> 
>  Roman Giertych w 1 Programie Polskiego Radia. Rozmowa z Z Krzysztofem
> Grzesiowskim i Henrykiem Szrubarzem.
> 
> Henryk Szrubarz - W studiu Roman Giertych, lider Ligi Polskich Rodzin.
> Dzień dobry. 
> 
> Roman Giertych - Dzień dobry, witam serdecznie. 
> 
> Krzysztof Grzesiowski - Myśli pan, panie pośle, że dzieci coś rozumieją
> z tego, co się dzieje w Sejmie? 
> 
> R.G. - Czasem więcej niż dorośli. 
> 
> K.G. - A miał pan okazję rozmawiać z dzieciakami na ten temat? 
> 
> R.G. - Na ten temat z moimi jeszcze nie... 
> 
> K.G. - Bo to może przyszli wyborcy za kilkanaście lat Ligi Polskich
> Rodzin? 
> 
> R.G. - To prawda, wtedy już będzie 90% społeczeństwa głosowało na LPR. 
> 
> K.G. - A jakby pan tym dzieciom, już takim świadomym, wytłumaczył,
> dlaczego należy odwołać prezydenta Rzeczypospolitej Aleksandra
> Kwaśniewskiego? 
> 
> R.G. - Odpowiedź jest prosta: skoro przyjęliśmy w Sejmie raport, który
> stwierdza, że pan prezydent złamał prawo, no to w moim przekonaniu
> osoba, która złamała prawo, nie powinna sprawować funkcji głowy państwa.
> Taka jest logika tego wydarzenia. I wczorajsze apele pana prezydenta,
> który ostrzega nas, społeczeństwo, że będzie rozpad państwa, wydaje mi
> się śmieszne, dlatego że nikt nie jest niezastąpiony. Pan prezydent
> również dobrze może być przez kogoś innego zastąpiony na swojej funkcji.
> I nie można utożsamiać państwa ze sobą, jak Ludwik XIV mówić "państwo to
> ja", bo pan prezydent Kwaśniewski oświadcza "grozi rozpad państwa, jak
> mnie odwołacie". Państwo, Polska to nie jest Aleksander Kwaśniewski.
> Aleksander Kwaśniewski to nie jest nawet kawałek Polski. To jest
> polityk, któremu udało się sprytnymi sztuczkami i dobrym marketingiem
> uzyskać poparcie w wyborach i jest głową państwa, nikt tego nie neguje,
> natomiast podlega prawu tak samo jak wszyscy obywatele i powinien
> ponieść konsekwencje swoich czynów. Nikt nie rozumie, dlaczego prezydent
> nie zawiadomił prokuratury o posiadanej wiedzy na temat afery. Nikt nie
> rozumie, dlaczego prezydent ukrywał dokument bardzo istotny w tej
> sprawie. Nikt nie rozumie, dlaczego prezydent nie stawił się przed
> Komisją Śledczą, gdy były wątpliwości co do jego udziału w tej całej
> sprawie. Mówił, że jest gotowy zatańczyć, zaśpiewać, ale nie był gotowy
> odpowiedzieć na pytanie. 
> 
> K.G. - Ale pamięta pan te wszystkie prawne wątpliwości, czy może stanąć
> przed Sejmową Komisją Śledczą? Wynikało z nich, że nie może. 
> 
> R.G. - Panie redaktorze, jeżeli ktoś opłaca ekspertów i każe im mówić,
> że są takie, a nie inne wątpliwości, i ci sami eksperci teraz twierdzą,
> że nie było możliwe w ogóle przegłosowanie przez Sejm raportu, który
> takie, a nie inne postulaty stawiał... Ja mam wrażenie, że w Polsce
> doszliśmy do sytuacji takiej trochę ekspertomanii i sytuacji, w której
> eksperci, szczególnie prawnicy, działający na zlecenie i za pieniądze
> mówią, co chcą, i to się ma do rzeczywistości prawnej tak jak pięść do
> nosa. I bym nie opierał obrazu prawdy na opiniach ekspertów, szczególnie
> opłacanych przez Kancelarię Prezydenta. 
> 
> K.G. - No, dość drogie zjawisko w naszym kraju, po sondażomanii teraz
> mamy ekspertomanię. 
> 
> R.G. - Tak jest. 
> 
> K.G. - Tak, no to w takim razie kto ma stanowić prawo, jeśli nie
> prawnicy? 
> 
> R.G. - No nie, gdybyśmy doszli do tego, że eksperci stanowią wyłącznie
> prawo... 
> 
> K.G. - Prawnicy bym powiedział, nie eksperci, ludzie wykształceni. 
> 
> R.G. - Myślę, że najlepszym sposobem byłoby, aby więcej prawników było w
> Sejmie. To byłoby optymalne rozwiązanie, dlatego że to Sejm stanowi
> prawo. 
> 
> K.G. - Ale mamy to, co mamy. 
> 
> R.G. - Mamy to, co mamy, ale może będziemy mieli trochę lepiej po w
> następnych wyborach, w co gorąco wierzę i do czego wszystkich zachęcam,
> aby nie przedłużać agonii tego Sejmu. 
> 
> K.G. - Pozostając jeszcze przy osobie prezydenta, panie pośle, Liga
> zamierza złożyć własny wniosek o odwołanie prezydenta. A dlaczego nie
> chce podpisać się pod wnioskiem Samoobrona? 
> 
> R.G. - Mamy propozycję, aby partie opozycyjne - Platforma, PiS, PSL
> (jeżeli Platforma nie będzie chciała tego wniosku podpisać, będziemy
> szukali innych głosów) - złożyły propozycję skierowania do Trybunału
> Stanu czterech osób, które zostały inkryminowane w raporcie przyjętym
> przez Sejm, czyli: pan prezydent Kwaśniewski, pan Czarzasty, pan Miller
> i pan Kurczuk. Myślę, że cztery takie wnioski powinny wpłynąć jak
> najszybciej do Laski Marszałkowskiej. Z tym zastrzeżeniem, że mamy
> świadomość, iż prawdziwa ocena tego, co się zdarzyło w aferze Rywina
> będzie możliwa wyłącznie w Parlamencie następnej kadencji. I sądzę, że z
> wyjaśnieniem ostatecznym i z ukaraniem winnych poczekamy do następnej
> kadencji. Natomiast to, co my dzisiaj proponujemy, dzisiaj przedstawię
> opinii publicznej projekt ustawy, która wyciąga głębsze wnioski z całej
> afery Rywina... 
> 
> K.G. - Ustawy? 
> 
> R.G. - Tak. Mamy propozycję, aby wprowadzić bardzo surowe kary, bardzo
> istotne zmiany w kodeksie karnym, które posłów, senatorów, wysokich
> urzędników, ministrów, sędziów i prokuratorów, którzy dopuszczają się
> korupcji, aby karać karą najmniejszą 3 lat pozbawienia wolności, czyli
> uznać tego typu czyny za zbrodnię, i maksymalną karą w szczególnie
> uzasadnionych przypadkach, karą dożywotniego więzienia, dlatego że
> naszym zdaniem to, co w tej chwili się dzieje w Polsce, ten rak
> korupcji, który toczy nasze państwo, to właśnie grozi rozpadem państwa.
> Nie to, że odejdzie prezydent Kwaśniewski, tylko korupcja, rozpad
> struktur państwa wynikający z tego, że urzędnicy, posłowie, senatorowie,
> ministrowie podejmują decyzje pod wpływem po prostu pieniędzy. I to jest
> groźba. I tak było w I Rzeczpospolitej, wtedy się rozpadło nasze
> państwo, gdy najwyżsi przedstawiciele tego państwa podejmowali decyzje
> pod wpływem korupcji. I to jest istota zagrożenia. 
> 
> K.G. - To może, panie pośle, do tego projektu ustawy dołączyłby pan
> jeszcze zapis dotyczący posłów i senatorów skazanych prawomocnym
> wyrokiem sądowym, by byli natychmiast pozbawiani mandatu poselskiego lub
> senatorskiego. 
> 
> R.G. - Tak, myślę, że za przestępstwa umyślne i szczególnie za
> przestępstwa pospolite tak powinno być. 
> 
> K.G. - Ale tak nie jest. 
> 
> R.G. - No, nie jest, natomiast... 
> 
> K.G. - To trzeba stosowną poprawkę wprowadzić. 
> 
> R.G. - Tak. Natomiast to, co wynika z afery Rywina przede wszystkim, to
> właśnie konieczność zmian w prawie, tak, aby tę grupę osób, to jest
> niewielka grupa osób, dwa tysiące ludzi, ale to jest grupa osób, która
> podejmuje najistotniejsze decyzje dla państwa, ta grupa ma przywileje,
> ale żeby miała wyższą odpowiedzialność, żeby ponosiła wyższe kary za
> przestępstwa, które godzą w funkcjonowanie państwa. 
> 
> Przypomnę, że w II Rzeczpospolitej Sejm ustawodawczy rozpoczął właściwie
> swoje funkcjonowanie od ustawy jeszcze bardziej ostrej, bo
> ustanawiającej karę śmierci dla sędziego, prokuratora czy wysokiego
> urzędnika, którzy podejmował decyzje w wyniku korupcji. 
> 
> I sądzę, że tego typu ustawa, gdybyśmy wprowadzili, oczywiście, nie karę
> śmierci, tylko te przepisy, o których mówiłem, gdybyśmy wprowadzili to
> obecnie, takie propozycje, to jednak parę osób by się zastanowiło, zanim
> by podjęło decyzję pod wpływem pieniędzy. Myślę, że gdyby było parę
> wyroków skazujących na 25 lat pozbawienia wolności, na 15 lat, czy kogoś
> na dożywocie, to wówczas poszedłby strach wśród urzędników, poszedłby
> strach wśród tych, którzy w sposób nielegalny lobbują i organizują
> przestępstwa w Sejmie, proponują ustawy za łapówki. Przecież to nie
> tylko sprawa Rywina, inne mieliśmy przykłady. Poszedłby strach, który by
> wyeliminował te najgorsze dla państwa zjawisko. 
> 
> Jeżeli nie chcemy, aby państwo się rozpadało, jeżeli nie chcemy, aby
> państwo gniło, to musimy to państwo zacząć porządkować od góry, od
> głowy. I myślę, że to jest droga, którą możemy pójść. I to byłyby
> prawdziwe wnioski z afery Rywina - nie tylko pociągnąć do
> odpowiedzialności prezydenta, premiera, tych osób bezpośrednio
> odpowiedzialnych za tę całą sprawę, ale również wyciągnąć wnioski na
> przyszłość i ustanowić takie procedury i takie przepisy, które by karały
> winnych określonych przestępstw, winnych, którzy mają olbrzymią
> odpowiedzialność, surowymi karami, tak, żeby te przestępstwa
> wyeliminować zupełnie. 
> 
> K.G. - Czyli po pierwsze strach, tak? Taka jest zasada? Jak w
> perspektywie 25 lat więzienia, to raczej można się przestraszyć. 
> 
> R.G. - Panie redaktorze, jeśli ktoś ma wielką odpowiedzialność i wielkie
> przywileje, to również powinien w przypadku, gdy podejmuje decyzje pod
> wpływem korupcji, ponosić surową karę. Myślę, że krzywda, jaką może
> zrobić sędzia, prokurator, poseł, urzędnik dla ludzi swoimi niecnymi
> decyzjami, jest olbrzymia. To może być nawet czasem nawet rzecz gorsza
> jak jakaś zbrodnia i dlatego surowe karanie tego typu przestępstw
> powinno nam państwo uzdrowić. Oczywiście, że będzie strach, dobrze, żeby
> się bali ci, którzy mają nieczyste sumienie, ci, którzy by chcieli
> podejmować decyzje pod wpływem pieniędzy, korupcji, łapówek niech się
> boją, o to chodzi. 
> 
> K.G. - Dobrze, panie pośle, ale będzie pan jeszcze pamiętał o tej
> kwestii mandatów poselskich i utraty przez osoby, które zostały skazane
> prawomocnym wyrokiem, posłów, senatorów? 
> 
> R.G. - Za przestępstwo pospolite myślę, że powinien być taki... tym
> bardziej, że taki mamy zapis podobny w ustawie o radnych... 
> 
> K.G. - Nie, tam mamy zupełnie inny, tam jeśli jest wyrok, to się
> automatycznie traci mandat. 
> 
> R.G. - Właśnie. 
> 
> K.G. - A w Sejmie i w Senacie tego nie ma. A odpowiedzialność większa. 
> 
> R.G. - No właśnie, więc dlatego mówię, że ponieważ jest podobny przepis
> w samorządach, nie ma powodu, dla którego posłowie czy senatorowie
> mieliby być wyłączeni z tej ogólnej zasady - za przestępstwa pospolite
> powinna być utrata mandatu, tym bardziej że u nas nie ma w zwyczaju i
> pewnej godności, aby osoby, które są w ten sposób skazane, same
> rezygnowały. Bo w innych krajach nawet nie potrzeba procedur specjalnych
> ustanawiać, przepisów. Po prostu osoba, która byłaby w Wielkiej Brytanii
> skazana za przestępstwo pospolite, w sposób oczywisty i automatyczny
> zrzekłaby się mandatu. U nas tego poczucia przyzwoitości, szczególnie w
> niektórych klubach poselskich, w ogóle nie ma i dlatego trzeba by tego
> przepisy wprowadzić. 
> 
> K.G. - Ostatnia kwestia: apel intelektualistów na łamach Rzeczpospolitej
> w tej części dotyczącej jednomandatowych okręgów wyborczych. Czy to
> mogłoby wiele zmienić na naszej scenie politycznej? 
> 
> R.G. - My się opowiadamy za jednomandatowymi okręgami wyborczymi,
> natomiast do tego trzeba też w pewnym sensie dojść, dlatego że obecnie
> gdybyśmy wprowadzili jednomandatowe okręgi wyborcze... Zobaczmy, co się
> stało w Senacie w 2001 roku - tam były jednomandatowe okręgi wyborcze i
> 75% zdobyło SLD. Ja nie wiem, jak by się to ukształtowało... 
> 
> K.G. - No, w '97 też zdecydowano, większość miała Akcja Wyborcza
> Solidarność. 
> 
> R.G. - Właśnie. I taka sytuacja zawsze jest przy jednomandatowych. To
> nie jest tak, że są wybrani czyści z najczystszych, bo przecież ci
> senatorowie z SLD też mieli różne sprawy karne i też kilka razy były
> uchylane immunitety. Tak więc to trzeba rozważyć. Myślę, że w Polsce
> potrzebna jest ogólna sanacja, nie tylko ordynacji wyborczej.
> Oczywiście, ordynacja jest jednym z elementów, ale ogólna sanacja, która
> by przywróciła przyzwoitość w życiu publicznym. Zacznijmy od tego, żeby
> wprowadzić większą odpowiedzialność dla polityków, większą
> odpowiedzialność dla posłów, większą odpowiedzialność dla wysokich
> urzędników za popełniane czyny przestępcze. Wówczas może dojdziemy do
> czegoś dobrego. 
> 
> H.S. - Roman Giertych z Ligi Polskich Rodzin w Sygnałach Dnia. Dziękuję
> bardzo. 
> 
> R.G. - Dziękuję.

Odpowiedź listem elektroniczym