Powrót do izby tortur


Ameryka, przywódca demokratycznego świata, zaczyna torturować swoich wrogów.
Czy to oznacza, że nasza cywilizacja się cofa? Jeśli mogą Amerykanie, to
dlaczego nie możemy my? - spytają najwięksi oprawcy w Afryce i Azji.
Niektórzy argumentują, że maltretując paru terrorystów, można uratować
miliony niewinnych ludzi. Ale moralna cena za przyzwolenie na tortury może
okazać się wysoka.


D. PREST, B. GELLMAN


26.12.2002


W samym środku pilnie strzeżonej amerykańskiej bazy Bagram w Afganistanie,
obok więzienia i wojskowych koszar, stoi rząd metalowych kontenerów,
otoczonych potrójnymi zasiekami z drutu kolczastego. To tajny ośrodek
przesłuchań CIA, w którym przetrzymuje się najcenniejsze łupy w wojnie z
terroryzmem: schwytanych bojowników Al-Kaidy i wysokich rangą talibów.

Według relacji ludzi znających metody przesłuchań stosowane przez agentów
CIA, tym, którzy odmawiają zeznań, każe się stać lub klęczeć godzinami w
kapturach na głowach albo zamalowanych farbą okularach. Czasami są oni
trzymani przez całą dobę w niewygodnych, sprawiających ból pozycjach, bez
snu, przy silnym oświetleniu. Techniki te zwane są w więziennym żargonie
"stres i udręka".

Ci zaś, którzy idą na współpracę z Amerykanami, dostają nagrody: lepsze
warunki w celi, niekiedy także pieniądze. Niektórzy z opornych są
przekazywani - "zwracani", w oficjalnej terminologii - obcym służbom
specjalnym, mającym duże doświadczenie w torturowaniu ludzi.

Czyste ręce CIA

W globalnej walce z terroryzmem jednym z najmniej poznanych frontów jest
zatrzymywanie i przesłuchiwanie osób podejrzanych o terroryzm. Publicznie
amerykańscy funkcjonariusze prawie nigdy nie wymieniają nazwisk aresztantów,
ich liczby czy miejsca odosobnienia, nie wspominając już o technikach
przesłuchań. Nam udało się jednak porozmawiać z zachowującymi anonimowość
byłymi agentami wywiadu oraz dziesięcioma osobami pełniącymi obecnie różne
funkcje w amerykańskim aparacie bezpieczeństwa narodowego.

Witam
jak powszechnie wiadomo USA to uosobienie 8888 a tu takie *************  i
co wy na to?

J.




http://tygodnikforum.onet.pl/1108824,0,4396,922,artykul.html
Z rozmów wyłania się obraz działań rządu USA na tym polu: zdobywania
informacji ciężką ręką, nieraz wspomaganego przez sojuszników o wątpliwej
reputacji w dziedzinie praw człowieka. Granica między tym co słuszne i
niedopuszczalne, legalne i nieludzkie, jest w tym obrazie zmienna i rozmyta.

Władze Stanów Zjednoczonych oficjalnie potępiają stosowanie tortur, jednak
każdy z naszych rozmówców bronił używania przemocy wobec zatrzymanych jako
"metody koniecznej". Każdy z nich wyrażał też przekonanie, iż amerykańska
opinia publiczna popiera ich w tym postępowaniu.

CIA oficjalnie odmówiła nam wszelkich komentarzy. - Jeśli od czasu do czasu
nie złamiesz praw człowieka, to zapewne nie dość przykładasz się do roboty -
stwierdził jeden z oficerów, który w przeszłości nadzorował zatrzymania i
przewożenie ludzi podejrzanych o terroryzm.

Ściśle strzeżony skrawek terenu w bazie Bagram to tylko jeden z licznych
zamorskich ośrodków przesłuchań utrzymywanych przez CIA. Nie mają tam
zastosowania amerykańskie przepisy chroniące prawo podsądnego do
sprawiedliwego procesu. Drugie takie miejsce to Diego Garcia, wysepka na
Oceanie Indyjskim dzierżawiona od Wielkiej Brytanii.

Amerykańscy agenci nadzorują większość przesłuchań, zwłaszcza tych z
udziałem więźniów wyższych rangą. W niektórych przypadkach specjalnie
wyszkoleni pracownicy CIA zadają pytania przez tłumaczy. Kiedy indziej
agenci uciekają się do maskarady: wnętrza i elementy otoczenia mają
sugerować przesłuchiwanemu, iż znajduje się w kraju znanym z brutalnych
metod śledczych, podczas gdy cały czas jest w rękach agencji. Niekiedy
przesłuchania prowadzą kobiety, co dla muzułmanów jest dodatkowym
upokorzeniem.

Z kolei niższych rangą podejrzanych funkcjonariusze CIA przekazują służbom
specjalnym innych krajów (przede wszystkim Jordanii, Maroka i Egiptu) wraz z
listą pytań, na które chcieliby poznać odpowiedzi. Te "nadzwyczajne zwroty"
odbywają się z pominięciem wszelkich procedur prawnych.

Więzień zwrócony

Agenci, z którymi rozmawialiśmy, podają, że po 11 września 2001 r.
zatrzymano na całym świecie 3 tys. osób podejrzanych o związki z Al-Kaidą.
Około 620 z nich znajduje się w amerykańskiej bazie Guantánamo na Kubie.
Innym państwom "zwrócono" około 100 więźniów. Tysiące innych zatrzymano i
więziono przy amerykańskiej pomocy w krajach znanych z brutalnego
traktowania aresztowanych.

26 września 2002 r., podczas przesłuchania przed połączonymi komisjami ds.
służb specjalnych obu izb Kongresu USA, Cofer Black, ówczesny szef operacji
antyterrorystycznych CIA, wspominał mętnie o nowych formach "operacyjnej
elastyczności" w traktowaniu domniemanych terrorystów. - To sprawy obarczone
klauzulą najwyższej tajności, ale powiem wam jedno: świat przed 11 września
i świat po 11 września to dwa odrębne światy. Po 11 września zdjęliśmy
rękawiczki.

Według jednego z agentów, który był bezpośrednio zaangażowany w "zwracanie"
jeńców w obce ręce, przyjęta milcząco zasada brzmi: "My nie będziemy brudzić
sobie rąk. Wyślemy ich za granicę, tam dopiero spuszczą im wp....".



Odpowiedź listem elektroniczym