http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plun_030626/plun_a_1.html
> 
>  Rolnictwo, infrastruktura, wykorzystanie funduszy strukturalnych - to
> dziedziny, których stan może sprawić, że wejdziemy do Unii nieprzygotowani
> 
> Komentarz: Wielkie ostrzeżenie
> Opóźnienia mogą nas drogo kosztować
> 
> JĘDRZEJ BIELECKI, ARTUR BURAK, JAKUB JASIŃSKI, ANDRZEJ STANKIEWICZ
> 
> Opóźnienia w przygotowaniu Polski do członkostwa w Unii Europejskiej mogą
> okazać się bardzo kosztowne. Brak przystosowań do norm europejskich,
> zwłaszcza w rolnictwie, w infrastrukturze drogowej i granicznej, opóźnienia
> w przygotowaniu projektów umożliwiających wykorzystanie funduszy
> strukturalnych - mogą sprawić, że ziści się tzw. czarny scenariusz, w
> którym grozi nam dopłacanie do budżetu Unii, odcięcie od unijnego rynku i
> problemy z wypłatą pomocy dla rolników. Wiele też wskazuje na to, że
> ciężkie samochody transportowe z krajów UE zniszczą nasze - i tak marne -
> drogi.
> 
> "Rzeczpospolita" apeluje: spośród wszystkich dziedzin dostosowań skupmy się
> szczególnie na rolnictwie, wykorzystaniu funduszy strukturalnych,
> uszczelnieniu granic i poprawie infrastruktury transportowej. Właśnie po
> to, aby za kilkanaście miesięcy najczarniejszy scenariusz się nie
> sprawdził.
> 
> W każdej z tych dziedzin przygotowania oceniliśmy w szkolnej skali (od 1 do
> 6). Nie nastraja to optymistycznie.
> 
> Rolnictwo: najwięcej opóźnień
> 
> Tego można było się spodziewać - według Brukseli rolnictwo jest tym
> obszarem, w którym Polsce najtrudniej będzie dostosować się do unijnych
> regulacji. Za 10 miesięcy powinny zniknąć cła na żywność, a wtedy polscy
> rolnicy staną przed problemem otwartej konkurencji z zachodnimi farmerami.
> Na razie nasz kraj jest bardzo słabo przygotowany do realizacji Wspólnej
> Polityki Rolnej.
> 
> Główne niedociągnięcia to opóźnienie w budowie systemu kontroli wielkości i
> jakości produkcji żywności IACS oraz trudności z dostosowaniem mleczarni i
> zakładów mięsnych do unijnych norm sanitarnych. KE ostrzegła, że jeśli
> polskie władze nie przyspieszą dostosowań do wspólnotowych regulacji,
> Polska może nie wykorzystać unijnej pomocy dla rolnictwa, która tylko w
> roku 2004 wynieść ma 1,7 mld euro. Łącznie do 2006 roku na polską wieś z
> budżetu Unii trafić ma ponad 7,2 mld euro.
> 
> Według unijnych urzędników stan prac nad wdrożeniem systemu IACS można
> określić jako katastrofalny. Nie zaczęto zbierać wniosków od rolników, a
> potencjalnych beneficjentów pomocy jest ponad dwa miliony.
> 
> Instytucja, która jest odpowiedzialna za system, to Agencja
> Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Wbrew unijnym ocenom jej prezes
> optymistycznie ocenia stan prac przy systemie. Niedawno przedstawił nowy -
> jedenasty w ciągu czterech lat - plan jego utworzenia. Jeśli system IACS
> nie zacznie działać do wstąpienia Polski do Unii, Bruksela nie wypłaci
> dopłat bezpośrednich polskim rolnikom - 900 mln euro rocznie do 2006 roku.
> 
> Niedostateczne jest również przystosowanie do unijnych norm sanitarnych.
> Polska obiecała, że w ciągu roku liczba mleczarń, które mogą eksportować do
> Wspólnoty, wzrośnie z 38 do 178, a zakładów mięsnych z 90 do 1953. Dziś
> wiadomo już, że plany te są nierealne. - Analizy służb weterynaryjnych
> wskazują, że zaawansowanie we wprowadzaniu unijnych norm jest niewielkie.
> Na pewno nie wszystkie przedsiębiorstwa osiągną wymagane standardy. Część
> zakładów będzie musiała ograniczyć produkcję albo wystąpić o okresy
> przejściowe - tłumaczy kierownik Zakładu Ekonomiki Przemysłu Spożywczego w
> Instytucie Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej prof. Roman Urban.
> Podobnie uważa Bruksela: "Plany modernizacji zakładów przetwórstwa
> spożywczego muszą zostać zrewidowane, by stały się realistyczne" - piszą
> autorzy raportu. Sami jednak wolą nie mówić, czym ryzykujemy, jeśli tak się
> nie stanie.
> 
> W najbliższym czasie można się zatem spodziewać dużej presji na zwiększenie
> listy firm, które będą mogły skorzystać z dłuższych terminów dostosowań. -
> Nasze żądania będą najprawdopodobniej większe niż limity, które jest w
> stanie zaakceptować Unia - dodaje ekspert Instytutu Ekonomiki Rolnictwa.
> Urzędnicy Komisji Europejskiej zaznaczają, że takie rozwiązanie może zostać
> przyjęte tylko wobec bardzo ograniczonej grupy przedsiębiorstw. Inaczej
> mogłoby to spowodować przedostanie się produktów niespełniających unijnych
> regulacji do krajów Wspólnoty. Rozważanym przez KE rozwiązaniem jest także
> utrzymanie kontroli handlu żywnością. W grę wchodzić może wprowadzenie
> specjalnych pozwoleń na import lub sporządzenie listy zakładów uprawnionych
> do eksportu na rynek UE.
> 
> Komisja Europejska podkreśla także w swoim raporcie brak centralnej bazy
> danych o rolnictwie oraz słabą współpracę między Agencją Rynku Rolnego,
> ARiMR i służbami weterynaryjnymi. Według unijnych ekspertów może to m.in.
> uniemożliwić właściwą kontrolę przemieszczania zwierząt i zwalczanie chorób
> zakaźnych. Nie zgadza się z tym wiceprezes ARR Waldemar Sochaczewski. -
> Ściśle współpracujemy ze służbami celnymi, weterynaryjnymi, ARiMR oraz
> Inspekcją Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Stworzyliśmy
> wspólne zespoły robocze, które pracują nad utworzeniem jednolitej
> dokumentacji - mówi.
> 
> Przyznaje jednak, że do tej pory nie zostały zintegrowane bazy danych ARR i
> ARiMR oraz nie działa system informatyczny pozwalający nadzorować i
> wykorzystywać instrumenty Wspólnej Polityki Rolnej. Wiceprezes ARR
> zapewnia, że niebawem rozwiązania te zaczną funkcjonować.
> 
> Choć w poufnym raporcie Brukseli Agencja Rynku Rolnego wypada lepiej niż
> ARiMR, Komisja Europejska wskazuje, że do tej pory "nie ma struktur
> administracyjnych, które mogłyby zająć się dopłatami do eksportu,
> wydawaniem licencji eksportowych, kontrolą przestrzegania norm sanitarnych
> żywności przez eksporterów". To oznacza, że mogą się pojawić kłopoty z
> polskim eksportem żywności także do krajów spoza UE. Po przystąpieniu do
> Unii eksport wieprzowiny, cukru czy produktów mleczarskich poza Jednolity
> Rynek (np. do Rosji) będzie możliwy tylko dzięki dopłatom Brukseli do
> eksportu.
> 
> Rolnicy mogą mieć jednak także kłopoty, sprzedając swoje produkty w kraju.
> Prawo europejskie ustanowiło osobną organizację rynkową dla poszczególnych
> produktów rolnych. Dla niektórych (np. ziemniaków) rynek jest wolny, w
> przypadku innych (np. bydła) stosuje się dopłaty do produkcji. Bruksela
> alarmuje, że w Polsce przygotowania do wprowadzenia takich mechanizmów
> dopiero się zaczynają. W przypadku upraw polowych (zboża, pasze, rośliny
> oleiste), które pochłaniają gros budżetu rolnego UE, odpowiednie
> ustawodawstwo zostanie wprowadzone pod koniec 2003 roku. Pozostaną zatem
> tylko cztery miesiące na wprowadzenie go w życie. To iście karkołomny
> termin. Niewiele lepiej jest jednak z innymi produktami. W przypadku owoców
> nie wprowadzono norm jakości, a organizacji producentów, które są
> niezbędne, aby otrzymać pomoc, jest bardzo mało. W przypadku bydła, trzody
> chlewnej i owiec przyjęto odpowiednie regulacje, jednak brakuje struktur
> administracyjnych do wprowadzenia ich w życie. Podobnie jest z drobiem.
> "Wobec niewielkiego postępu prac dokonanych do tej pory, trudno nie mieć
> poważnych wątpliwości co do liczby zadań, jakie jeszcze pozostały" - pisze
> KE. W eurożargonie oznacza to, że sytuacja jest naprawdę bardzo poważna.
> 
> Podobnych, być może mniej spektakularnych, opóźnień KE wytyka nam o wiele
> więcej.
> 
> 
> 
> Fundusze strukturalne: wielka szansa albo wielka strata
> 
> Pieniądze z funduszy strukturalnych to jedna z największych szans naszego
> członkostwa. Środki z Brukseli mogą trafić do każdego polskiego regionu i
> posłużyć wyrównywaniu dystansu wobec państw obecnej "15". Warunek - musimy
> sobie poradzić z ich wykorzystaniem.
> 
> Komisja Europejska do tej pory nie otrzymała od polskich władz żadnego
> projektu wykorzystania funduszy. Niektórzy eksperci przestrzegają, że jeśli
> przygotowania nie nabiorą tempa, możemy stracić setki milionów euro pomocy
> i stać się płatnikiem netto do budżetu Brukseli w pierwszych latach
> członkostwa. Ministerstwo Gospodarki nie dopuszcza takiej możliwości. -
> Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową obliczył, że płatnikiem netto
> będziemy, jeżeli poziom wykorzystania funduszy będzie niższy od 48 proc. To
> nie wchodzi w grę. Poziom będzie o wiele wyższy - zapewnia "Rz"
> wiceminister gospodarki Krystyna Gurbiel, która odpowiada za przygotowanie
> do wykorzystania unijnej pomocy.
> 
> W piątek ruszają negocjacje z Komisją Europejską w sprawie "Narodowego
> planu rozwoju". Program ten określi, w jaki sposób będą wydawane pieniądze
> z Brukseli. - Mam nadzieję, że do końca lipca uzgodnimy NPR, a do końca
> roku zostaną wybrane pierwsze konkretne projekty przeznaczone do
> finansowania - mówi Gurbiel. I zapewnia: - Do tej pory to Komisja
> Europejska się opóźniała z przysłaniem stanowiska w sprawie programu.
> 
> Terminy wydają się odległe. Unijna zasada mówi, że pieniądze należy
> wykorzystać do końca drugiego roku po tym, w którym zostały przyznane. W
> 2004 roku Bruksela odłożyła dla naszego kraju 3,723 mld euro z funduszy
> strukturalnych i funduszy spójności. Mamy więc czas, aby je wykorzystać do
> grudnia 2006 roku. Jednak przygotowanie wielu projektów zajmuje średnio
> trzy lata i dłużej. Tak jest np. z budową autostrad. Przed rozpoczęciem
> inwestycji trzeba wykupić tysiące działek, a następnie opracować
> szczegółowe plany techniczne i przygotować przetargi.
> 
> W NPR polskie władze zapowiedziały, że 55 proc. unijnej pomocy będzie
> przeznaczonych na rozbudowę i modernizację infrastruktury, w tym 1/3 na
> drogi i linie kolejowe. Bruksela zgadza się na wypłacenie pierwszej transzy
> pieniędzy, dopiero po rozpoczęciu realizacji projektu . - Komisja
> Europejska ma uwagi dotyczące "Narodowego planu rozwoju", proponuje np.
> przesunięcie środków na transport, pod warunkiem stworzenia spójnej
> strategii jego rozwoju - przyznaje Krystyna Gurbiel. Podkreśla jednak: -
> Ale zasadniczych zastrzeżeń do programu nie ma.
> 
> Eksperci KE radzą wyciągnąć wnioski z doświadczeń przedczłonkowskiego
> programu rozwoju infrastruktury transportowej i ochrony środowiska ISPA,
> gdyż jest on zarządzany wedle niemal identycznych regulacji jak fundusze
> spójności. Od 2000 roku Bruksela odłożyła z tego tytułu dla naszego kraju
> 1,5 mld euro. Jednak na razie otrzymaliśmy jedynie 122 mln euro. W
> programie ISPA nie przyjęto jednak rygorystycznych terminów wykorzystania
> pieniędzy, dlatego formalnie nie straciliśmy środków.
> 
> Komisja Europejska uważa, że jedną z przyczyn braku projektów wykorzystania
> funduszy strukturalnych jest zbyt mała liczba wysokiej klasy specjalistów,
> którzy byliby w stanie je opracować. Powinno ich być przynajmniej trzy
> tysiące. Na razie jest niewiele ponad tysiąc. Ekspertów brakuje przede
> wszystkim we władzach samorządowych, które będą odpowiedzialne za
> wykorzystanie istotnej części pomocy. Czy nasi urzędnicy są gotowi do
> zarządzania wydawaniem miliardów euro z Brukseli? Resort gospodarki
> zapewnia, że niedługo ruszą szkolenia. Na razie kończy prace nad dwoma
> podręcznikami.
> 
> Inny problem to znalezienie wystarczających środków w budżecie państwa i
> budżetach samorządów na współfinansowanie unijnych projektów. Tylko w
> pierwszym roku potrzeba na ten cel około miliarda euro. Czy rzeczywiście
> tak duże sumy będą do dyspozycji, okaże się po przyjęciu przez Sejm budżetu
> na 2004 rok. Niemniej Komisja chwali władze za przyjęcie wieloletniego
> systemu planowania finansów państwa. Nie udało się natomiast tego uczynić
> na poziomie samorządów. Inwestycje finansowane przez Brukselę, przede
> wszystkim z Funduszu Spójności, trwają wiele lat. - Będziemy proponować
> skierowanie większości pieniędzy z kontraktów wojewódzkich na częściowe
> pokrycie wkładu własnego samorządów - zapowiada wiceminister Krystyna
> Gurbiel. Trwają też rozmowy w sprawie współfinansowania funduszy
> strukturalnych z kredytów, np. z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. -
> Samorządy w bardzo trudnych sytuacjach, choćby w przypadku programu SAPARD,
> pokazały, że potrafią przygotowywać projekty i zdobywać pieniądze. Dlaczego
> z funduszami strukturalnymi miałoby być inaczej? - pyta Gurbiel. Zdaniem
> resortu gospodarki na współfinansowanie inwestycji ekologicznych Narodowy
> Fundusz Ochrony Środowiska i fundusze wojewódzkie mają wystarczające
> środki.
> 
> Na tle innych krajów przystępujących do Wspólnoty, Polska nie wypada źle.
> Nasz rząd pierwszy przesłał do Brukseli w styczniu "Narodowy plan rozwoju",
> a w lutym programy operacyjne określające strategiczne cele wykorzystania
> pomocy, np. na poprawę konkurencyjności przedsiębiorstw, modernizację
> rybołówstwa, szkolenia zawodowe, rozwój infrastruktury transportowej.
> 
> Bruksela jest też zadowolona z podziału kompetencji między poszczególnymi
> ministerstwami oraz władzami samorządowymi przy wykorzystaniu unijnych
> programów pomocowych.
> 
> 
> 
> Granica wschodnia: trzysta dni na uszczelnienie
> 
> Przed takim wyzwaniem nie stoi żaden inny kraj przystępujący do Unii: za 10
> miesięcy przez liczącą ponad 1100 km granicę Polski z Rosją, Białorusią i
> Ukrainą nie powinien przedostać się żaden nielegalny imigrant, przemycona
> broń i narkotyki, towary nieoclone według unijnych stawek, podróbki
> markowych wyrobów. Bruksela wciąż wierzy, że może nam się udać. Ale będzie
> trudno.
> 
> Dla obu stron, Polski i Unii, stawka jest ogromna. Gdyby przez naszą
> granicę wschodnią jak przez dziurawe sito przedostawały się przemycone
> towary, odczuje to cały Jednolity Rynek - blisko 500 milionów konsumentów.
> Produkt, który znajdzie się po zachodniej stronie Bugu, nie będzie już
> sprawdzany. Od 1 maja 2004 roku kontrole towarów na granicy Polski z
> Niemcami zostaną zniesione. Od sprawności polskich celników zależy także
> funkcjonowanie Wspólnej Polityki Rolnej (CAP). Jej kluczowym elementem są
> wysokie cła importowe, chroniące unijny rynek żywnościowy.
> 
> Co to oznacza? Jeżeli nie uszczelnimy wschodniej granicy, grozi nam poważne
> niebezpieczeństwo - Bruksela nie zawaha się utrzymać kontroli towarów na
> Odrze i Nysie. Odgrodzenie nas od unijnego rynku oznaczałoby sprowadzenie
> Polski na parę lat do drugiej kategorii członkostwa.
> 
> Czy operacja uszczelnienia granicy się uda? Czytając poufne analizy
> Brukseli, nie można tego przesądzić. Pierwszy etap - wprowadzenie wiz dla
> obywateli Rosji, Ukrainy i Białorusi - wciąż się opóźnia. Najnowsza data to
> 1 października tego roku. Wina nie leży jednak po polskiej stronie.
> Problemem są trudności z wynegocjowaniem z Rosją i Białorusią warunków
> wydawania wiz.
> 
> W Brukseli eurokraci znacznie więcej obaw mają co do drugiego etapu
> uszczelnienia wschodniej granicy Polski: przejęcia od 1 maja 2004 roku
> kontroli nad zewnętrzną granicą UE przez naszych celników. Najgorzej jest z
> systemami komputerowymi. W budżecie odłożono na ten cel w tym roku 24 mln
> euro. Brakuje jednak strategii określającej, co z tymi pieniędzmi zrobić.
> Nie wiadomo, kiedy powstanie podstawowy system komputerowy celników, NCTS
> (New Computerized Transit System) - czytamy w sprawozdaniu KE. Inny
> program, Celina (jednolite procedury deklaracji celnych), też nie działa w
> całym kraju. Nie ma programu, który by rejestrował, jak dużo produktów
> żywnościowych zostało sprowadzonych, a bez tego unijny system kontyngentów
> przestaje mieć sens.
> 
> Ministerstwo Finansów uspokaja, że program wdrażania systemów
> informatycznych jest realizowany zgodnie z przyjętym harmonogramem.
> "Wprawdzie bardzo napiętym, ale jednak realnym" - napisano w przesłanym
> "Rz" oświadczeniu resortu. "System NCTS będzie działał w Polsce od
> 5.01.2004 r. Będzie wdrożony jednocześnie we wszystkich planowanych
> lokalizacjach" - zapewniają urzędnicy. Zdaniem resortu przesunięcie terminu
> wdrożenia w stosunku do pierwotnie zakładanego (czyli lipca tego roku) to
> wina Brukseli. "Od lipca br. prowadzone będą testy działania systemu,
> intensywne szkolenia funkcjonariuszy celnych i następować będzie
> podłączanie do NCTS jednostek celnych w całej Polsce" - zapewniają polscy
> urzędnicy.
> 
> Wdrażanie systemu Celina ma się zakończyć w grudniu. "W chwili obecnej
> system działa już w 48 lokalizacjach, w tym na wszystkich przejściach
> granicznych na ścianie wschodniej" - informuje resort finansów.
> 
> Ogromnym wyzwaniem pozostaje egzekwowanie unijnych norm sanitarnych przy
> imporcie żywności. Polska obiecała, że przynajmniej na siedmiu przejściach
> granicznych będzie odpowiedni sprzęt i eksperci. Modernizowane i
> rozbudowywane są przejścia graniczne m.in. w Kuźnicy Białostockiej,
> Bezledach, Dorohusku i bazie kontenerowej w Gdyni. Wszystkie mają być
> wyposażane w nowoczesny sprzęt do kontroli żywności dostosowany do
> wspólnotowych norm sanitarnych.
> 
> Bruksela uważa, że celników jest już wystarczająco dużo i są odpowiednio
> wyszkoleni. Polska zrobiła wielki wysiłek, aby ujednolicić sposób
> egzekwowania przepisów na przejściach granicznych. "Liczba skarg na służby
> celne spada i tylko bardzo niewiele z nich wynika z odmiennego traktowania
> na różnych przejściach" - czytamy w analizie Komisji Europejskiej, która
> posiłkuje się doniesieniami tysięcy unijnych spedytorów wysyłających swoje
> ciężarówki na trasy przez Polskę.
> 
> Jest też postęp w walce z korupcją na granicy. W Białymstoku powołano np.
> specjalną jednostkę do walki z przemytem papierosów.
> 
> Na trzecią odsłonę uszczelnienia granicy wschodniej mamy więcej czasu. Co
> prawda Bruksela oczekuje, że już od maja przyszłego roku skończy się
> przemyt narkotyków, broni i przerzut nielegalnych emigrantów. Jeśli jednak
> się to nie uda, skutki będą niewielkie. Czemu? Bo kontrole ruchu osobowego
> na granicy z Niemcami i resztą "starej" Unii po 1 maja przyszłego roku i
> tak pozostaną. Znikną dopiero, kiedy Polska zostanie przyjęta do tzw.
> porozumienia z Schengen, nie wcześniej niż w 2006 roku.
> 
> Transport: ciężarówki mogą rozjechać nasze drogi
> 
> Od 1 maja 2004 roku na głównych drogach tranzytowych kraju pojawią się
> najcięższe unijne ciężarówki. Jeżeli nie przyśpieszymy modernizacji naszej
> sieci transportowej, to najważniejsze polskie drogi zostaną zniszczone
> przez kolosy o nacisku 11,5 ton na oś.
> 
> W traktacie akcesyjnym Polska zobowiązała się wobec UE do wzmocnienia przed
> 2010 rokiem 4,6 tys. km dróg krajowych, tak aby mogły się po nich poruszać
> największe ciężarówki. Żeby wypełnić to zobowiązanie, w ciągu najbliższych
> siedmiu lat należałoby wzmacniać około 660 km dróg rocznie. Już teraz
> wiadomo, że mogą być trudności ze zrealizowaniem robót do 2010 roku.
> 
> Niewypełnienie tego zobowiązania nie wiąże się z żadnymi konsekwencjami dla
> Polski. Unia nie nałoży na nasz kraj żadnych kar z tego powodu. Nie oznacza
> to jednak, że nie poniesiemy z tego tytułu żadnych kosztów. Do końca 2009
> roku obowiązuje uzgodniony z UE okres przejściowy. Zgodnie z nim najcięższe
> samochody o masie 44 ton będą musiały wnosić dodatkowe opłaty za poruszanie
> się po drogach niespełniających rygorystycznych unijnych norm. Od 2010
> roku - niezależnie od tego, czy zdołamy do tego czasu wzmocnić nawierzchnie
> dróg, czy też nie - opłaty przestaną obowiązywać, a najcięższe samochody
> ciężarowe będą mogły swobodnie jeździć po wyznaczonej dla nich sieci dróg.
> Jeżeli drogi te nie zostaną na czas wzmocnione, będą intensywnie niszczone.
> Obecnie drogi przeznaczone do wzmocnienia dostosowane są do nacisku 10 ton
> na oś, a niektóre nawet tylko do 8 ton.
> 
> Zbigniew Kotlarek, zastępca dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i
> Autostrad, przyznaje, że zrealizowanie programu wzmacniania nawierzchni
> przed 2010 rokiem może się nie powieść i dodaje, że jest to poważne
> zagrożenie dla polskich dróg.
> 
> - Bylibyśmy w stanie zrealizować taką liczbę robót, krajowy potencjał firm
> drogowych wystarczy do tego. Także od strony projektowania i innych wymogów
> formalnych nie powinno być problemu z dotrzymaniem terminu. Pozostaje
> najważniejsza kwestia - pieniędzy. Jeżeli nie zdołamy ich zgromadzić,
> możemy nie zdążyć z pracami - przyznaje Zbigniew Kotlarek.
> 
> Według szacunków dyrektora Kotlarka średni koszt wzmocnienia 1 km drogi,
> tak aby spełniała unijne normy, wynosi około 2 - 3 mln zł. Wziąwszy pod
> uwagę, że roboty mają być przeprowadzone na około 4,6 tys. km dróg, ich
> całkowity koszt może wynieść 9,2 - 13,8 mld zł. Według innych szacunków
> prace te mogą kosztować nawet 17 mld zł. Średnie wydatki roczne na ten cel
> wynosiłyby więc 1,3 do 2,4 mld zł. Cały tegoroczny budżet Generalnej
> Dyrekcji zamyka się w kwocie 4 mld 565 mln zł, z czego na inwestycje
> (zarówno wzmocnienia, jak i budowy nowych dróg) ma być przeznaczone 3 mld
> 138 mln zł.
> 
> Wzmocnienie dróg przed 2010 rokiem jest praktycznie niewykonalne bez
> dofinansowania środkami z funduszy unijnych. Z funduszu ISPA możliwe jest
> pokrycie trzech czwartych kosztów robót budowlanych, zaś z Funduszu
> Spójności można liczyć nawet na sfinansowanie do 85 proc. kosztów. Jednak
> przygotowanie techniczne projektów i wykupienie gruntów idzie z wielkimi
> oporami. Poza tym uzyskanie pomocy z funduszy unijnych jest uzależnione od
> przeznaczenia na ten sam cel odpowiednich kwot z budżetu państwa. -
> 
> 
> 
> 
> 
> 
> 
> KOMENTARZ
> Wielkie ostrzeżenie
> 
> 
> Polska nadal w wielu znaczących dziedzinach nie jest jeszcze przygotowana
> do członkostwa w Unii Europejskiej. Jeśli nie zdąży z wprowadzaniem
> unijnych przepisów, może nie tylko stracić pieniądze, ale i doprowadzić do
> politycznej kompromitacji.
> 
> Z efektów negocjacji dotyczących wsi rolnicy i politycy byli niezadowoleni.
> Krytykowano zwłaszcza niski poziom dopłat bezpośrednich. Tymczasem okazuje
> się, że z powodu nieudolności czy złej woli urzędników i te pieniądze,
> które po 1 maja przyszłego roku mają trafić na wieś, mogą zostać stracone.
> 
> W rolnictwie jest zresztą najwięcej administracyjnych opóźnień w
> dostosowaniu do wymogów "15". Dotyczą one nie tylko niesławnego już systemu
> IACS, ale i wprowadzenia unijnych norm sanitarnych w mleczarniach i
> zakładach mięsnych oraz współpracy służb celnych i weterynaryjnych. Tu
> akurat, tak samo jak w przypadku poważnych niedociągnięć w przygotowaniu do
> wykorzystania funduszy strukturalnych, chodzi tylko o pieniądze.
> 
> Są jednak dziedziny, w których niedostosowanie do unijnych wymagań
> oznaczałoby, że Polska stałaby się członkiem drugiej kategorii, nie
> korzystającym z praw przyznanych pozostałym krajom kandydackim. Chodzi
> przede wszystkim o kontrolę celną na wschodniej granicy. Jeśli i tu nie
> zdążymy z ustalonymi terminami, granica celna między Polską a Unią
> pozostanie, jak była na Odrze i Nysie. Byłaby to nie tylko finansowa
> katastrofa, ale i polityczna kompromitacja. Takiego zagrożenia nie ma w
> przypadku żadnego z pozostałych krajów wstępujących do Unii 1 maja
> przyszłego roku.
> 
> Danuta Walewska
> 

http://www.rzeczpospolita.pl/teksty/plun_030626/plun_a_1-1.F.jpg

Odpowiedź listem elektroniczym