W dniu 10 stycznia 2010 00:21 użytkownik Tomasz Ganicz
<[email protected]>napisał:

>
> Żadne wydawnictwo nie może przecież wydać niczego na podstawie
> licencji CC-BY-NC, bo ta licencja to uniemożliwia. Musieli więc
> uderzyć do autora, aby móc to wydać i pewnie odpalili mu zwyczajową
> stawkę. A jak już uderzyli, zapłacili mu i podpisali z nim normalną
> umowę, to potem zatrudnili tłumacza na normalnych, komercyjnych
> zasadach i niby dlaczego mieliby sobie strzelać w stopę udostępniając
> to tłumaczenie na CC-BY-NC w sieci? No chyba, żeby sam Lessig to na
> nich wymógł w umowie, ale oni z kolei mogli zagrozić, że w takim razie
> tego nie wydadzą.
>

Jak funkcjonuje licencja CC-BY-NC rozumiem. Dlatego dla mnie jasne, że
kontaktowali się z autorem, inaczej nie byłoby sprzedawanej książki.
Żałuję jednak, że wydawnictwo nie pociągnęło tematu z "Wolnej kultury" i
równolegle nie wydano książki na cc w sieci. Nie wiem, czy byłby to strzał w
stopę. Przeczytałem "Wolną kulturę" po polsku w internecie i od razu
zamówiłem dwa egzemplarze drukowane.

Jeśli było, jak piszesz, że wydawnictwo odezwało się do Lessiga, a nie była
to propozycja działaczy-tłumaczy poprzedniej książki czy innych jego fanów,
to nie mamy się z czego cieszyć. Bo okazuje się, że WAiP skorzystało z
nagłośnienia "Wolnej kultury" jako książki kolektywnie tłumaczonej i
dostępnej również w sieci (a niewiele mamy takich w Polsce perełek) i
przekuło to na swój komercyjny interes, rezygnując z otoczki, jaka
towarzyszyła wydaniu wcześniejszej lektury Lessiga.

-- 
gds
_______________________________________________
Cc-pl mailing list
[email protected]
http://lists.ibiblio.org/mailman/listinfo/cc-pl

Odpowiedź listem elektroniczym