http://info.onet.pl/1,15,11,4547404,13683869,885729,0,forum.html

> szperając w kronikach arcymistrza języka polskiego, autora "Lalki" i
> "Faraona", Bolesława Prusa znalazłem następujący "kwiatek": 
> 
> "Przed kilkoma laty ukazała się w języku francuskim broszura (autora
> nie pamiętam), usiłująca objaśnić przyczyny - ubożenia, mieszania się,
> a nawet znikania narodów. 
> Oto odpowiedzi na powyższe kwestie. 
> Rzeczywistym dochodem narodu są jego wytwory. A wiec zboże, które
> zbiera - bydło, które hoduje na rzeż - minerały, które wydobywa z ziemi,
> wreszcie tkaniny, odzież, sprzęty. 
> Suma tych rzeczy jest dochodem. Ale źródłem narodowych dochodów
> są: 
> Ziemia, rodząca zboże i kryjąca w sobie minerały. 
> Ludzie, których praca i rozum przerabiają materiał surowy. 
> Na koniec - motory i machiny, bez pomocy których praca ludzka byłaby
> bezsilna. 
> Otóż francuski autor broszury, o której mowa, twierdzi, że: 
> "naród chcący istnieć powinien sprzedawać cudzoziemcom tylko
> swoje dochody, nigdy zaś źródeł dochodów". 
> Innymi słowy: naród może sprzedawać tkaniny, ale - musi zachować u
> siebie machiny parowe i warsztaty tkackie. Może sprzedawać
> pszenicę, ale - musi zachować ziemię. 
> Od chwili gdy cudzoziemcy wykupią nasze machiny, praca narodu
> stanie się zależna od nich; cudzoziemiec będzie przedsiębiorca,
> naród robotnikiem. Od chwili gdy zaczniemy sprzedawać ziemię,
> stracimy grunt pod nogami. Cudzoziemiec stanie się właścicielem
> karmiącej nas śpiżarni, dachu, który nam zasłania głowę, łóżka, na
> którym śpiemy, nam zaś pozostanie z dwojga jedno: 
> Albo zostać sługami nowego pana ziemi. 
> Albo wynosić się z kraju. 
> Takie mniej więcej poglądy od wielu lat kursowały w zachodniej
> Europie, zanim Wschód zabrał się do ich praktycznego wykonania." 
> Bolesław Prus, "Kroniki "; t. 10, PIW, Warszawa 1960 ; s. 132-133;
> (Kroniki Tygodniowe "Kurier Warszawski". R. 1887, nr 147; dn. 29
> maja) 
> 
> Uwagi starego Prusa zaniepokoiły mnie wielce, ale usłyszałem
> właśnie wypowiedź rumianego i zadowolonego z siebie ministra
> finansów, która mnie zupełnie uspokoiła. 
> "Polacy albo będą grzebać w śmietnikach, albo pracować u obcych."
> (Emil Wąsacz, minister finansów III RP, 1999 r.). Kilka lat przed nim
> inny, czynnie działający polityk, Henryk Goryszewski stwierdził:,, Nie
> jest ważne czy Polska będzie biedna czy bogata. Ważne, aby była
> katolicka". 
> Z kolei w publicznej telewizji wyemitowano relację z Chicago autorstwa
> Doroty Warakomskiej. Rozentuzjazmowana dziennikarka podawała,
> że mimo chwilowego zastoju na amerykańskim rynku pracy, Polacy nie
> muszą się martwić, gdyż są poszukiwani do ciężkich fizycznych robót
> budowlanych oraz do pracy pomocy domowych. Ucieszyłem się.
> Wooow! Full success! Górą nasi! 
> Prus mnie zniesmaczył, gdyż zabrzmiał jak oszołom i skrajny
> nacjonalista. Przecież my idziemy do Europy, już "przymierzamy fraki",
> ćwiczymy obce języki. Właściwie już jesteśmy Europejczykami całą
> gębą. Przed nami otwiera się wielki świat.... Praca na czarno na
> niemieckich budowach, zmywanie talerzy we francuskich
> restauracjach, porcelany angielskich kibli i podłóg supermarketów,
> praca służących we włoskich willach. Żyć nie umierać ! Rację miał były
> minister oświaty i zasłużony senator IIIRP, prof. Stelmachowski, kiedy
> na początku lat 90-tych w publicznej TV stwierdził otwarcie i bez
> żenady, że Polakom potrzeba "4 klasy szkoły podstawowej, nauki
> obsługi komputera, prawo jazdy i znajomość co najmniej jednego
> języka zachodnioeuropejsk  iego." Po co służącym i robolom Europy
> więcej? Szkoda pieniędzy. A przecież "nasze pieniądze z podatków
> są najważniejsze", jak to niemalże codziennie słyszymy. 
> 
> Tylko ten "nacjonalista"- Prus! Pobłądził biedaczek. Przecież wszyscy
> od co najmniej 400 lat wiemy, że naród polski twórczo przyswoi
> wszelkie obce wpływy i "że co Francuz wymyśli to Polak polubi". A cóż
> na to właśnie Francuzi. Otóż jeden z nich, XVII wieczny pamiętnikarz,
> po wizycie w Polsce, która dopiero rozpoczynała swój '' pikujący lot ku
> zagładzie'', całkowitej utracie suwerenności i rozbiorom
> poprzedzonych totalnym rozkładem politycznym, ekonomicznym ,
> wojskowym, moralnym itd., m.in. zapisał : Polacy nie są  ,,dobrymi
> gospodarzami i nie zadają sobie trudu, by powiększać dochody,,.
> Dają się wykorzystać gospodarczo przez cudzoziemców (de
> Beaujeau, 1679r.). 
> Po co więc Polakom ich śmietnik, który tworzyli przez 50 lat tzw.
> PRL-u, bohatersko walcząc z komuną ? Po co im ta ruina, zwana
> "majątkiem narodowym", którą sprzedaje się obcym od 10 lat i 
> jeszcze trochę jej zostało? 
> 
> Ponad pół tysiąca lat temu inny wielki polski artysta Jan Kochanowski
> przestrzegał: 
> 
> "Cieszy mię ten rym: "Polak mądr po szkodzie"; 
> Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie, 
> Nową przypowieść Polak sobie kupi, 
> Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi". 
> Jan Kochanowski , Księgi Wtóre, Pieśń V, 1586 r. 
> 
> Tedy siedzę sobie z głową nabitą przestrogami przodków, tych co
> marzyli o silnej, Niepodległej i za nią przelewali krew i oddawali swoje
> życie. Przyplątał mi się dziecięcy wierszyk. 
> "Kto ty jesteś? 
> Polak mały. 
> Jaki znak twój?.." 
> Głupim. Zaiste, głupiś! Nie należy bowiem grzebać w starych
> księgach. Wystarczy dziennik TV, amerykańska telenowela o
> fascynującym życiu za Wielką Wodą i hamburger u McDonalda. 
> 
> znalezione w sieci ....

Odpowiedź listem elektroniczym