Ano to ta trzecia prawda z tego goralskiego przyslowia :>
Co do tych mapek to zdaje sie Churchil powiedzial ze jest
klamstwo, wielkie klamstwo i statystyka. Autor nie zadal sobie
na przyklad pytanie o uregulowanie stosunkow wlasnosciowych na
danym terenie i o poziom bezrobocia tylko siegnal po zadany mu
temat - "jak uzasadnic rozbior Polski". No i to zrobil
podpierajac sie nieudolnie statystykami. Zrobil to kiepsko bo i
kiepsko mu placii pewnie...
Co do kwestii paluchow piszacych mapach - Panie Romanie -
przeciez ja wiem i Pan wie i ja wiem ze Pan wie ze te pisaniny
pasuja jak ulal do planow z przed wielu, wielu lat. A ze teraz
dopiero sa wdrazane? Ano tera bo Polska jest slaba a my zamiast
dzialac sie klocimy o bzdety ktore nam 'one' podrzucaja.
Co do 'dzikich pol' to nie na odwrot a wprost. Niemcy po
zabraniu ziem mniej wiecej do linii Wisly (tak przynajmniej
mieli w planach kiedys nakreslonych) chcieli nakarmic nieco
Rosje (chocby za Krolewiec o ktorym marza...) a z reszty zrobic
wlasnie 'dzikie pola' i to w sensie jak najbardziej doslownym.
Sni im sie (i jest to zapisane expresis verbis) utworzenie
'protektoratu' (czy powiedzmy wprost kolonii) do ktorej bedzie
sie wysylac robotnikow cudzoziemskich gdy nie sa potrzebni i
skad bedzie przychodzila sila robocza ktorej nie trzeba bedzie
zabezpieczac zadnych praw.  Bylby to kraj bez rolnictwa i
przemyslu, z duza iloscia lasow i kilkoma duzymi miastami w
stylu Rio. Niewiarygodne? A moze lepiej poczytac juz ujawnione
dokumenty i zebrac je do kupy?
WD

roman kafel wrote:
> 
> Owszem panie Waldemarze sa tam Polacy bo zawsze byli- ale dzis wiekszosc
> mieszkancow tych Ziem to jest trzecie pokolenie przesiedlencow z Kresow...nie majace 
> krzty pamieci Kresow.... naciaganie do Piastow jest idiotyzmem i lapaniem na ten 
> idiotyzm gluptaczkow.
> Ten paluch co rysuje mapy rozbiorow , dokladnie tak samo smierdzi- jak zawsze,,,, i 
> tylko udaje palec ze sciany Babilonu... przerysowuje nie tylko mapy Polski....
> Wie pan ile meczetow dzis stoi w Niemczech????
> Dzikie Pola w odbiciu lustrzanym.... ida barbarzyncy panie Waldemarze. Ida 
> Barbarzyncy...wydmuchaja nam zony i stratuja plony....
> 
> RomanK
> 
> >From: Waldemar Dworakowski <[EMAIL PROTECTED]>
> >Reply-To: [EMAIL PROTECTED]
> >To: Multiple recipients of list prawica <[EMAIL PROTECTED]>
> >Subject: Re: Prawica: Przygotowania medialne do nowego rozbioru Polski
> >Date: Sat, 24 Jan 2004 00:54:18 +0100
> >
> >Panie Romanie - ja tylko cytuje. A nie cytuje bez namyslu - z
> >reszta nie bez kozery tytul dopasowalem do tresci a nie uzylem
> >autorskiego (co zdaje sie Pan pominal w analizie tekstu...).
> >Cytuje aby pokazac co sie szykuje i kto to szykuje.
> >Co do "Ziem Odzyskanych" to prosze mi wybaczyc ale wiem to
> >prawdopodobnie lepiej od Pana. Wiem ze tam byli (i ciagle
> >jeszcze sa) Polacy (i to tacy zaslugujacy tez i na duza
> >litere...).
> >WD
> >P.S. ATSD czy mowi Panu cos nazwa Ziemia Babimojska/
> >P.S.S. Swoja droga szkoda ze nie mam sensownego OCRa bo az zal
> >ze niektore materialy sie skladuja i nie moga byc szerzej
> >udostepnione...
> >
> >
> >roman kafel wrote:
> > >
> > > Za co???? Za co panie Waldemarze nam pan serwuje tak glupiego buca?????
> > >
> > > Na  Ziemiach Odzysjkanych siedza starozytni Zasiedzeni...KJmac!!!!! >cymbal..... 
> > > otwarci na Unie....
> > >
> > > RomanK
> > >
> > > Za
> > >
> > > >From: Waldemar Dworakowski <[EMAIL PROTECTED]>
> > > >Reply-To: [EMAIL PROTECTED]
> > > >To: Multiple recipients of list prawica <[EMAIL PROTECTED]>
> > > >Subject: Prawica:  Przygotowania medialne do nowego rozbioru Polski
> > > >Date: Fri, 23 Jan 2004 11:30:36 +0100
> > > >
> > > >http://polityka.onet.pl/162,1123435,4,,druk.html
> > > >
> > > > > Nowy rozbiór Polski
> > > > >
> > > > > Granice rozbiorów pokrywają się z granicami poparcia dla
> > > > > Unii
> > > > > W referendum europejskim suwerenne społeczeństwo
> > > > > przemówiło za Unią Europejską.
> > > > > Socjologowie i politolodzy próbują teraz zrozumieć, co
> > > > > poza zgodą na akcesję wynika z milionów suwerennych decyzji.
> > > > > Na razie zdaje się przede wszystkim wynikać, że nasze
> > > > > decyzje są dużo mniej suwerenne i że więźniami historii
> > > > > jesteśmy w dużo większym stopniu, niż nam się wydaje.
> > > > >
> > > > >
> > > > >     JACEK ŻAKOWSKI
> > > > >
> > > > >
> > > > > Leszek Szewczyk ? do niedawna pracownik Instytutu Kultury ? tworząc >mapy 
> > > > > >tematyczne do
> > > > > Atlasu Kultury zauważył, że zachowania, fakty i współczesne decyzje, > 
> > > > > >dotyczące szeroko
> > > > > pojętej kultury, po naniesieniu na siatkę gmin  odtwarzają
> >historyczne >granice.
> > > > >
> > > > >     Krainy polityczne http://polityka.onet.pl/1,57384,obrazek.html
> > > > >     Granice poparcia http://polityka.onet.pl/1,57385,obrazek.html
> > > > >
> > > > > Badając finansowanie kultury przez gminy, sieć gminnych bibliotek, > 
> > > > > >wykształcenie radnych,
> > > > > odkrywał aktualność nie tylko granic stosunkowo niedawnych zaborów >czy >Ziem
> > > > > Odzyskanych. Na swoich mapach nieoczekiwanie znajdował linie >wyznaczone 
> > > > > >przez
> > > > > polityczne decyzje i historyczne doświadczenia sięgające kilkuset, a > 
> > > > > >nawet tysiąca lat
> > > > > wstecz. Te niewidoczne granice, których przebiegu miejscowi w >większości 
> > > > > >nie znają,
> > > > > wyznaczone w czasach, których już nikt nie pamięta, zdają się do >dziś 
> > > > > >decydować nie tylko
> > > > > o zamożności czy jakości infrastruktury, ale też między innymi o >tym, >ile 
> > > > > pieniędzy gminy
> > > > > wydają na utrzymanie bibliotek czy jakie jest wykształcenie radnych.
> > > > >
> > > > > Kiedy Instytut Kultury został rozwiązany, Szewczyk postanowił na >własną 
> > > > > >rękę kontynuować
> > > > > badania. Teraz na siatkę podziału administracyjnego zaczął nanosić >dane >o 
> > > > > frekwencji i
> > > > > preferencjach wyborców. I znów, ilekroć po żmudnych rachunkach jego > 
> > > > > >zapchany danymi
> > > > > komputer wyświetlał kolejny rozkład głosów, na ekranie pojawiały się > 
> > > > > >linie jakichś
> > > > > historycznych podziałów sięgających często głęboko w czasy > 
> > > > > >przedrozbiorowe, aż po
> > > > > monarchię Piastów albo nawet dalej, bo do epoki dymarek, których > 
> > > > > >wschodnia granica biegła
> > > > > wzdłuż linii Wisły mniej więcej tak, jak dziś biegnie granica między > 
> > > > > >Podkarpaciem a woj.
> > > > > świętokrzyskim oraz między elektoratami Aleksandra Kwaśniewskiego i > 
> > > > > >Mariana
> > > > > Krzaklewskiego.
> > > > >
> > > > > Na pierwszy rzut oka wyglądało to fantastycznie i niemal >niewiarygodnie. 
> > > > > >Dwadzieścia lat
> > > > > temu pewnie wyśmiano by kogoś, kto by utrzymywał, że decyzje podjęte > 
> > > > > >przez monarchów
> > > > > wiele lat temu mogą decydować o naszych decyzjach. Dziś ?długie >trwanie? 
> > > > > >stało się jednak
> > > > > uprawnioną kategorią społecznej analizy. O wpływie historycznych > 
> > > > > >doświadczeń na
> > > > > polityczne sympatie socjologowie i politolodzy mówili i pisali od > 
> > > > > >początku lat 90. Z map
> > > > > Szewczyka wynika jednak, że chodzi o coś więcej niż polityczne >tradycje 
> > > > > >czy poziom rozwoju
> > > > > gospodarczego.
> > > > >
> > > > > Opierając się na swoich wcześniejszych badaniach Szewczyk trafnie > 
> > > > > >przewidział terytorialny
> > > > > rozkład wyników referendum akcesyjnego. Jego przewidywania na ogół >nie 
> > > > > >odbiegały od tego,
> > > > > co podpowiadała też intuicja. Wiadomo było, że ? najkrócej ujmując ? > 
> > > > > >zachód Polski jest
> > > > > raczej pro-, wschód zaś raczej kontra. A jednak, kiedy teraz patrzy >się >na 
> > > > > przygotowane
> > > > > przez Szewczyka poreferendalne mapy, trudno się oprzeć wrażeniu, że > 
> > > > > >więźniami historii
> > > > > jesteśmy w stopniu jeszcze większym, niż można było sądzić.
> > > > >
> > > > >
> > > > >
> > > > > Historia nas dzieli, czy tego chcemy, czy nie. Trudno wprawdzie >mówić ? 
> > > > > >jak to się czasem słyszy ?
> > > > > że istnieją dwie Polski, przegrana i wygrana, ale też z pewnością >nie da 
> > > > > >się powiedzieć, że
> > > > > politycznie jest jakaś jedna Polska.
> > > > >
> > > > > Rezerwaty historii
> > > > >
> > > > > Na mapach Leszka Szewczyka, który w odróżnieniu od autorów >większości 
> > > > > >analiz
> > > > > publikowanych przez media posługuje się wynikami uzyskanymi w > 
> > > > > >poszczególnych gminach
> > > > > (a nie w powiatach albo województwach), widać dość wyraźnie, że >biorąc 
> > > > > >rzecz bardzo
> > > > > z grubsza jest w Polsce przynajmniej pięć krain politycznych: Basen > 
> > > > > >Centralny, Galicja,
> > > > > ściana wschodnia, dawny zabór pruski należący do II Rzeczpospolitej >i 
> > > > > >Ziemie Odzyskane
> > > > > (plus Bieszczady).
> > > > >
> > > > > Wbrew obiegowej opinii to Basen Centralny, a nie ściana wschodnia >jest 
> > > > > >najmniej aktywny
> > > > > i jednocześnie najbardziej antyeuropejski. To właśnie w centrum >kraju 
> > > > > >(między Galicją
> > > > > i Śląskiem a Prusami Wschodnimi oraz między Lubelszczyzną a Pomorzem >i 
> > > > > >Wielkopolską) na
> > > > > większości terenów dawnego zaboru rosyjskiego najwięcej jest gmin o > 
> > > > > >niskiej frekwencji
> > > > > i dużym procencie głosów przeciw Unii. Gdyby nie duże miasta ? >głównie 
> > > > > >Kielce, Łódź oraz
> > > > > Warszawa ? i ich promieniowanie, na całym tym obszarze byłaby mała > >szansa 
> > > > > uzyskania
> > > > > pięćdziesięcioprocentowej frekwencji, a wynik głosowania też nie >byłby 
> > > > > >pewny.
> > > > >
> > > > > W porównaniu z Basenem Centralnym tak zwana ściana wschodnia okazała >się 
> > > > > >terenem o
> > > > > nieco lepszej frekwencji, ale poparcie dla Unii jest tu podobnie
> > >niewielkie jak w centrum.
> > > > > Nieco (a czasem także znacznie) więcej jest prounijnych głosów w >gminach 
> > > > > >leżących
> > > > > bezpośrednio przy wschodniej granicy.
> > > > >
> > > > > W Galicji, czyli dawnym zaborze austriackim (głównie Podkarpacie i > 
> > > > > >Małopolska), frekwencja
> > > > > była podobna jak na ścianie wschodniej, ale wyraźnie więcej było > 
> > > > > >zwolenników Unii.
> > > > >
> > > > > Poza wielkimi miastami i ich aglomeracjami największą frekwencję >miały 
> > > > > >gminy leżące na
> > > > > terenach dawnego zaboru pruskiego, które weszły w skład II
> > >Rzeczpospolitej. Na mapie
> > > > > frekwencji zaskakująco wyraźnie widać przebieg przedwojennego >polskiego 
> > > > > >korytarza
> > > > > prowadzącego do morza między Rzeszą i Prusami Wschodnimi, oraz >granice 
> > > > > >między Górnym
> > > > > Śląskiem a Małopolską i Śląskiem Opolskim. Poza dużymi miastami i > 
> > > > > >Śląskiem, gdzie za Unią
> > > > > oddano przeszło 85 proc. głosów, dawny zabór pruski głosował >podobnie >jak 
> > > > > Galicja.
> > > > >
> > > > >
> > > > >
> > > > > Ziemie Odzyskane miały frekwencję tylko nieco wyższą niż gminy >ściany 
> > > > > >wschodniej, ale
> > > > > zwolenników Unii jest tam wyraźnie więcej niż w czterech pozostałych > 
> > > > > >krainach i z grubsza tyle,
> > > > > co w miastach innych obszarów Polski. Najlepiej widać to na >przykładzie 
> > > > > >Prus Wschodnich, które
> > > > > pod względem frekwencji nie różnią się od sąsiedniej
> >Białostocczyzny, >ale głosowały
> > > > > zdecydowanie bardziej prounijnie. Odwrotnie niż w Galicji i na
> >ścianie >wschodniej, na Ziemiach
> > > > > Odzyskanych gminy leżące przy samej granicy były mniej prounijne niż >ich 
> > > > > >gminy drugiego
> > > > > szeregu.
> > > > >
> > > > > Nie tylko historia, ale...
> > > > >
> > > > > Oczywiście nie wszystko da się wytłumaczyć odmienną historią >polityczną. 
> > > > > >Ważne jest
> > > > > doświadczenie ostatnich lat i osobiste prognozy na najbliższą > >przyszłość. 
> > > > > Mieszkańcy gmin
> > > > > leżących na zachodniej granicy mogą się obawiać, że gdy granica >zniknie, 
> > > > > >skończą się
> > > > > interesy robione dzięki jej istnieniu. Mieszkańcy gmin leżących na > 
> > > > > >granicy wschodniej pewnie
> > > > > lepiej niż inni potrafią zrozumieć, co grozi Polsce będącej poza >Unią i 
> > > > > >staczającej się w stronę
> > > > > naszych wschodnich sąsiadów. Całkiem oczywisty, ale jeszcze głębszy >niż 
> > > > > >się na ogół sądzi,
> > > > > jest też podział na Polskę miejską i Polskę wiejską. Poparcie dla >Unii, >i 
> > > > > tak znacznie (o ok. 10
> > > > > pkt. proc.) słabsze na wsi niż w miastach, wyraźnie słabnie w miarę > 
> > > > > >oddalania się od choćby
> > > > > niewielkiego miasteczka. W obwodach wyborczych należących do gmin >czysto 
> > > > > >wiejskich jest
> > > > > aż o 5 pkt. słabsze niż w wiejskich obwodach należących do gmin > 
> > > > > >miejsko-wiejskich.
> > > > >
> > > > > Poza urbanizacją i osobistym doraźnym interesem frekwencji i
> >sympatii >dla Unii sprzyja
> > > > > zamożność, wykształcenie, średnia wieku ludności, tradycyjne >preferencje 
> > > > > >partyjne, a także
> > > > > istnienie starej linii kolejowej (np. Łódź?Stalowa Wola) czy >skupiska 
> > > > > >mniejszości narodowych
> > > > > (Puńsk). Jednak żaden z tych czynników nie może chyba wyjaśnić > 
> > > > > >zasadniczej różnicy
> > > > > wyniku wyborów w sąsiadujących ze sobą gminach na pograniczu dawnych > >Prus 
> > > > > Wschodnich
> > > > > i II Rzeczpospolitej albo na granicy Wolnego Miasta Gdańsk i > 
> > > > > >przedwojennego skrawka
> > > > > polskiego Wybrzeża. Warto więc może zastanowić się, co sprawia, że >te 
> > > > > >historyczne granice
> > > > > wciąż trwają?
> > > > >
> > > > >
> > > > >
> > > > > Stosunkowo łatwo jest pewnie wyjaśnić, dlaczego gminy dawnego zaboru > 
> > > > > >pruskiego i
> > > > > austriackiego miały większą frekwencję niż zabór rosyjski. >Odpowiedzią 
> > > > > >może być trwałość
> > > > > sięgającej XIX w. tradycji demokratycznej Prus i Austro-Węgier. > 
> > > > > >Trudniejsze, ale też bardziej
> > > > > pociągające wydaje się wyjaśnienie, dlaczego mieszkańcy Ziem >Odzyskanych 
> > > > > >są wyraźnie
> > > > > bardziej prounijni niż pozostali Polacy. Dlaczego społeczności, >których 
> > > > > >członkowie zostali
> > > > > kilkadziesiąt lat temu przeniesieni ze wschodu lub centrum, >pozostały z 
> > > > > >grubsza biorąc podobnie
> > > > > mało aktywne politycznie jak ci, którzy na wschodzie czy w centrum > 
> > > > > >zostali, ale jednocześnie
> > > > > zademonstrowały nieporównanie większą życiową odwagę wyrażającą się > 
> > > > > >skłonnością do
> > > > > poparcia zmiany tworzącej nowe wyzwania?
> > > > >
> > > > > Można by było uwierzyć, że ? jak sugerowała część pierwszych >komentarzy >? 
> > > > > stało się tak
> > > > > dzięki bliskości zachodniej granicy i dobremu doświadczeniu >sąsiedztwa z 
> > > > > >należącymi do Unii
> > > > > Niemcami. Ale tej tezie przeczy nie tylko mniej prounijna postawa >części 
> > > > > >gmin bezpośrednio
> > > > > sąsiadujących z granicą, lecz także fakt, że podobnie jak zachód > 
> > > > > >głosowały Bieszczady i
> > > > > dawne Prusy Wschodnie, które od zachodniej granicy dzielą przecież >setki 
> > > > > >kilometrów. Można
> > > > > by też było uwierzyć, że decydującą rolę odegrała solidna >infrastruktura 
> > > > > >cywilizacyjna lub
> > > > > urbanizacja, którą Polacy przybyli ze wschodu odziedziczyli na >Ziemiach 
> > > > > >Odzyskanych. Temu
> > > > > z kolei przeczy wysoki wynik uzyskany w Bieszczadach, gdzie o > >urbanizacji 
> > > > > i infrastrukturze
> > > > > raczej trudno mówić.
> > > > >
> > > > > Błogosławiona nietrwałość
> > > > >
> > > > > Zapewne ryzykowna jest każda próba wyjaśnienia zachowań wielkiej >grupy 
> > > > > >ludzi za pomocą
> > > > > jakiegokolwiek jednego czynnika. Ale często istnieje jednak jakiś > >czynnik 
> > > > > wyraźnie
> > > > > dominujący. Być może tak jest i tym razem. Co zatem łączy ziemie > 
> > > > > >zachodnie z Prusami
> > > > > Wschodnimi, Górnym Śląskiem, Warszawą i Bieszczadami? Chyba tylko > 
> > > > > >nietrwałość. To
> > > > > przecież raczej nie jest tylko przypadek, że podobnie jak w >miastach, w 
> > > > > >niemal wszystkich
> > > > > rejonach, gdzie mapa głosów ?tak? z niebieskiej staje się granatowa, > 
> > > > > >wyraźnie dominują
> > > > > migranci w pierwszym, drugim lub trzecim pokoleniu.
> > > > >
> > > > > Migracja wiąże się z ryzykiem wyprawy w nieznane, więc częściej > >podejmują 
> > > > > ją osoby
> > > > > aktywne, otwarte na zmianę. W powojennej Polsce przeprowadzka >(często 
> > > > > >przymusowa) na
> > > > > ogół oznaczała awans cywilizacyjny, a często też społeczny. >Nietrwałość >i 
> > > > > zmiana były więc
> > > > > doświadczane raczej pozytywnie. Zapewne obok genów poszukiwaczy >przygód, 
> > > > > >zdobywców
> > > > > Zachodu czy Bieszczad w dużej mierze to właśnie dobra, >międzypokoleniowa 
> > > > > >pamięć wielkiej,
> > > > > niezbyt odległej zmiany daje dzisiejszym wyborcom pionierską odwagę > 
> > > > > >szukania lepszego
> > > > > życia w Unii Europejskiej.
> > > > >
> > > > > To oczywiście jest tylko hipoteza. Ale kiedy z niepokojem czy troską > 
> > > > > >myślimy o naszej
> > > > > przyszłości w Unii, warto tę hipotezę uwzględnić w rozważaniach. Bo >ona 
> > > > > >zapowiada, że
> > > > > mamy jakąś szansę w trudnej konkurencji z Europą Zachodnią. Może nie > >mamy 
> > > > > dziś w Polsce
> > > > > wielkich kapitałów, specjalnie konkurencyjnego przemysłu ani zbyt >dobrze 
> > > > > >rozwiniętego
> > > > > nawyku solidnej pracy, ale wielu z nas (zwłaszcza na Ziemiach > 
> > > > > >Odzyskanych) ma
> > > > > przynajmniej odwagę wynikającą z doświadczenia ostatnich pokoleń. A > 
> > > > > >przecież świat ? więc
> > > > > także Europa ? do odważnych należy.
> > > co panei Waqldem
> > >

Odpowiedź listem elektroniczym