W liście z czw, 19-02-2004, godz. 14:46, Igor Leyko pisze: > Mamy w pracy takie powiedzonko: jak czegos nie ma w googlach, > to znaczy, ze nie istnieje. >
Znam takich mechaników, którzy twierdzą że jeżeli oni o czymś nie słyszeli, to nie istnieje... ;> Jakiś czas temu ze zdumienie moje sięgnęło zenitu, gdy okazało się że coś takiego jak odolejacz na odmie sinika Żuka nie istnieje... A ja taki nieistniejący odolejacz kupiłem niespełna miesiąc wcześniej. To co ja w końcu kupiłem.. ? ;P > Wiec wszelkie pytania, jaki jest przelicznik, jak cos dziala, > co to jest (tu nazwa), etc. powiadam: > > www.google.pl Znam, używam, szukałem :> Ale może Waść nie wpadłeś na to, że tak zasadniczo mogłem nie wiedzieć o co pytać Pana Googla, albo że dawał mi niesatysfakcjonujące odpowiedzi .. ? :> Wnioskuję, aby zamknąć listę dyskusyjną - wszak np. kody serwisowe do samochodowego komputra też powinny być gdzieś w sieci, a na ten przykład nie rzucałem sie o kilkanaście maili z całą historią kręcenia kluczykiem w stacyjce... Oczywiście niepersonalnie się czepiam, tak tylko... ;) -- Pozdrawia m.
