No dzieki!
Wczoraj wracalem z Borow Tuchoslkich i mialem niezly stres.
Auto ma chyba jakiegos Windows'a i sie po prostu czasami zawiesza!.
Wyruszylem zpod domu i po 20 kilometrach zgasl mi dwa razy pod rzad.
Pozniej przejechalem 200 km i nic.
Ale przy 201 km zaczal szalec. 60 km od Warszawy, a auto jedzie, gasnie,
jedzie, gasnie itd. Tak po jednym kilometrze.
Wkur... sie troche i postanowilem, ze bede kimal w aucie do rana.
Posiedzielismy sobie w aucie godzinke, zonka zaczela juz przysypiac, ale ja
to sie nigdy w Vitarze wyciagnac nie moglem, wiec spryskalem kostki i
kabelki jakims sprayem odwadniajacym i poprawiajacym kontakt (chyba
bardziej moj humor!!!), popatrzylem czy zadne kabelki nie wisza luzem i
ostatecznie postanowilem sprobowac jeszcze raz.
O dziwo autko odpalilo i bez problemow wrocilismy do domu!
I wez tu czlowieku zrozum o co chodzi.
Moze ta suza jest zazdrosna o moja zone, bo juz nie wiem!
Mialem wczesniej problem z immo i moze juz ostatecznie pada. Wczesniej padl
modul odcianjacy prad od rozrusznika, a teraz moze modul odpowiedzialny za
prad do silnika.
Nie moge sie pozbyc uczucia, ze to jakis problem z elektryka, jakies
zwarcie albo cos w ta bajke.
Jedzie, nie jedzie, jedzie, nie jedzie.... I na dodatek wysiadlo mi swiatlo
z tylu po lewej (wszycho oprocz kierunkow) i lampka wlaczonego 4WD.
Jakies zwarcie?
Fazit:
Autko nie moze byc zbyt skomplikowane, zwlaszcza terenowe!!!!
A co ztymi nowymi Pajerami, Patrolami, Dyskotekami itd. Wszystkie maja
kilometry kabelkow i komputerki!
Dla mnie to potencjalni klienci zakladow psychiatrycznych!
Mozna zglupiec
Pzdr
Czarek'tomato'
"Dominik
Latusek" Do: <[EMAIL PROTECTED]>
<suzka@poczta DW:
.onet.pl> Temat: RE: [OFF-ROAD] Problem z silnikiem
2002-07-15
10:09
Odpowiedz do
lista
Bylo cos o gasnieciu silnika w miescie:
mialem kiedys podobne objawy w volvo ->i jak to w volvo rozwijaly sie one
przez 3-4 miesiace zanim zaczely naprawde unieruchamiac auto w miescie ->
okazalo sie ze uszkodzony byl czujnik temperatury wody, wskazywal
nieprawidlowa temperature i komputer wlaczal ssanie co powodowalo ze sie
notorycznie zalewal i nie chcial robic na wolnych obrotach. Dodatkowa zmyla
byla taka ze komputer zapalal kontrolke sondy lambda. Bylem wtedy w
serwisie
w sobote i zastalem mlodego goscia ktory sie przejal, wzial pstrukcje od
komputera i znalazl usterke - na szczescie nie bylo kierownika tego serwisu
bo kret byl z niego niesamowity..... a generalnie na szczescie tego serwisu
juz nie ma:))
nie wiem jak sie ma to do vitary.....
Pozdro
DominikL
ps. Zdecydowanie lepiej ze Twoja Vitara zrobila 4,5TKm po chorwacji i
spsula
sie w miescie Warszawie ...... moja Zuza w miescie dzialala ok ale na
drodze
do Hiszpanii - strajkowala kilka razy - stres zdecydowanie wiekszy:))