Pan Strzemecki:
[..]
>
> Argument, ze gdzie indziej opisane przeze mnie zjawisko tez ma
> miejsce, nie jest zadnym argumentem na to, ze jest to proceder
> nieszkodliwy. Jezeli inni to zjawisko toleruja i nie widza w tym nic
> groznego dla swojej kultury to jest to ich problem. Ja pisze o Polsce.
> Poza tym, tolerowanie tego procederu przez innych nie powinno
> implikowac, ze tak samo musza nan w zwiazku z tym patrzec inni. Gdyby
> tak bylo, to byc moze juz mielibysmy swiat jak hamburger.
>
Nic nie implikowalam, nic nie argumentowalam. Tylko chcialam
powiedziec, ze to nie sa kopie i ze sciaganie pomyslow nie jest
nic specyficznie polskiego.
A to co Pan mowi o niebezpiecznym wplywie amerykanskiej
kultury (w tym przypadku kina), podobnie juz mowiono w latach 30-
tych o Jazzie i w latach 50-tych o Rock'n Roll:-)
Mozna ostrzec, zabraniac krzyczec o wplywie, ale uniknac sie
tego nie da.
Pozdrowienia
Uta
>
> Tadeusz Strzemecki