Mam cos nowego w sprawie numeracji silnikow choc nie brzmi to odkrywczo.
Polecam artykul z pierwszej strony "Gieldy Samochodowej"
Nr 12(667) z dn. 15 Lutego 2002.
Pozdrowienia, Marek S.

-----Original Message-----
From: Krzysztof Gaweda [mailto:[EMAIL PROTECTED]]
Sent: 12 lutego 2002 17:11
To: [EMAIL PROTECTED]
Subject: Re: [OFF-ROAD] Odp: [OFF-ROAD] Do DARKA

> Ja w moim Landroverze na silniku nie
> mialem numerow, pole numerowe bylo przefrezowane, a przy
> podstawie filtra byla tabliczka "factory remanufactured No
> xxxxxxx". Pan celnik stwierdzil ze to nie jest numer bo jest
> na tabliczce a tabliczke to kazdy sobie moze
> przyczepic ...gdzie chce, i wpisal "silnik bez numerow".

Jednym slowem, przepisy sa niejasne i kazda sluzba interpretuje je, jak
chce. Przez 4 lata jezdzilem Peugeotem 505, ktory mial numer silnika na
blaszce przynitowanej do bloku. Zaden diagnosta, ani policjant nigdy nie
maal najmniejszych watpliwosci co do legalnosci takiego rozwiazania.

> W samochodzie o ktorym piszesz na pewno nie tylko numer
> silnika byl podejzany.

Tylko numer. "Cala reszta" byla w porzadku, samochod mial w Polsce kilku
wlascicieli, byl bez problemow zarejestrowany. Klopoty zaczely sie od
policyjnej kontroli -> znalezli numer nabity w Niemczech wlasnie i
oznaczenie typu bloku silnika. Wyjasnienie bylo stosunkowo proste - opinia
rzeczoznawcy i wyjasnienie producenta. Wszystko trwal tak dlugo tylko i
wylacznie przez niechec policji do wyjasnienia sprawy. Caly czas stawiali
kolejne, typowo biurokratyczne przeszkody. Pomoglo dopiero oficjalne pismo
od prawnika i pozew w sadzie.

Pozdrawiam,
Krzysztof Gaweda
KG92RS
hawk
e-mail: [EMAIL PROTECTED]


Odpowiedź listem elektroniczym