>>Jubal (coraz bardziej dojrzewający do myśli, że LaTeX _też_ nie nadaje >>się do przechowywania postaci źródłowej dokumentu). >>
LaTeX ma jedną ważną zaletę. Otóż, mój znajomy niedawno odszukał dokument sprzed bodaj 7 lat, sklecony własnie w LaTeXu. Zainstalował z jakiejś przypadkiem posiadanej płytki MikTeXa, napisał latex blabla.tex i dostał poprawny dokument do wydruku, wyglądający dokładnie tak samo jak wtedy. > > Ba! Mądrze prawisz. Ale czego używać? (żeby nie musieć się zbyt wiele > nowego uczyć???) Ech, moim zdaniem, gdyby chcieć na poważnie zapewniać równolegle kilka metod prezentacji (np. PDF do wydruku i HTML do przeglądania), najsensowniej wygląda pisanie w jakimś DocBooku czy innym specjalizowanym XMLu. Bo tam faktycznie opisujemy strukturę 'semantyczną'. Inna sprawa, że latex2html na moje potrzeby działa dobrze (acz warto się zastanowić nad podstawieniem własnej ładniejszej nawigacji, własnego stylesheeta i sensownym doborem 'poziomu podziału na kawałki'). Szczególnie dobrze wypada to w kontekście dokumentów, w których nie były szczególnie mocno używane 'graficzno-publisherskie' konstrukcje TeXa. No ale w sytuacji, gdy chcemy mieć równocześnie wiele metod prezentacji, powinniśmy takich rzeczy unikać. A, jeszcze jedna interesująca sprawa: nie wiem jak Wy ale ja najlepsze efekty przy przechodzeniu LaTeX->Word uzyskałem robiąc latex2htmlem dużą stronę HTML, wycinając z niej niepotrzebne nagłówki i wczytując to do Worda 2000.
