from MSN Hotmail at http://www.hotmail.com.
Share information about yourself, create your own public profile at
http://profiles.msn.com.
============================================================
Lista 'Prawica' Owner: <[EMAIL PROTECTED]>
Witryna listy: http://serwis.px.pl/prawica
Archiwum: http://www.mail-archive.com/[email protected]