http://prawy.pl/czytaj.php?id=2501&dz=felietony

Z niepokojem pragnę donieść, że wydarzyła się rzecz straszna. Otóż w wyniku niepokojów 
społecznych na Ukrainie pan redaktor Rafał Ziemkiewicz stracił nerwy

Fatalny stan umysłu wybitnego dziennikarza obrazuje histeryczny felieton pt. "Real - polityczka" jaki ukazał się niedawno w Dzienniku Polskim. Otóż Ziemkiewicz wyczytał w gazecie rzekomo rusofilską wypowiedź posła Janusza Dobrosza na temat gwałtownych wydarzeń za naszą południowo-wschodnią 
granicą. Dało to pretekst do zmasowanego ataku redaktora na polityków Ligi Polskich Rodzin jak i na samą ligę. Zdaniem pana Rafała LPR to zbieranina skończonych baranów, komunistów i sługusów Rosji. Skąd tak daleko idąca krytyka? Osobiście postawiłbym diagnozę, że redaktor Ziemkiewicz tak 
zapamiętale płodzi opowiadania fantastyczno naukowe, iż fikcja literacka zaczęła mu się mieszać z rzeczywistością. Do tego dorzucić trzeba dziwną skłonność umysłu Rafała Ziemkiewicza. Materia doznań zmysłowych docierająca do jaźni naszego redaktora jest tak dziwacznie 
modyfikowana, że po przelaniu tego wszystkiego na papier otrzymujemy niestrawny pasztet.
Co wprawiło redaktora Ziemkiewicza w stan emocjonalnego uniesienia? Jak już wspomniałem był to komentarz parlamentarzysty LPR Janusza Dobrosza do sytuacji na Ukrainie. Poseł powiedział dla dziennika Rzeczpospolita - Dotychczasowa polityka jednoznacznego wspierania Wiktora Juszczenki była błędem, bo można było 
się spodziewać zwycięstwa Janukowycza. Trzeba było wiedzieć, jakie są realia. Ukraina jest podzielona narodowościowo i cały wschód, gdzie mieszkają Rosjanie, jednoznacznie popierał Janukowycza. Ukraina jest naszym partnerem, naszym wschodnim sąsiadem, więc powinniśmy uznać wynik wyborów. 
Chyba że będą ewidentne dowody na to, iż zostały sfałszowane. Te kilka zdań spowodowało u Rafała Ziemkiewicza niespotykany atak furii. W przypływie złości odparował plując przy tym na ekran monitora - Ciekawe stwierdzenie, prawda? "Trzeba wiedzieć, jakie są realia". Pobrzmiewa 
w tym echo komunistycznej szeptanej propagandy z czasów ostatecznego rozkładu peerelu. "Są pewne realia", "są
pewne, wiecie, uwarunkowania", "są pewne, prawda, niezmienne okoliczności" - wszystko to oznaczać miało, że na mużycką siłę i imperializm sowietów nie ma rady, więc nie pozostaje nic innego niż gorliwa kolaboracja i obezwładnienie nie potrafiącego zrozumieć realiów narodu przy 
użyciu masowego kłamstwa, policyjnych pałek i tłumu kapusiów. Komunizm i sowieckie imperium trafił szlag piętnaście lat temu, a tu pan poseł z LPR, jak gdyby nigdy nic, jedzie tymi samymi frazami, dowodząc, że kiedy Rosja depcze prawa wolnego narodu, przez zaprzedanych sobie kolaborantów z najzwyklejszej w świecie mafii 
- bo owe uprzejmie nazywane "klany" z Doniecka to nic innego, jak bezwzględne organizacje bandyckie - podnosi rękę na niepodległość naszych sąsiadów, my powinniśmy schować dudy w miech i nie narażać się. Dzięki temu, kiedy po Ukrainie przyjdzie czas na Polskę, uda nam się wytargować dla 
Polaków odrobinę lepsze traktowanie. Może nie dla wszystkich, ale przynajmniej dla posła Dobrosza i k
ilku innych priwislanców z LPR. Tfu!
Nie ukrywam, że jest mi niezmiernie trudno skomentować powyższy wrzask, a to głównie z tego powodu, że nie mogę odnaleźć konstrukcji logicznej, która powiązała by wypowiedź Dobrosza z reakcją Ziemkiewicza. Obrazowo można to przedstawić tak, że na parę słów mówiących o zachowaniu wstrzemięźliwości wobec sytuacji na Ukrainie redaktor odpowiada krzykiem - rusofile, zdrajcy, ruska agentura, komuchy! Rozumiem, że Ziemkiewiczowi nie chodziło o nawiązanie polemiki z przedstawioną tezą, lecz jedynie o zobiektywizowanie negatywnych emocji jakie żywi do LPR, z czym zresztą nigdy się nie krył. Rafał Ziemkiewicz nie jest jednak, biesiadnikiem rozprawiającym przy piwie o polityce lecz dość znanym publicystą i wypadałoby aby czasem wykonał pewien namysł zanim coś napisze. Mógłby również po prostu przygotować się do zabrania głosu. W tym przypadku wypadało zapoznać się ze stanowiskiem LPR wobec niepokojów na Ukrainie. A owo stanowisko jest dość czytelne. Roman Giertych oświadczył, iż zwy
cięstwo w ukraińskich wyborach prezydenckich Janukowycza jest złą nowiną dla Polski. Nie jest to bynajmniej powód do wszczynania histerii ponieważ bez względu na to kto będzie rządził na Ukrainie i tak musimy utrzymywać z tym państwem co najmniej dobre stosunki. Mimo to w przypadku udowodnienia fałszerstw, należy zająć zdecydowane stanowisko. Dzisiaj już wiemy, że fałszerstwa takowe miał miejsce i LPR je oprotestowała. - Nie może być tak, że demokracja nie jest szanowana, ludzie są manipulowani, a wynik wyborów ustala się w gabinetach. Ukraina zasługuje na demokrację - powiedział Polskiej Agencji Prasowej Prezes LPR Marek Kotlinowski.
Trzeba w tym miejscu dotknąć tematu stosunków Polsko-Ukraińskich. Przeszło półtora roku temu w wywiadzie dla Gazety Wyborczej Roman Giertych powiedział - (...)Kwesta trzecia, która powinna być priorytetem polityki polskiej, to walka, by Ukraina weszła do Unii. Jeżeli w ciągu paru lat nie wywalczymy tego, to na naszych granicach wschodnich pojawi się Rosja. Rzeczywistość nie znosi próżni. Albo Ukraina będzie w strefie Zachodu, albo będzie w Rosji. Dopóki Polska nie była w UE, współtworzyła bufor, w którym mieściły się Rumunia, Bułgaria, Węgry, Czechy, Słowacja, Ukraina i kraje bałtyckie. Teraz Ukraina będzie pozostawiona na pastwę losu (...) Chciałbym więc, by Ukraina była też czynnikiem decentralizacyjnym. Jeśli nie udałoby się włączyć Ukrainy do Unii, można próbować zawiązać specjalną unię Ukrainy z Polską (...) Mam nadzieję na poparcie tej koncepcji przez Stany Zjednoczone (...) Ufam, że USA byłyby gotowe wesprzeć Ukrainę gospodarczo. Gdyby Polska stała się promotorem Uk
rainy, nasza pozycja w Unii by się bardzo wzmocniła, a grając razem z Ukrainą, bylibyśmy jednym z największych ludnościowo podmiotów.
Warto zwrócić uwagę, że lider LPR wypowiadał te słowa w czasie kiedy problem Ukrainy obchodził Rafała Ziemkiewicza tyle co zeszłoroczny śnieg. Zresztą nie tylko on miał daleko w tyle naszą wschodnią politykę zagraniczną. Następujące po sobie rządy zrobiły bardzo niewiele aby wzmocnić polskie wpływy na Ukrainie, bądź 
też nawiązać poważną współpracę gospodarczą. Dzisiaj Rosja odzyskuje swoje wpływy niemalże na całej linii naszej wschodniej granicy, a my budzimy się z ręka w nocniku. Jedyne co w tej sytuacji mogą zrobić polskie elity polityczne to obwiesić się pomarańczowymi wstążkami. Przykrym jest fakt, że nie możemy wypracować 
spójnej, długofalowej i konsekwentnej polityki zagranicznej. Uwielbiamy za to wdawać się w różne zadymy i galopować z kosami na armaty. Swoją drogą jeśli demokracje na Ukrainie mają pomagać budować takie postacie jak Borowski czy Kwaśniewski to szczerze współczuje Ukraińcom.
W swoim felietonie Ziemkiewicz nie omieszkał również nazwać polityków ligi rusofilami czy wręcz fanatycznymi sługusami imperialnej Rosji. I 
znów pragnę się odwołać do wspomnianego wywiadu Romana Giertycha dla GW. Polityk stwierdził wówczas - W ramach naszej wizji polityki zagranicznej 
mieszczą się specjalne relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Polska wraz z Anglią byłaby jednym ze zworników sojuszu transatlantyckiego.
Jak więc, wobec powyższych zadań, nazwać niedorzeczne wynurzenia Rafała Ziemkiewicza? Redaktor albo 
najzwyczajniej w świecie bezczelnie łże, albo nie ma zielonego pojęcia o programie LPR.
Przy okazji Ziemkiewicz, swoim zwyczajem, nie może się powstrzymać od konstruowania symulacji typu co by zrobił Dmowski gdyby żył. Otóż zdaniem pana Rafała pewnikiem, odziany w pomarańczowy szalik manifestowałby swoje poparcie 
dla Juszczenki. Ziemkiewicz rzecz jasna jest najlepszym specem od myśli politycznej Dmowskiego i niepodobna z nim dyskutować. To on ocenia kto jest endekiem a kto nie. Tylko niech zauważy, że Roman Dmowski dość sceptycznie odnosił się do tego 
typu emocjonalnych hucp jakie mieliśmy okazję oglądać w wykonaniu polskich polityków. Jego pragmatyzm nie pozwalał na takie błazeństwa. Jednak filozofią polityki Romana Dmowskiego zajmę się w moim kolejnym felietonie zaś 
panu Ziemkiewiczowi sugeruję aby w swojej dziennikarskie pracy bardziej kierował się rozsądkiem i rzetelnym przygotowaniem niż emocjami.
 Wojciech Romerowicz



------------------------------------------------------------------ STOP KUPOWANIU W NIEDZIELE!!! Pamietaj abys dzien swiety swiecil Nie czyn drugiemu, co tobie nie mile http://www.wiara.pl/tematcaly.php?idenart93259923 ------------------------------------------------------------------



Odpowiedź listem elektroniczym