Ewa Pawelec wrote: > Adam Kolany <[EMAIL PROTECTED]> wrote: > > ja nie mam żadnego Corela, ale drukarze z którymi musze pracować używają > > tylko tego szytu i jak im daję swoje śliczne pski zrobione techem to mi > > koszmarzą przerabiając na korela. a ja sobie nie zyczę, żewy paskudzić moją > > pracę. szczególnie, że za to jeszcze kasują. > > Albo rybki, albo akwarium. Jeżeli muszą to, co im dajesz przerabiać w > Corelu, znaczy dajesz im postscript który nie nadaje się do włączenia o >
nie, nie, nie, droga Ewuniu. oni NIE UMIEJĄ tego przeczytać. to co w GhostScripcie hula w najlepsze, dla niech jest nie do przejścia. wygląda to jakby po prostu producenci korela i fotoszopa zalewali, że ich produkty czytaja postscript! > ... żeby nie musieli przerabiać to zadaj im pytanie o dokładne > parametry końcowego rysunku i taki zrób. > robię to co trzeba. oni muszą jednak to coś naświetlić, a ich naświetlarki jakimś cudem sterowane są korelem. > >> E tam. Mogą nie byc akceptowane przez TeXa, jeżeli mają włączony podgląd > >> tiffowy, czego TeX nie lubi, ale przez gv spokojnie. > > a po co mi pliki p[ostscriptowe jak nie po to żeby ję włączać do techa?!! > > Wiesz, są tacy co je na przykład drukują. Jak tutaj rzucasz tak > inteligentnymi kwestiami to już współczuję wszystkim, którzy z tobą > pracują, np tym nieszczęsnym drukarzom :/ > Ewa! bez takich proszę. ja głównie robię teksty + rysunki. dla mnie robienie produktu gotowego do wydrukowania całkowicie w korelu mija się z celem. można użyć tego wynalazku do zrobienia takiego, czy innego rysuneczku. taka jest przynajmniej specyfika moich potrzeb. > > Już parę osób napisało - albo przy eksporcie z Corela należy wyłączyć > tiffowy nagłówek, albo potem wszystko co wygląda na binarne usunąć z ... > wiem kwiatuszku. pisaliśmy o tym już jakiś czas temu. co prawda wtedy używałem innego programu, ale zabawa podobna. poza tym potrafię zajrzeć do pliku i dokumać się co w nim bruździ. chwaliłem się tym kilka bachotków temu. byłaś? > początku (i chyba końca) pliku PS - badane, LaTeX łyknął spokojnie. > > >> > chodzi mi o narząd, który literki zamieni na ścieżki i a nie popieprzy > >> > podcięć i innych cudów, za które kochamy techa!! > >> Za narządy to pl.sci.biologia albo inna medycyna. > > > Ewa! konkretnie, konkretnie!! > Filtry są, jakie są. Idealnie prawie nigdy nie wychodzi - dlatego też > jeżeli coś ma być w określony sposób wydrukowane należy wyprodukować > ściśle określony i zgodny z wymogami wyfdawnictwa postsctript i opatrzyć > nalepką "nie tykać". > z wydawnictwami nie ma kłopotu. oni zazwyczaj nie maja problemów z postscriptem. ja się użeram obecnie z facetami od wizytówek, reklamówek, itp. oni generalnie sa plastykami z umięjętnością klikania myszą po ekranie. > > > przy okazji: jak zrobić samemu taki 'previeW'. co to jest wogóle?! > > Taki sobie bitmapowy obrazek zawierający podgląd pliku postscriptowego. domyśliłem się już. dzięki.
