tak jak wszedzie: sa ofrołdy i OFROŁDY
ja wychodze z zalozenia iz jesli ja pomoge (chocby
dobrym slowem  :-) lub drobnym czynem ) temu kto w walce z zelastwem nie
daje sam rady to , kiedy sam bede walczyl, ktoś mi pomoze...
pewnie odezwa sie glosy  "slyszales kawal o łodzi: łudz sie łudz lub ze
nadzieja-matka glupich, ale kazda matka kocha swoje dzieci...;-))), a do
Łodzi da sie dojechać a lodzia poplywać...:-)))))))))))))
pozdr i zachecam do czynow milosierdzia na drodze
PYTON L040 (pelen nadziei i wiary w srodowisko OR )

----- Original Message -----
From: Naumiuki <[EMAIL PROTECTED]>
To: <[EMAIL PROTECTED]>
Sent: Saturday, April 27, 2002 8:15 PM
Subject: [OFF-ROAD] Braterstwo OffRoad?dlugie


> Chcialem sie szanownemu gronu poskarzyc.
> Tak duzo trabimy i piszemy o tym, ze OR to jak braterstwo, ze samopomoc,
ze
> prawdziwy offroadowiec pomoze koledze ( a nawet 2WD ) jak jest potrzeba...
> Powiem wam, ze poza zadkimi przypadkami to jest
> g. prawda.
> Przyklad ? Prosze :
> Mokotow, 9.00 rano, sobota, Dworzec Poludniowy. Na srodku skrzyzowania
mala
> zielona suzuka odmawia wspolpracy. Leje, samochody omijaja trabiac- znaczy
> norma, nie jeden raz sie to przerabialo, nie ?
> Ale patrze : jedzie krotki szary GR, duze kolka, prawdziwy terenowy look.
> Ciesze sie, ze kolega po OR to pomoze, tym bardziej ze nie jakis bulwar a
> "prawdziwy ofrołd " .Chociaz na bok zepchnac, kalwalek podciagnac zeby
autko
> zapalilo. A gdzie tam , zatrzymal sie na swiatlach, popatrzyl i pojechal
> sobie.
> Mysle- spieszy sie chlopak, chcial ale nie mogl... itp..
> Patrze- jedzie Hilux, tez zrobiony, tez mnie mija tak szybko ze tylko
bialy
> kolor widac....
> Coz. W koncu blokuje tylko dwa pasy na swiatlach, mogl nie zauwazyc....
> Suzi zapalila po 30 min walki, pojechalem do pracy. Przemyslenia- gdzie ta
> pomoc, gdzie braterstwo i te inne pieprzenie glupot, ktorym srodowisko sie
> tak chlubi..........
>
>  PS. wracajac z pracy mijam poloneza z podniesiona maska. Podjechalem,
> podalem pradu, zapali, odjechal i jeszcze chcial mi zaplacic, bo myslal ze
> jak terenowka to pomoc drogowa...
>
> Tak wiec panowie i panie - poza kilkoma znanymi mi kolegami ktorzy w nocy
> chcieli mnie sciagac z miasta to cos ja kiepsko ten DUCH OFROŁDA
> widze........
>
> Z lekka rozgoryczony
> Albert
>
>
>
>

Odpowiedź listem elektroniczym