[EMAIL PROTECTED] wrote: >No wlasnie, potrzeba mi chyba kogos, kto by sie naprawde znal i powiedzial >co jest kurna grane, bo w warsztatach to gdybaja, w serwisie za podlaczenie >do kompa chca 120 zeta bez gwarancji, ze cos znajda (tekst: Komputer wskaze >panu droge! - Kurde, jak bede szukal drogi to kupie sobie mape!!!). >Ostatni pomysl elektryka to, cytuje: >'Panie, ja nie widze, ale juz wiem! Nie ma co sie wysilac, trzeba wymienic >modul zaplonowy na aparacie zaplonowym i bedzie znowu chodzilo" Koszt ok >450 zeta + wymiana. >Tylko wczesniej chce przez dwie godziny wycinac immobilizer, coby zobaczyc >co nie chodzi. >I co wy na to. Nastepny ktory wie, a potem sie okaze ze to jednak co >innego, a on po prostu nie zgadl! > >
Moze ja sie nie znam, ale nie mozna uruchomic silnika, popodlaczac go do miernikow (kolejno pod rozne punkty - zaczynajac od zaplonu - wystarczyl by chyba wielokanalowy oscyloskop) i po prostu poczekac az zgasnie i zobaczyc w ktorym miejscu sie wywalilo? A probowales metode inzyniera Macajewa? Polega ona na szarpaniu kabli i patrzeniu czy przypadkiem gdzies nie jest cos zbytnio luzne lub podejzanie wygladajace? W Vitarze nie ma znowu az tak duzo kabli przy silniku aby nie dalo sie kazdego wyjac, obejzec i potraktowac kontaktonem. Po za tym przy tak prostym silniku chyba mozna pomierzyc uklad zaplonowy - jezeli mechanik uwaza ze nie dziala, to taki problem podlaczyc oscyloskop i zobaczyc czy to ginie impuls, czy moze caly czas jest iskra.. Ja bym poszukal dobrego elektronika samochodowego. Sebastian
