*** From [EMAIL PROTECTED]  [2000-07-14 09:17:07]

Zydzi od niepamietnych czasow nie maja nic wspolnego
z rolnictwem: praca na roli jest za ciezka, daje za
malo zyskow i do tego trzeba kochac ziemie, na ktorej
sie pracuje.

Zyd woli zarabiac na innych. 99% Zydow nie zyje z tego,
co sami wytworzaja, tylko z tego, co stworza inni - sa
bankierami, adwokatami, posrednikami, politykami itp.
Obracaja pieniedzmi, jakich nie zarobili, sobie ich
znaczna czesc przywlaszczajac.
Jako urodzeni kosmopolici ziemi nie kochaja, rolnictwa
nie rozumieja, a nawet nim pogardzaja. Dodatkowo, jako
zwolennicy postepu (wynalazcy socjalizmu i komunizmu,
a obecnie zydoliberalizmu, np. Unia Wolnosci) - nienawidza
tych ciemnych chlopow, co to Mateczke Boska pochwala
i przed Jezusem przyklekna, choc wiadomo, ze byl to wielki
zloczynca i antysemita.

I jakze skuteczna jest ich antychlopska propaganda...
nawet na tzw. polskiej prawicy udalo im sie skutecznie
zasiac wrogosc miedzy nie-rolnikami, a rolnikami. Co
wiecej - udalo im sie wmowic, ze polska zywnosc jest bardzo 
marna i ze tylko import z krajow Unii Jewrejskiej moze 
ocalic zdrowie Polakow, zatruwanych nie manipulowanym
genetycznie zbozem, miesem i nabialem.
Utwierdzili Polakow w przekonaniu, ze dla (chwilowo)
nizszych cen jogurtow czy brukselki - warto jest zniszczyc
polskie rolnictwo, a co za tym idzie - POLSKE.

W zwiazku z tym chcialbym w calosci przytoczyc artykul
z Naszego Dziennika (14.7.2000)

---------------------------------------------------------
Polska - UE

Jestescie naiwni


Porzuccie wszelka nadzieje, wy, ktorzy tu wchodzicie.  Napis taki
wedle greckiej mitologii mial wisiec nad wejsciem do otchlani.

Wczoraj z podobnym przeslaniem wystapil do polskich poslow Wilhelm
Boringdorfem, przewodniczacy Komisji Rolnictwa Parlamentu
Europejskiego.  
- Unia Europejska nie jest rajem dla rolnikow, a jesli ktos tak 
mowi, to tworzy iluzje, albo ma w tym wlasny interes - zwierzyl 
sie Boringdorfem.

Przewodniczacy Komisji Rolnictwa Parlamentu Europejskiego przebywal
w Polsce z wizyta na zaproszenie polskiego parlamentu.  Jednak jego
niecodzienne wystapienie mialo miejsce podczas okazjonalnego
posiedzenia Komisji.  Gosc przedstawil sie jako zdecydowany
zwolennik rozszerzenia Unii Europejskiej.  Jednoczesnie jako
pierwszy z serii goszczacych w ostatnich miesiacach w naszym kraju
politykow Pietnastki nie rozwijal wizji Europy dobrobytu.

Jego zdaniem, stosowane dotychczas w Unii mechanizmy wspierania
rolnictwa doprowadzily jedynie do nagromadzenia olbrzymiej ilosci
nadwyzek produkcyjnych.  Zatem obecnie Pietnastka intensywnie
poszukuje nowych rozwiazan, zwlaszcza iz przewidywane decyzje WTO
uniemozliwia bezposrednie dofinansowywanie eksportu i produkcji.  -
Ukierunkowujecie sie na mechanizmy, ktorych juz wkrotce nie bedzie -
przypominal.

- Powinniscie raczej skoncentrowac sie na polityce strukturalnej, na
ktora musicie zadac powaznych pieniedzy.  Te, ktore byc moze
otrzymacie w ramach programu SAPARD, sa smiesznie niskie, a przeciez
Komisja Europejska nie wnika w wielkosc kwot, a jedynie w celowosc
ich wykorzystania - dodal.  Na koniec przyznal, iz obawia sie, ze ze
strony Unii Europejskiej bedzie stosowana polityka "zwlekania".
Argumenty przewodniczacego dotarly chyba do przedstawicieli
wszystkich klubow parlamentarnych.  Nawet Jan Wyrowinski z Unii
Wolnosci, zadajac gosciowi pytania, zauwazyl, iz SAPARD stal sie
"najgorsza propaganda UE".  - Zostalismy wystrychnieci na dudka -
zalil sie unita.

Odpowiadajac na liczne pytania poslow, Boringdorfem postawil kropke
nad i:  

- U nas corocznie pada okolo 500 tys.  gospodarstw i nie jest to 
jakis wypadek przy pracy, to jest swiadoma polityka Unii.
Fishler kiedys austriackim rolnikom obiecywal raj na ziemi, ale to
jest tylko iluzja - podkreslil ponownie.  

Boringdorfem poparl tez polski opor przed podpisaniem w obecnym 
ksztalcie umowy o liberalizacji handlu.  Wedlug niego, granice 
moga zostac otwarte tylko wowczas, gdy druga strona zrezygnuje 
calkowicie ze wszelkich dotacji, tych bezposrednich i tych ukrytych.

Odrzucil rowniez pojawiajace sie czesto na Zachodzie zadania, aby 
Polska poprawila jakosc swych artykulow spozywczych.  
- Zawsze pytam sie wtedy, czy oni sa chorzy stawiajac takie wymagania? 
Wczoraj jadlem tu obiad i musze przyznac, ze nie czesto jadalem tak 
dobrze - mowil.

Boringdorfem nie odpowiedzial jedynie na zasadnicze pytanie poslanki
Haliny Nowina Konopczyny o prawdziwe przyczyny, dla ktorych UE zada
od Polski przyjecia swoich praw, odkladajac na pozniej rozmowy o
pieniadzach.  - Przeciez wy produkujecie najdrozsza zywnosc na
swiecie i zastosowanie u nas waszych praw spowoduje, iz podobnie
bedzie u nas.  W ten sposob staniemy sie absolutnie
niekonkurencyjni, a w konsekwencji wiele gospodarstw upadnie.  Czy
przez takie dzialania UE chce tworzyc sobie w Polsce rynek zbytu -
pytala nadaremnie poslanka.

Piotr Korycki

____________________________________________________________________
Get free email and a permanent address at http://www.amexmail.com/?A=1


======================================================
Lista 'Prawica'         Owner: <[EMAIL PROTECTED]>

Odpowiedź listem elektroniczym