Pan Szymoszek pisze:

- No wlasnie, "Miodowe lata". Nie wiem, czemu akurat taka nazwa tego
- serialu w rezyserii znanego czlowieka Macieja Wojtyszki.  Gdybym
- mial to do czegos porownac, to do Flinstonow, polski tytul "Miedzy
- nami jaskiniowcami". Tu i tam mamy dwa bezdzietne zaprzyjaznione
- malzenstwa, przy czym zony sa wlasciwie tylko tlem dla mezow....
- oczywiscie jakos wychodza na swoje w tym wszystkim, ale to oni, a
- zwlaszcza jeden, sa aktywni. I wlasnie role Freda Flinstone'a pelni
- w polskim serialu Karol Krawczyk, grany przez Cezarego Z*aka.
- Wiekszosc problemow bohaterow serialu wynika wlasnie z jego
- pomyslow- glownie sa to pomysly jakiegos dobrego interesu, szybkiego
- zarobku, itp. Karol jest motorniczym tramwaju, a jego serialowy
- przyjaciel Tadzio Norek kanalarzem.  Tadzia Norka gra nie kto inny
- jak Artur Barcis, znany z Dekalogu Kieslowskiego (to ten co pojawia
- sie w kazdym odcinku jako "aniol smierci") i tak samo jak Walczewski
- w "Posterunku" udowadnia, ze wybitny aktor dramatyczny w sitcomowej
- chalturze potrafi swietnie sobie poradzic.

Dalszej czesci listu Pana Szymoszka nie zamieszczam.

Pan Szymoszek zastanawia sie czemu akurat taki tytul i w zasadzie nie
potrafi na to odpowiedziec. Wydaje mi sie, ze nikt w Polsce kto nie
przebywal w Stanach Zjednoczonych na to odpowiedziec nie potrafi. A
odpowiedz jest bardzo prosta. Serial "Miodowe lata" jest praktycznie
wierna kopia znanego serialu amerykanskiego zatytulowanego "The
Honeymooners" ( od "honeymoon", co po Polsku mozna przetlumaczyc mniej
wiecej jako miodowy miesiac ). Jackie Gleason gra w tym serialu
kierowce autobusow, jego zonie, ktora gra chyba Audrey Meadows, na
imie Alice ( w polskim serialu Ala? ), jego sasiada gra Art Carney,
ktory w "The Honeymooners" tez jest kanalarzem. Krotko mowiac "Miodowe
lata" to nahalnie skopiowany serial amerykanski, wlaczajac w to tytul.

W Polskiej telewizji, jak i w normalnym codziennym zyciu zreszta,
Polacy dobrowolnie ( chyba ) przyjmuja tyle elementow amerykanskiej
kultury, wlaczajac w to uzywanie wielu angielskich slow zarowno w
jezyku potocznym jak i w prasie, ze jest to po prostu zenujace.
Wiekszosc ludzi nie ma oczywiscie o tym najmniejszego pojecia, czego
list Pana Szymoszka jest najlepszym przykladem. A Ci ktorzy maja na to
wplyw, zamiast zupelnie niepotrzebne obce wplywy z Polskiej kultury
eliminowac, wydaja sie dzialac w kierunku zupelnie odwrotnym.



Tadeusz Strzemecki

Odpowiedź listem elektroniczym