http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plun_030626/plun_a_1.html > > Rolnictwo, infrastruktura, wykorzystanie funduszy strukturalnych - to > dziedziny, których stan może sprawić, że wejdziemy do Unii nieprzygotowani > > Komentarz: Wielkie ostrzeżenie > Opóźnienia mogą nas drogo kosztować > > JĘDRZEJ BIELECKI, ARTUR BURAK, JAKUB JASIŃSKI, ANDRZEJ STANKIEWICZ > > Opóźnienia w przygotowaniu Polski do członkostwa w Unii Europejskiej mogą > okazać się bardzo kosztowne. Brak przystosowań do norm europejskich, > zwłaszcza w rolnictwie, w infrastrukturze drogowej i granicznej, opóźnienia > w przygotowaniu projektów umożliwiających wykorzystanie funduszy > strukturalnych - mogą sprawić, że ziści się tzw. czarny scenariusz, w > którym grozi nam dopłacanie do budżetu Unii, odcięcie od unijnego rynku i > problemy z wypłatą pomocy dla rolników. Wiele też wskazuje na to, że > ciężkie samochody transportowe z krajów UE zniszczą nasze - i tak marne - > drogi. > > "Rzeczpospolita" apeluje: spośród wszystkich dziedzin dostosowań skupmy się > szczególnie na rolnictwie, wykorzystaniu funduszy strukturalnych, > uszczelnieniu granic i poprawie infrastruktury transportowej. Właśnie po > to, aby za kilkanaście miesięcy najczarniejszy scenariusz się nie > sprawdził. > > W każdej z tych dziedzin przygotowania oceniliśmy w szkolnej skali (od 1 do > 6). Nie nastraja to optymistycznie. > > Rolnictwo: najwięcej opóźnień > > Tego można było się spodziewać - według Brukseli rolnictwo jest tym > obszarem, w którym Polsce najtrudniej będzie dostosować się do unijnych > regulacji. Za 10 miesięcy powinny zniknąć cła na żywność, a wtedy polscy > rolnicy staną przed problemem otwartej konkurencji z zachodnimi farmerami. > Na razie nasz kraj jest bardzo słabo przygotowany do realizacji Wspólnej > Polityki Rolnej. > > Główne niedociągnięcia to opóźnienie w budowie systemu kontroli wielkości i > jakości produkcji żywności IACS oraz trudności z dostosowaniem mleczarni i > zakładów mięsnych do unijnych norm sanitarnych. KE ostrzegła, że jeśli > polskie władze nie przyspieszą dostosowań do wspólnotowych regulacji, > Polska może nie wykorzystać unijnej pomocy dla rolnictwa, która tylko w > roku 2004 wynieść ma 1,7 mld euro. Łącznie do 2006 roku na polską wieś z > budżetu Unii trafić ma ponad 7,2 mld euro. > > Według unijnych urzędników stan prac nad wdrożeniem systemu IACS można > określić jako katastrofalny. Nie zaczęto zbierać wniosków od rolników, a > potencjalnych beneficjentów pomocy jest ponad dwa miliony. > > Instytucja, która jest odpowiedzialna za system, to Agencja > Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Wbrew unijnym ocenom jej prezes > optymistycznie ocenia stan prac przy systemie. Niedawno przedstawił nowy - > jedenasty w ciągu czterech lat - plan jego utworzenia. Jeśli system IACS > nie zacznie działać do wstąpienia Polski do Unii, Bruksela nie wypłaci > dopłat bezpośrednich polskim rolnikom - 900 mln euro rocznie do 2006 roku. > > Niedostateczne jest również przystosowanie do unijnych norm sanitarnych. > Polska obiecała, że w ciągu roku liczba mleczarń, które mogą eksportować do > Wspólnoty, wzrośnie z 38 do 178, a zakładów mięsnych z 90 do 1953. Dziś > wiadomo już, że plany te są nierealne. - Analizy służb weterynaryjnych > wskazują, że zaawansowanie we wprowadzaniu unijnych norm jest niewielkie. > Na pewno nie wszystkie przedsiębiorstwa osiągną wymagane standardy. Część > zakładów będzie musiała ograniczyć produkcję albo wystąpić o okresy > przejściowe - tłumaczy kierownik Zakładu Ekonomiki Przemysłu Spożywczego w > Instytucie Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej prof. Roman Urban. > Podobnie uważa Bruksela: "Plany modernizacji zakładów przetwórstwa > spożywczego muszą zostać zrewidowane, by stały się realistyczne" - piszą > autorzy raportu. Sami jednak wolą nie mówić, czym ryzykujemy, jeśli tak się > nie stanie. > > W najbliższym czasie można się zatem spodziewać dużej presji na zwiększenie > listy firm, które będą mogły skorzystać z dłuższych terminów dostosowań. - > Nasze żądania będą najprawdopodobniej większe niż limity, które jest w > stanie zaakceptować Unia - dodaje ekspert Instytutu Ekonomiki Rolnictwa. > Urzędnicy Komisji Europejskiej zaznaczają, że takie rozwiązanie może zostać > przyjęte tylko wobec bardzo ograniczonej grupy przedsiębiorstw. Inaczej > mogłoby to spowodować przedostanie się produktów niespełniających unijnych > regulacji do krajów Wspólnoty. Rozważanym przez KE rozwiązaniem jest także > utrzymanie kontroli handlu żywnością. W grę wchodzić może wprowadzenie > specjalnych pozwoleń na import lub sporządzenie listy zakładów uprawnionych > do eksportu na rynek UE. > > Komisja Europejska podkreśla także w swoim raporcie brak centralnej bazy > danych o rolnictwie oraz słabą współpracę między Agencją Rynku Rolnego, > ARiMR i służbami weterynaryjnymi. Według unijnych ekspertów może to m.in. > uniemożliwić właściwą kontrolę przemieszczania zwierząt i zwalczanie chorób > zakaźnych. Nie zgadza się z tym wiceprezes ARR Waldemar Sochaczewski. - > Ściśle współpracujemy ze służbami celnymi, weterynaryjnymi, ARiMR oraz > Inspekcją Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Stworzyliśmy > wspólne zespoły robocze, które pracują nad utworzeniem jednolitej > dokumentacji - mówi. > > Przyznaje jednak, że do tej pory nie zostały zintegrowane bazy danych ARR i > ARiMR oraz nie działa system informatyczny pozwalający nadzorować i > wykorzystywać instrumenty Wspólnej Polityki Rolnej. Wiceprezes ARR > zapewnia, że niebawem rozwiązania te zaczną funkcjonować. > > Choć w poufnym raporcie Brukseli Agencja Rynku Rolnego wypada lepiej niż > ARiMR, Komisja Europejska wskazuje, że do tej pory "nie ma struktur > administracyjnych, które mogłyby zająć się dopłatami do eksportu, > wydawaniem licencji eksportowych, kontrolą przestrzegania norm sanitarnych > żywności przez eksporterów". To oznacza, że mogą się pojawić kłopoty z > polskim eksportem żywności także do krajów spoza UE. Po przystąpieniu do > Unii eksport wieprzowiny, cukru czy produktów mleczarskich poza Jednolity > Rynek (np. do Rosji) będzie możliwy tylko dzięki dopłatom Brukseli do > eksportu. > > Rolnicy mogą mieć jednak także kłopoty, sprzedając swoje produkty w kraju. > Prawo europejskie ustanowiło osobną organizację rynkową dla poszczególnych > produktów rolnych. Dla niektórych (np. ziemniaków) rynek jest wolny, w > przypadku innych (np. bydła) stosuje się dopłaty do produkcji. Bruksela > alarmuje, że w Polsce przygotowania do wprowadzenia takich mechanizmów > dopiero się zaczynają. W przypadku upraw polowych (zboża, pasze, rośliny > oleiste), które pochłaniają gros budżetu rolnego UE, odpowiednie > ustawodawstwo zostanie wprowadzone pod koniec 2003 roku. Pozostaną zatem > tylko cztery miesiące na wprowadzenie go w życie. To iście karkołomny > termin. Niewiele lepiej jest jednak z innymi produktami. W przypadku owoców > nie wprowadzono norm jakości, a organizacji producentów, które są > niezbędne, aby otrzymać pomoc, jest bardzo mało. W przypadku bydła, trzody > chlewnej i owiec przyjęto odpowiednie regulacje, jednak brakuje struktur > administracyjnych do wprowadzenia ich w życie. Podobnie jest z drobiem. > "Wobec niewielkiego postępu prac dokonanych do tej pory, trudno nie mieć > poważnych wątpliwości co do liczby zadań, jakie jeszcze pozostały" - pisze > KE. W eurożargonie oznacza to, że sytuacja jest naprawdę bardzo poważna. > > Podobnych, być może mniej spektakularnych, opóźnień KE wytyka nam o wiele > więcej. > > > > Fundusze strukturalne: wielka szansa albo wielka strata > > Pieniądze z funduszy strukturalnych to jedna z największych szans naszego > członkostwa. Środki z Brukseli mogą trafić do każdego polskiego regionu i > posłużyć wyrównywaniu dystansu wobec państw obecnej "15". Warunek - musimy > sobie poradzić z ich wykorzystaniem. > > Komisja Europejska do tej pory nie otrzymała od polskich władz żadnego > projektu wykorzystania funduszy. Niektórzy eksperci przestrzegają, że jeśli > przygotowania nie nabiorą tempa, możemy stracić setki milionów euro pomocy > i stać się płatnikiem netto do budżetu Brukseli w pierwszych latach > członkostwa. Ministerstwo Gospodarki nie dopuszcza takiej możliwości. - > Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową obliczył, że płatnikiem netto > będziemy, jeżeli poziom wykorzystania funduszy będzie niższy od 48 proc. To > nie wchodzi w grę. Poziom będzie o wiele wyższy - zapewnia "Rz" > wiceminister gospodarki Krystyna Gurbiel, która odpowiada za przygotowanie > do wykorzystania unijnej pomocy. > > W piątek ruszają negocjacje z Komisją Europejską w sprawie "Narodowego > planu rozwoju". Program ten określi, w jaki sposób będą wydawane pieniądze > z Brukseli. - Mam nadzieję, że do końca lipca uzgodnimy NPR, a do końca > roku zostaną wybrane pierwsze konkretne projekty przeznaczone do > finansowania - mówi Gurbiel. I zapewnia: - Do tej pory to Komisja > Europejska się opóźniała z przysłaniem stanowiska w sprawie programu. > > Terminy wydają się odległe. Unijna zasada mówi, że pieniądze należy > wykorzystać do końca drugiego roku po tym, w którym zostały przyznane. W > 2004 roku Bruksela odłożyła dla naszego kraju 3,723 mld euro z funduszy > strukturalnych i funduszy spójności. Mamy więc czas, aby je wykorzystać do > grudnia 2006 roku. Jednak przygotowanie wielu projektów zajmuje średnio > trzy lata i dłużej. Tak jest np. z budową autostrad. Przed rozpoczęciem > inwestycji trzeba wykupić tysiące działek, a następnie opracować > szczegółowe plany techniczne i przygotować przetargi. > > W NPR polskie władze zapowiedziały, że 55 proc. unijnej pomocy będzie > przeznaczonych na rozbudowę i modernizację infrastruktury, w tym 1/3 na > drogi i linie kolejowe. Bruksela zgadza się na wypłacenie pierwszej transzy > pieniędzy, dopiero po rozpoczęciu realizacji projektu . - Komisja > Europejska ma uwagi dotyczące "Narodowego planu rozwoju", proponuje np. > przesunięcie środków na transport, pod warunkiem stworzenia spójnej > strategii jego rozwoju - przyznaje Krystyna Gurbiel. Podkreśla jednak: - > Ale zasadniczych zastrzeżeń do programu nie ma. > > Eksperci KE radzą wyciągnąć wnioski z doświadczeń przedczłonkowskiego > programu rozwoju infrastruktury transportowej i ochrony środowiska ISPA, > gdyż jest on zarządzany wedle niemal identycznych regulacji jak fundusze > spójności. Od 2000 roku Bruksela odłożyła z tego tytułu dla naszego kraju > 1,5 mld euro. Jednak na razie otrzymaliśmy jedynie 122 mln euro. W > programie ISPA nie przyjęto jednak rygorystycznych terminów wykorzystania > pieniędzy, dlatego formalnie nie straciliśmy środków. > > Komisja Europejska uważa, że jedną z przyczyn braku projektów wykorzystania > funduszy strukturalnych jest zbyt mała liczba wysokiej klasy specjalistów, > którzy byliby w stanie je opracować. Powinno ich być przynajmniej trzy > tysiące. Na razie jest niewiele ponad tysiąc. Ekspertów brakuje przede > wszystkim we władzach samorządowych, które będą odpowiedzialne za > wykorzystanie istotnej części pomocy. Czy nasi urzędnicy są gotowi do > zarządzania wydawaniem miliardów euro z Brukseli? Resort gospodarki > zapewnia, że niedługo ruszą szkolenia. Na razie kończy prace nad dwoma > podręcznikami. > > Inny problem to znalezienie wystarczających środków w budżecie państwa i > budżetach samorządów na współfinansowanie unijnych projektów. Tylko w > pierwszym roku potrzeba na ten cel około miliarda euro. Czy rzeczywiście > tak duże sumy będą do dyspozycji, okaże się po przyjęciu przez Sejm budżetu > na 2004 rok. Niemniej Komisja chwali władze za przyjęcie wieloletniego > systemu planowania finansów państwa. Nie udało się natomiast tego uczynić > na poziomie samorządów. Inwestycje finansowane przez Brukselę, przede > wszystkim z Funduszu Spójności, trwają wiele lat. - Będziemy proponować > skierowanie większości pieniędzy z kontraktów wojewódzkich na częściowe > pokrycie wkładu własnego samorządów - zapowiada wiceminister Krystyna > Gurbiel. Trwają też rozmowy w sprawie współfinansowania funduszy > strukturalnych z kredytów, np. z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. - > Samorządy w bardzo trudnych sytuacjach, choćby w przypadku programu SAPARD, > pokazały, że potrafią przygotowywać projekty i zdobywać pieniądze. Dlaczego > z funduszami strukturalnymi miałoby być inaczej? - pyta Gurbiel. Zdaniem > resortu gospodarki na współfinansowanie inwestycji ekologicznych Narodowy > Fundusz Ochrony Środowiska i fundusze wojewódzkie mają wystarczające > środki. > > Na tle innych krajów przystępujących do Wspólnoty, Polska nie wypada źle. > Nasz rząd pierwszy przesłał do Brukseli w styczniu "Narodowy plan rozwoju", > a w lutym programy operacyjne określające strategiczne cele wykorzystania > pomocy, np. na poprawę konkurencyjności przedsiębiorstw, modernizację > rybołówstwa, szkolenia zawodowe, rozwój infrastruktury transportowej. > > Bruksela jest też zadowolona z podziału kompetencji między poszczególnymi > ministerstwami oraz władzami samorządowymi przy wykorzystaniu unijnych > programów pomocowych. > > > > Granica wschodnia: trzysta dni na uszczelnienie > > Przed takim wyzwaniem nie stoi żaden inny kraj przystępujący do Unii: za 10 > miesięcy przez liczącą ponad 1100 km granicę Polski z Rosją, Białorusią i > Ukrainą nie powinien przedostać się żaden nielegalny imigrant, przemycona > broń i narkotyki, towary nieoclone według unijnych stawek, podróbki > markowych wyrobów. Bruksela wciąż wierzy, że może nam się udać. Ale będzie > trudno. > > Dla obu stron, Polski i Unii, stawka jest ogromna. Gdyby przez naszą > granicę wschodnią jak przez dziurawe sito przedostawały się przemycone > towary, odczuje to cały Jednolity Rynek - blisko 500 milionów konsumentów. > Produkt, który znajdzie się po zachodniej stronie Bugu, nie będzie już > sprawdzany. Od 1 maja 2004 roku kontrole towarów na granicy Polski z > Niemcami zostaną zniesione. Od sprawności polskich celników zależy także > funkcjonowanie Wspólnej Polityki Rolnej (CAP). Jej kluczowym elementem są > wysokie cła importowe, chroniące unijny rynek żywnościowy. > > Co to oznacza? Jeżeli nie uszczelnimy wschodniej granicy, grozi nam poważne > niebezpieczeństwo - Bruksela nie zawaha się utrzymać kontroli towarów na > Odrze i Nysie. Odgrodzenie nas od unijnego rynku oznaczałoby sprowadzenie > Polski na parę lat do drugiej kategorii członkostwa. > > Czy operacja uszczelnienia granicy się uda? Czytając poufne analizy > Brukseli, nie można tego przesądzić. Pierwszy etap - wprowadzenie wiz dla > obywateli Rosji, Ukrainy i Białorusi - wciąż się opóźnia. Najnowsza data to > 1 października tego roku. Wina nie leży jednak po polskiej stronie. > Problemem są trudności z wynegocjowaniem z Rosją i Białorusią warunków > wydawania wiz. > > W Brukseli eurokraci znacznie więcej obaw mają co do drugiego etapu > uszczelnienia wschodniej granicy Polski: przejęcia od 1 maja 2004 roku > kontroli nad zewnętrzną granicą UE przez naszych celników. Najgorzej jest z > systemami komputerowymi. W budżecie odłożono na ten cel w tym roku 24 mln > euro. Brakuje jednak strategii określającej, co z tymi pieniędzmi zrobić. > Nie wiadomo, kiedy powstanie podstawowy system komputerowy celników, NCTS > (New Computerized Transit System) - czytamy w sprawozdaniu KE. Inny > program, Celina (jednolite procedury deklaracji celnych), też nie działa w > całym kraju. Nie ma programu, który by rejestrował, jak dużo produktów > żywnościowych zostało sprowadzonych, a bez tego unijny system kontyngentów > przestaje mieć sens. > > Ministerstwo Finansów uspokaja, że program wdrażania systemów > informatycznych jest realizowany zgodnie z przyjętym harmonogramem. > "Wprawdzie bardzo napiętym, ale jednak realnym" - napisano w przesłanym > "Rz" oświadczeniu resortu. "System NCTS będzie działał w Polsce od > 5.01.2004 r. Będzie wdrożony jednocześnie we wszystkich planowanych > lokalizacjach" - zapewniają urzędnicy. Zdaniem resortu przesunięcie terminu > wdrożenia w stosunku do pierwotnie zakładanego (czyli lipca tego roku) to > wina Brukseli. "Od lipca br. prowadzone będą testy działania systemu, > intensywne szkolenia funkcjonariuszy celnych i następować będzie > podłączanie do NCTS jednostek celnych w całej Polsce" - zapewniają polscy > urzędnicy. > > Wdrażanie systemu Celina ma się zakończyć w grudniu. "W chwili obecnej > system działa już w 48 lokalizacjach, w tym na wszystkich przejściach > granicznych na ścianie wschodniej" - informuje resort finansów. > > Ogromnym wyzwaniem pozostaje egzekwowanie unijnych norm sanitarnych przy > imporcie żywności. Polska obiecała, że przynajmniej na siedmiu przejściach > granicznych będzie odpowiedni sprzęt i eksperci. Modernizowane i > rozbudowywane są przejścia graniczne m.in. w Kuźnicy Białostockiej, > Bezledach, Dorohusku i bazie kontenerowej w Gdyni. Wszystkie mają być > wyposażane w nowoczesny sprzęt do kontroli żywności dostosowany do > wspólnotowych norm sanitarnych. > > Bruksela uważa, że celników jest już wystarczająco dużo i są odpowiednio > wyszkoleni. Polska zrobiła wielki wysiłek, aby ujednolicić sposób > egzekwowania przepisów na przejściach granicznych. "Liczba skarg na służby > celne spada i tylko bardzo niewiele z nich wynika z odmiennego traktowania > na różnych przejściach" - czytamy w analizie Komisji Europejskiej, która > posiłkuje się doniesieniami tysięcy unijnych spedytorów wysyłających swoje > ciężarówki na trasy przez Polskę. > > Jest też postęp w walce z korupcją na granicy. W Białymstoku powołano np. > specjalną jednostkę do walki z przemytem papierosów. > > Na trzecią odsłonę uszczelnienia granicy wschodniej mamy więcej czasu. Co > prawda Bruksela oczekuje, że już od maja przyszłego roku skończy się > przemyt narkotyków, broni i przerzut nielegalnych emigrantów. Jeśli jednak > się to nie uda, skutki będą niewielkie. Czemu? Bo kontrole ruchu osobowego > na granicy z Niemcami i resztą "starej" Unii po 1 maja przyszłego roku i > tak pozostaną. Znikną dopiero, kiedy Polska zostanie przyjęta do tzw. > porozumienia z Schengen, nie wcześniej niż w 2006 roku. > > Transport: ciężarówki mogą rozjechać nasze drogi > > Od 1 maja 2004 roku na głównych drogach tranzytowych kraju pojawią się > najcięższe unijne ciężarówki. Jeżeli nie przyśpieszymy modernizacji naszej > sieci transportowej, to najważniejsze polskie drogi zostaną zniszczone > przez kolosy o nacisku 11,5 ton na oś. > > W traktacie akcesyjnym Polska zobowiązała się wobec UE do wzmocnienia przed > 2010 rokiem 4,6 tys. km dróg krajowych, tak aby mogły się po nich poruszać > największe ciężarówki. Żeby wypełnić to zobowiązanie, w ciągu najbliższych > siedmiu lat należałoby wzmacniać około 660 km dróg rocznie. Już teraz > wiadomo, że mogą być trudności ze zrealizowaniem robót do 2010 roku. > > Niewypełnienie tego zobowiązania nie wiąże się z żadnymi konsekwencjami dla > Polski. Unia nie nałoży na nasz kraj żadnych kar z tego powodu. Nie oznacza > to jednak, że nie poniesiemy z tego tytułu żadnych kosztów. Do końca 2009 > roku obowiązuje uzgodniony z UE okres przejściowy. Zgodnie z nim najcięższe > samochody o masie 44 ton będą musiały wnosić dodatkowe opłaty za poruszanie > się po drogach niespełniających rygorystycznych unijnych norm. Od 2010 > roku - niezależnie od tego, czy zdołamy do tego czasu wzmocnić nawierzchnie > dróg, czy też nie - opłaty przestaną obowiązywać, a najcięższe samochody > ciężarowe będą mogły swobodnie jeździć po wyznaczonej dla nich sieci dróg. > Jeżeli drogi te nie zostaną na czas wzmocnione, będą intensywnie niszczone. > Obecnie drogi przeznaczone do wzmocnienia dostosowane są do nacisku 10 ton > na oś, a niektóre nawet tylko do 8 ton. > > Zbigniew Kotlarek, zastępca dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i > Autostrad, przyznaje, że zrealizowanie programu wzmacniania nawierzchni > przed 2010 rokiem może się nie powieść i dodaje, że jest to poważne > zagrożenie dla polskich dróg. > > - Bylibyśmy w stanie zrealizować taką liczbę robót, krajowy potencjał firm > drogowych wystarczy do tego. Także od strony projektowania i innych wymogów > formalnych nie powinno być problemu z dotrzymaniem terminu. Pozostaje > najważniejsza kwestia - pieniędzy. Jeżeli nie zdołamy ich zgromadzić, > możemy nie zdążyć z pracami - przyznaje Zbigniew Kotlarek. > > Według szacunków dyrektora Kotlarka średni koszt wzmocnienia 1 km drogi, > tak aby spełniała unijne normy, wynosi około 2 - 3 mln zł. Wziąwszy pod > uwagę, że roboty mają być przeprowadzone na około 4,6 tys. km dróg, ich > całkowity koszt może wynieść 9,2 - 13,8 mld zł. Według innych szacunków > prace te mogą kosztować nawet 17 mld zł. Średnie wydatki roczne na ten cel > wynosiłyby więc 1,3 do 2,4 mld zł. Cały tegoroczny budżet Generalnej > Dyrekcji zamyka się w kwocie 4 mld 565 mln zł, z czego na inwestycje > (zarówno wzmocnienia, jak i budowy nowych dróg) ma być przeznaczone 3 mld > 138 mln zł. > > Wzmocnienie dróg przed 2010 rokiem jest praktycznie niewykonalne bez > dofinansowania środkami z funduszy unijnych. Z funduszu ISPA możliwe jest > pokrycie trzech czwartych kosztów robót budowlanych, zaś z Funduszu > Spójności można liczyć nawet na sfinansowanie do 85 proc. kosztów. Jednak > przygotowanie techniczne projektów i wykupienie gruntów idzie z wielkimi > oporami. Poza tym uzyskanie pomocy z funduszy unijnych jest uzależnione od > przeznaczenia na ten sam cel odpowiednich kwot z budżetu państwa. - > > > > > > > > KOMENTARZ > Wielkie ostrzeżenie > > > Polska nadal w wielu znaczących dziedzinach nie jest jeszcze przygotowana > do członkostwa w Unii Europejskiej. Jeśli nie zdąży z wprowadzaniem > unijnych przepisów, może nie tylko stracić pieniądze, ale i doprowadzić do > politycznej kompromitacji. > > Z efektów negocjacji dotyczących wsi rolnicy i politycy byli niezadowoleni. > Krytykowano zwłaszcza niski poziom dopłat bezpośrednich. Tymczasem okazuje > się, że z powodu nieudolności czy złej woli urzędników i te pieniądze, > które po 1 maja przyszłego roku mają trafić na wieś, mogą zostać stracone. > > W rolnictwie jest zresztą najwięcej administracyjnych opóźnień w > dostosowaniu do wymogów "15". Dotyczą one nie tylko niesławnego już systemu > IACS, ale i wprowadzenia unijnych norm sanitarnych w mleczarniach i > zakładach mięsnych oraz współpracy służb celnych i weterynaryjnych. Tu > akurat, tak samo jak w przypadku poważnych niedociągnięć w przygotowaniu do > wykorzystania funduszy strukturalnych, chodzi tylko o pieniądze. > > Są jednak dziedziny, w których niedostosowanie do unijnych wymagań > oznaczałoby, że Polska stałaby się członkiem drugiej kategorii, nie > korzystającym z praw przyznanych pozostałym krajom kandydackim. Chodzi > przede wszystkim o kontrolę celną na wschodniej granicy. Jeśli i tu nie > zdążymy z ustalonymi terminami, granica celna między Polską a Unią > pozostanie, jak była na Odrze i Nysie. Byłaby to nie tylko finansowa > katastrofa, ale i polityczna kompromitacja. Takiego zagrożenia nie ma w > przypadku żadnego z pozostałych krajów wstępujących do Unii 1 maja > przyszłego roku. > > Danuta Walewska >
http://www.rzeczpospolita.pl/teksty/plun_030626/plun_a_1-1.F.jpg
