Józef Darski Energetyka/Region
EUROPA ŚRODKOWA ROSYJSKIM POMOSTEM DO EUROPY 2004-06-18
Usadowienie się RAO JES w Polsce i Europie Środkowej ma stanowić
instrument przeniknięcia do Europy Zachodniej.
Propagandowo fuzja Orlen-MOL przedstawiana jest przez prorosyjskie lobby
w Polsce jako dążenie do zbudowania koncernu środkowoeuropejskiego
niezależnego od Rosjan. W rzeczywistości po sprzedaży przez Węgry 10,44
proc. akcji MOLa, udział tzw. inwestorów zagranicznych w węgierskim
koncernie podniósł się z 38% do 50%. Za "inwestorami zagranicznymi" kryją
się spółki off-shorowe, za którymi stoi z kolei Gazprom posiadający obecnie
25% akcji MOL.
Prorosyjskie lobby było więc w stanie zablokować projekt Odessa-Brody
popierany przez Unię zarówno na terenie Ukrainy i w Polsce.
1 - Energetyka
Polska popierała przyjęcie Litwy do NATO i Unii Europejskiej widząc w
tym swój interes strategiczny. W sprawach konkretnej współpracy o znaczeniu
geopolitycznym nie osiągnięto jednak znacznych postępów, co wynika z siły
rosyjskiego lobby zdolnego zablokować w obu krajach każde poważniejsze
przedsięwzięcie. Przykładem są od dziesięciu lat niezrealizowane lecz stale
dyskutowane plany połączenia litewskiego systemu przesyłania energii
elektrycznej z siecią europejską poprzez Polskę, co wymaga zbudowania mostu
energetycznego łączącego oba kraje.
Litewska narodowa strategia energetyczna przyjęta w 1999 roku i
potwierdzona w październiku 2002 roku stwierdza, iż "połączenie z polskim
systemem energii elektrycznej pozwoli na integrację z rynkiem elektrycznym
Europy Zachodniej". Dodatkowo pozwoliłoby to Litwie na zmniejszenie strat
wynikających z przerw w dostawach energii i na zyski z jej tranzytu. W 2001
roku specjalna grupa robocza zaproponowała zbudowanie linii wysokiego
napięcia (400 kilowatów) na trasie: Kruonis (Litwa) - Ełk (Polska), jednak
nie przeznaczono na tę inwestycję wystarczających środków. Ogólny koszt
mostu wyniósłby zaledwie 188,5 mln euro, a mimo to do dziś projekt nie
został zrealizowany i Litwa pozostaje silnie związana z rosyjskim systemem
energetycznym. Sami Litwini podkreślają, iż zabrakło przede wszystkim woli
politycznej.
Oddzielenie Litwy od dawnego sowieckiego systemu elektrycznego
kosztowałoby Rosję około 1 mld euro, ponieważ musiałaby zmienić swój system
energetyczny w obwodzie Kaliningradzkim, dotychczas połączonym z Litwą.
Strategia rosyjska jest jednak dwupoziomowa. Jeśli nie udałoby się zapobiec
połączeniu litewskiego systemu energetycznego z europejskim, w następnym
etapie należy go opanować i posłużyć się nim celem przeniknięcia do Europy.
Dlatego koncerny rosyjskie starają się opanować litewski rynek energetyczny.
Przykładowo, LUKoil wydał 5 mln dolarów na propagandę przeciwko Williamsowi
celem wyrugowania go z rafinerii w Możejkach, natomiast razem ze
Zjednoczonymi Systemami Energetycznymi (RAO JES) przekazał 6 mln dolarów za
pośrednictwem Borisowa na kampanię wybiorczą Rolandasa Paksasa. Gazprom
wykupił kowieńską elektrownię cieplną, natomiast RAO JES poprzez zależną od
siebie spółkę czeską Falkon Capital kupił elektrownię w Możejkach. RAO JES
są zainteresowane by omijając Białoruś wykorzystać sieć litewską do
zaopatrywania Europy Zachodniej i obwodu Kaliningradzkiego w energię
elektryczną, dlatego chciałoby wziąć udział w budowie mostu elektrycznego
Litwa - Polska. Stwierdził to oficjalnie Andrej Rapaport, zastępca Anatolija
Czubajsa. W praktyce oznaczało by to rosyjską kontrolę nad mostem. RAO JES
już przejęły kontrolę nad gruzińskim systemem energetycznym i włączyły się w
przetarg na zakup elektrowni na Słowacji i prowadzą rozmowy na Ukrainie, a w
Polsce chciałyby odkupić od skarbu państwa 50 proc. akcji zespołu elektrowni
Pątnów-Adamów-Konin. Usadowienie się RAO JES w Polsce i Europie Środkowej ma
stanowić instrument przeniknięcia do Europy Zachodniej.
2 - Petrochemia
LUKoil będzie ubiegał się o kupno co najmniej połowy udziałów w Grupy
Lotos, w skład której wchodzą rafinerie w Gdańsku, Czechowicach-Dziedzicach,
Gorlicach i Jaśle oraz przedsiębiorstwo poszukujące złóż ropy na szelfie
bałtyckim Petrobaltic. Prywatyzacja ma zostać sfinalizowana w 2005 roku
poprzez sprzedaż pakietu akcji na giełdzie. LUKoil chce również podpisać z
PERN i Naftoportem kontrakt na przesył ropy do Europy Zachodniej.
Od grudnia ub. roku prezes Polskiego Koncernu Naftowego Orlen, Zbigniew
Wróbel, związany z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim i Janem Kulczykiem,
właścicielem Kulczyk Holding S.A., który posiada 5,59 udziału w Orlenie,
toczy rozmowy w sprawie współpracy z LUKoilem przy przeróbce ropy. Obecnie
pozycja Wróbla jest zagrożona, gdyż premier Belka dąży do jego usunięcia.
Warto zaznaczyć, że znany w przeszłości z powiązań z rosyjską mafią Ther
Bank of New York jest właścicielem 10,77 proc. akcji Orlenu. Przez ten bank
szły transfery pieniędzy KPZR począwszy od 1990 roku.
PKN Orlen i czeski Fundusz Majątku Narodowego podpisały w Pradze umowę o
kupnie czeskiego holdingu petrochemicznego Unipetrol, który posiada trzy
rafinerie przerabiające w sumie 9 mln ton ropy oraz ma 340 stacji paliw, co
pozwala mu na kontrolowanie około 18 proc. czeskiego rynku. PKN Orlen
zapłaci do końca września ok. 0,5 mld dolarów za 63 proc. udziałów państwa w
Unipetrolu oraz za jego długi. Kupno Unipetrolu ma być wstępem do połączenia
z węgierskim MOLem, który posiada już 98.5 % udziałów w słowackiej Slovnaft
oraz 25 proc. chorwackiej INA, a także stacje gazowe w Rumunii i stara się o
przejęcie rumuńskiego Petromu. Propagandowo fuzja Orlen-MOL przedstawiana
jest przez prorosyjskie lobby w Polsce jako dążenie do zbudowania koncernu
środkowoeuropejskiego niezależnego od Rosjan. W rzeczywistości po sprzedaży
przez Węgry 10,44 proc. akcji MOLa, udział tzw. inwestorów zagranicznych w
węgierskim koncernie podniósł się z 38% do 50%. Za "inwestorami
zagranicznymi" kryją się spółki off-shorowe, za którymi stoi z kolei Gazprom
posiadający obecnie 25% akcji MOL. Ponadto Gazprom współpracuje z MOL
dostarczając mu gaz turkmeński za pośrednictwem Naftohazu Ukrainy. Wspólną
spółką Gazpromu i MOL jest jest Panruzgas (50% udziałów MOL i 50 proc.
Gazexport - spółki zależnej Gazpromu). Również austriacki OMV, który posiada
9% udziałów w MOL, blisko współpracuje z Gazpromem. MOL i Yukos wspólnie
mają eksploatować pola naftowe w Zapadno-Małobałyku. Zaznaczmy, że LUKoil,
który ma już rafinerie w Rumunii i Bułgarii, kupił pakiet kontrolny
serbskiego Beopetrolu ze 179 stacjami. Fuzja Orlen-MOL umożliwiłaby Rosjanom
nie tylko przejęcie kontroli nad rynkiem petrochemicznym w Europie Środkowej
ale także przeniknięcie do Europy Zachodniej, gdyż Orlen prawdopodobnie w
tym właśnie celu nabył w ubiegłym roku 500 stacji w Niemczech północnych.
Trudno przypuszczać by kierownictwo Unii nie zdawało sobie sprawy jakie
są prawdziwe cele budowy tzw. koncernu środkowoeuropejskiego, a więc należy
sądzić, iż traktują energetyczne, a zatem i polityczne uzależnienie UE od
Rosji jako instrument przeciwwagi w rywalizacji z USA.
3 - Odessa - Brody
Niewątpliwie najważniejszą obecnie kwestią jest uruchomienie transportu
ropy kaspijskiej przez Odessę do Płocka i Gdańska. Strona ukraińska pod
naciskiem Unii i USA podjęła decyzję o transporcie rurociągiem Odessa-Brody
ropy kaspijskiej (26.11.2003 oraz 26.03.2004) by pod wpływem Moskwy znów
wybrać tranzyt ropy rosyjskiej (18.03.2004). Wprawdzie styczniu 2004 roku
oficjalnie zawarto porozumienie między Ukrtransnaftą a Przedsiębiorstwem
Eksploatacji Naftociągu Przyjaźń o przedłużeniu rurociągu z Brodów do
granicy polskiej a dalej do Płocka i Gdańska ale było oczywiste, że żadnej
decyzji Kijowa nie można było traktować jako ostatecznej, jeśli naruszała
interesy rosyjskie. Wreszcie w czerwcu, po pół roku nawzajem wykluczających
się decyzji, prezydent Ukrainy Leonid Kuczma ostatecznie stwierdził, iż w
najbliższej przyszłości rurociągiem Odessa-Brody nie popłynie ropa kaspijska
do Polski lecz rosyjska do Odessy. Według Kuczmy Azerbejdżan nie jest
zainteresowany sprzedażą ropy do transportu trasą Oesa-Brody i woli trasę
Baku - Ceyhan o przepustowości 50 mln ton ropy rocznie. Tymczasem na
konferencji w Strassburgu prezydent Azerbejdżanu Ilhan Alijew potwierdził,
iż analizuje możliwość wykorzystania rurociągu Odessa-Brody. Jednocześnie
Kazachstańska Narodowa Kompania Gazowa "Kazmunajgaz" potwierdziła swoją
gotowość do rozpoczęcia transportu ropy (6 mln ton do końca roku)
naftociągiem Odessa-Brody do Europy za pośrednictwem ukraińskiej operatora
sieci naftociągów "Ukrtransnafta". Natomiast Tiumeńska Naftowa Kompania - BP
jest gotowa pompować rocznie 9 mln ton przez Brody do Odessy i tu na
tankowce. Ukraina, która wydała na budowę rurociągu 0,5 mld dolarów, liczy
na dochody z opłat tranzytowych.
Również po stronie polskiej dotychczas nie zrobiono nic, mimo że jeszcze
w roku 2002 prezydent Kwaśniewski zapewniał, iż połączenie Brody-Płock
będzie gotowe w roku 2006. Rzecz w tym, że takie połączenie może być tylko
wykorzystane do transportu wysoko zasiarczonej ropy rosyjskiej, ponieważ
rafineria w Płocku jest przystosowana tylko do jej przeróbki i dopiero
wybudowanie w Płocku nowych instalacji lub przedłużenie rurociągu do
terminalu i rafinerii w Gdańsku może umożliwić wykorzystanie ropy
kaspijskiej.
Jeszcze w styczniu rząd Polski zapewniał, że budowa 556 kilometrowego
rurociągu Brody - Płock o wydajności 10 mln ton, rozpocznie się w drugiej
połowie br. i zostanie ukończona do końca 2005 roku. Odbiorcami ropy miała
być także Austria, Niemcy, Czechy i Słowacja. Teraz polski minister
gospodarki Jacek Piechota potwierdził zarzuty Kuczmy, iż Polska nie chce
budować rurociągu, mówiąc, iż nie przewiduje się budowy rurociągu z powodu
braku zainteresowania inwestorów spowodowanego brakiem zapotrzebowania na
ropę kaspijską, państwo natomiast nie będzie inwestowało w deficytowe
przedsięwzięcie. Polska wyraziła zainteresowanie zakupem 3 mln ton ropy
kaspijskiej rocznie, podczas gdy należałoby jej zakupić w sumie co najmniej
10 mln ton, ale według Piechoty Warszawa nie znalazła zainteresowania ropą
kaspijską w państwach Europy Środkowej dokąd mogłaby ją przetranzytować.
PROROSYJSKIE LOBBY BYŁO WIĘC W STANIE ZABLOKOWAĆ PROJEKT POPIERANY PRZEZ
UNIĘ ZARÓWNO NA TERENIE UKRAINY , CO NIE DZIWI, ALE TAKŻE W POLSCE.
Strona rosyjska zastosowała taktykę wielopoziomową. Najpierw przez wiele
lat blokowała budowę terminalu w Odessie i rurociągu Odessa-Brody. Obecnie
chce narzucić Ukrainie jego wykorzystanie w odwrotnym kierunku, tj. dla
transportu ropy rosyjskiej przez Brody do Odessy. Gdyby zaś to się nie udało
chciałaby przejąć kontrolę nad tranzytem ropy kaspijskiej dzięki rurociągowi
Baku-Noworosyjsk. Właścicielem największego terminalu naftowego w Odessie o
wydajności 15 mln ton rocznie jest spółka Eximnefteprodukt zajmująca się
załadunkiem ropy. 51 proc. jej akcji de facto kontroluje należąca do
rosyjskiego operatora rurociągów Transneft spółka córka -
Czernomortransneft, kierująca załadunkiem ropy w Noworosyjsku. Rosji mogłaby
więc zaopatrywać rurociąg Odessa-Brody również w ropę kaspijską ale z
Noworosyjska.