Pan Andrzej Borzyszkowski napisał o zmiejszaniu dużego:
>>> Operacje na postscripie są jak najbardziej na miejscu w tym kontekście.
>>
>> e-tam. Nie jest, przynajmniej nie zawsze jest. Lepiej zrobić to w TeXu.
>
> Lepiej albo i nie lepiej.
Lepiej. Napisałem dlaczego.
> W oryginalnym problemie było to możliwe.
Tak. I warto to zauważyć.
> Dyskutujemy jednak też inne sytuacje.
Hmm...
> Np. gdy dostępny jest tylko plik dvi.
O, właśnie o tym pisałem.
> Albo tylko postscript. Ta ostatnia sytuacja jest chlebem
> powszednim w mojej pracy. Stąd moje doświadczenie.
No cóż, argument jak każdy inny. Ostatecznie w dyskusji mógł również
podzielić się swoimi doświadczeniami operator kserokopiarki.
>> Jakby ktoś nie wiedział, to skalowanie postscriptu, to *nie*
>> jest to samo co skalowanie DVI. Dlaczego takie skalowanie może
>> spowodować utratę jakości osobom dobrze znającym PostScript
>> tłumaczyć nie trzeba.
>
> W oryginalnym problemie sprawa jakości była jakby drugorzędna. W
> prawdziwym życiu tak nie jest
Zaraz, zaraz. Chyba się pogubiłem. To to co p.Paweł robi w LaTeXu nie
jest prawdziwym życiem? A poza tym skąd ta pewność co do jakości? Nie
jeden raz zdarzało mi się sporządzać wydruki do korekty jako *powiększone*.
W końcu to dość logiczne, bo łatwiej znaleźć błędy, papieru zużywa się
tyle samo, a oczy droższe od tonera. Przy wydruku zwyczajnym albo
zmniejszonym też jakoś nie mogę pojąć logiki nakazującej robienie czegoś
o niższej jakości przy zwiększonym nakładzie środków.
> i nieraz nóz mi się w kieszeni otwierał,
> gdy widziałem pliki postscriptowe z czcionkami bitmapowymi o
> rozdzielczości 180 dpi, 300 dpi, a nawet 600 dpi też jest niepotrzebne,
O, właśnie. Ciekawy temat Pan poruszył. 180dpi -- bardzo mądrze ktoś
postąpił ustawiając w konfiguracji dvips fonty bitmapowe, oczywiście
o ile używa takiej drukarki. Dla 300 dpi też niegłupio, dość łatwo
odróżnić po jakości taki wydruk od wydruku z fontami obwiedniowymi.
Przy 600 dpi, mogę przyjąć, że ktoś zrobił to z przyzwyczajenia.
Przy wyższych rozdcielczościach może to nie być tak łatwe do zauważenia,
ale ja jednak zawsze wolę używać oryginału niż kopi.
> bo po co w ogóle bitmapa w postscripcie.
Bardzo dobre pytanie. Zapewne po to, by ten postscript wydrukować.
I to porządnie wydrukować. Ale dlaczego w postscripnie? Czy nie można
normalnie i wprost, jakimś dvihp? Skoro ktoś przekształca plik DVI do
postaci PS, to (1) ma drukarkę postscriptową, albo (2) potrzebuje
napisać coś w kolorze innym niż czarny, pod kątem innym niż 0 stopni
lub zamieścić ilustracje, których włączenie w inny byłoby sposób byłoby
zbyt kłopotliwe. Podobno są jeszcze jakieś inne (3) argumenty, które
za tym przemawiają, ale ja ich nie znam.
Dla równowagi muszę dodać, że nie każdy postscript musi od razu służyć
sporządzenu wydruku. Jeśli ktoś tworzy plik `obszcziewo upotrieblienija',
to przywiązywanie go do konkretnej rozdzielczości i stosowanie bitmap
jest faktycznie nie na miejscu.
> Pytałem już kiedyś, ale
> odpowiedzi nie było, a mnie nie staje umiejętności (na razie, może się
> kiedyś naprawdę zdenerwuję), jak przerobić w standardowy plik
> postscriptowy, wygenerowany dvipsem i zawierający standardowe czcionki,
> na analogiczny z czcionkami obwiedniowymi.
Nie bardzo czuję generalną potrzebę posiadania takiego utensylium, owszem
raz tak się zdarzyło, że musiałem w warunkach ekstraordynaryjnych dokonać
takiej zamiany w pliku ps. Trywialne to nie było, ale jakoś się udało.
--
Jarek