http://kiosk.onet.pl/1155516,1,3,244,druk.html
> PIOTR ANDRZEJ WOLSKI > > Kapitalizm bez właścicieli > > Dlaczego kadra kierownicza zarabia tak dużo? > > We współczesnym systemie kapitalistycznym akcjonariusze coraz częściej nie > mają pojęcia, co się dzieje w posiadanej przez nich firmie. Tylko od czasu do > czasu ich uwagę przykuwa wyjątkowa pazerność menedżerów lub groźba > bankructwa. Władza nad przedsiębiorstwami przeszła bowiem z rąk właścicieli > do zarządzających nimi prezesów i dyrektorów - dobrze opłacanych najemników. > > > Koncerny farmaceutyczne nigdy nie skąpiły pieniędzy swoim dyrektorom, jednak w maju > 2003 roku akcjonariusze Glaxo Smith Kline powiedzieli dość i odmówili zaakceptowania > ponaddwudziestomilionowej odprawy dla szefa zarządu spółki. Po wielu miesiącach > negocjacji Jean-Pierre Garnier musiał zadowolić się znacznie skromniejszą sumą > niecałych sześciu milionów funtów. Prasa okrzyknęła całe wydarzenie pierwszym w > historii Wielkiej Brytanii buntem akcjonariuszy. > > Zwyczaj wysokich uposażeń menedżerów przyszedł do Europy ze Stanów > Zjednoczonych. Od 1990 roku średnie wynagrodzenie szefa zarządu dużej spółki > notowanej na giełdzie wzrosło tam o blisko 450 procent, z dwóch do ponad dziesięciu > milionów dolarów rocznie. Rekordzistą był najprawdopodobniej szef korporacji Disneya > Michael Eisner, który pod koniec lat dziewięćdziesiątych zarobił blisko 600 milionów > dolarów, głównie dzięki opcjom na zakup akcji. > > Europejczycy nie chcą pozostawać w tyle. Dwa lata temu szef zarządu Deutsche Bank > Rolf Beuer przyznał, że w ciągu roku zarobił 8 milionów euro. Beuer ujawnił swoje > zarobki, > gdy informował o trzydziestoprocentowym ograniczeniu wynagrodzeń członków zarządu, > które miało być gestem solidarności z pracownikami firmy. Wcześniej bank zredukował > zatrudnienie o dziesięć tysięcy osób. > > Olbrzymie wynagrodzenia menedżerów spółek mogą drażnić akcjonariuszy, zwłaszcza > tych z niewielkimi pakietami akcji. Rzadko jednak dochodzi do takiej reakcji > akcjonariuszy, jak to się stało w Glaxo Smith Kline. Liberalni ekonomiści twierdzą, > że to > dlatego, iż praca menedżerów największych korporacji jest po prostu warta swojej > ceny. > Inni uważają, że rozpasanie dyrektorskich płac bierze się z braku prawdziwych > właścicieli. > > Rewolucja menedżerów > > Teorie mówiące o przejmowaniu władzy w firmach przez prezesów i dyrektorów są niemal > tak stare, jak współczesny kapitalizm. W latach trzydziestych dwudziestego wieku > amerykańscy ekonomiści obliczyli, że akcjonariat blisko połowy amerykańskich spółek > jest tak rozproszony, iż jedyną grupą ludzi zdolną kontrolować przedsiębiorstwa > stali się > menedżerowie. Ich interes był jednak rozbieżny z interesem akcjonariuszy. Słabo > kontrolowani mogli poszerzać zakres swojej władzy i poziom wynagrodzeń kosztem samej > spółki i udziałowców. Pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku liczba spółek > z > rozproszonym akcjonariatem sięgała w Stanach Zjednoczonych siedemdziesięciu pięciu > procent. > > Akcjonariusze przystąpili do kontrofensywy. Aby zlikwidować sprzeczność interesów > między prezesami i dyrektorami a spółkami, coraz częściej wynagradzali ich akcjami > lub > opcjami na zakup akcji. Tym samym menedżerom zaczęło zależeć na powiększaniu > wartości zarządzanej przez nich spółki, gdyż w ten sposób podwyższali swoje dochody. > Jednak i ten system nie okazał się doskonały. Trwająca kilkanaście lat hossa na rynku > akcji spowodowała, że trudno było odróżnić, czy wzrost wartości firmy wynikał z > dobrej > pracy zarządców, czy był odbiciem jedynie ogólnej tendencji. A także, że > akcjonariusze > stali się obojętni na lichą pracę zarządów i ekstrawaganckie płace menedżerów. > > Co więcej, w akcjonariacie coraz większą rolę zaczęli odgrywać inwestorzy > instytucjonalni: fundusze emerytalne, powiernicze, firmy ubezpieczeniowe. W Wielkiej > Brytanii pod koniec 2002 roku w rękach indywidualnych inwestorów znajdowało się > zaledwie 16 procent akcji. > > Czy jednak instytucje finansowe są w stanie wypełniać wszystkie obowiązki > właściciela? > Menedżerowie zajmujący się inwestowaniem powierzonych funduszowi składek nie > nadzorują swoich pieniędzy. Przy podejmowaniu decyzji kierują się w zasadzie jednym > wskaźnikiem: ceną akcji przedsiębiorstwa. Gdy zaczynają się kłopoty, instytucjonalny > inwestor rzadko angażuje się w uzdrowienie firmy - aktywne spełnianie funkcji > właścicielskich jest zazwyczaj zbyt drogie i kłopotliwe. Znacznie prostszym i tańszym > wyjściem jest po prostu sprzedaż udziałów. Jak piszą publicyści The Economist, akcja, > która niegdyś była odzwierciedleniem części majątku fabryki, stała się po prostu > kuponem loterii, który ma przynieść szybką wygraną. > > Kapitalizm sowiecki > > Zdaniem części zachodnioeuropejskich i amerykańskich ekonomistów, brak aktywnych > właścicieli i rozliczanie zarządów jedynie ze wzrostu giełdowej wartości > przedsiębiorstwa > i wysokości dywidend wprost zachęcają do nadużyć. Szefowie spółek zamiast pracować > nad fundamentami firmy, wolą uciekać się do inżynierii finansowej, pompowania cen > akcji, czy wręcz zwykłych oszustw księgowych. > > Według Johna Plendera, autora książki Going off the rails: global capital and the > crisis of > legitimacy ["Wypadanie z szyn: globalny kapitał i kryzys legitymacji"], > angloamerykański > kapitalizm zaczyna zmagać się z tymi samymi problemami, które napotkała gospodarka > sowiecka. Na potwierdzenie tej tezy ekonomiści przywołują serię bankructw i skandali > z > pierwszych lat dwudziestego pierwszego wieku. > > W grudniu 2001 roku doszło do największego w historii bankructwa amerykańskiej spółki > Enron. Przez ostatnie trzy lata swego istnienia zajmowała się ona głównie > manipulowaniem cenami swoich akcji. Okazało się, że zyski firmy zostały przeszacowane > o 1,3 miliarda dolarów, a długi w dniu bankructwa wyniosły 2,6 miliarda. W połowie > 2002 > roku nieprawidłowości wykryto w koncernie WorldCom, drugim co do wielkości operatorze > długodystansowych połączeń telekomunikacyjnych w Stanach Zjednoczonych. Blisko > cztery miliardy strat zaksięgowano jako koszty przedsiębiorstwa. Kreatywna księgowość > nie jest też obca firmom europejskim. Zarząd włoskiego koncernu Parmalat przez kilka > lat > nie ujawniał pogłębiających się kłopotów. Według prokuratorów, w wyniku > systematycznego ukrywania strat i zawyżania przychodów w finansach firmy powstała > dziura wielkości dziesięciu miliardów euro. > > Zdaniem Roberta Monksa i Allena Sykesa, autorów opracowania Kapitalizm bez > właścicieli > umrze, rozliczanie zarządów na podstawie krótkoterminowych osiągnięć prowadzi do > niepotrzebnych przejęć i fuzji przedsiębiorstw, które na krótką metę podnoszą wartość > akcji firmy, ale w dłuższej perspektywie okazują się dla niej szkodliwe. W tym > wypadku, > dla menedżerów ważniejsza jest kwota transakcji i wysokość wynagrodzenia za sprawne > przeprowadzenie operacji niż to, czy fuzja wzmocni zarządzany przez nich podmiot. > > Księgowe manipulacje ułatwiła koncentracja olbrzymiej władzy w rękach dyrektorów i > prezesów. W Stanach Zjednoczonych zarządy spółek miały dużą swobodę w ustalaniu > własnych płac. Instytucjonalni właściciele dopuścili, aby menedżerowie sami wybierali > audytorów, którzy kontrolowali ich działalność. Co więcej, dochodziło do sytuacji, w > których firmy kontrolujące spółkę jednocześnie świadczyły jej usługi konsultingowe. > Finansowe afery doprowadziły do kryzysu zaufania do rynku akcji, zwłaszcza u > inwestorów indywidualnych. Na przełomie lat 2001 i 2002 w samych Niemczech liczba > posiadaczy akcji spadła o milion, z dwudziestu jeden do osiemnastu procent. W > Wielkiej > Brytanii kwoty, jakie trafiają na indywidualne konta oszczędnościowe, za > pośrednictwem > których Brytyjczycy najczęściej inwestują na rynku akcji, zmniejszyły się o 30 > procent. > > W Stanach Zjednoczonych cenę za afery finansowo-księgowe płacą zazwyczaj > akcjonariusze. Ale w wypadku funduszy emerytalnych czy powierniczych w ostatecznym > rachunku koszty ponoszą uczestnicy programów emerytalnych lub ciułacze odkładający > pieniądze na rachunkach powierniczych. W Europie, zwłaszcza we Francji, pierwszym > odruchem jest szukanie pomocy państwa i przerzucenie odpowiedzialności i kosztów na > barki podatników. Zazwyczaj prowokuje to interwencję Komisji Europejskiej, która > bardzo > niechętnym okiem patrzy na tego rodzaju wspomaganie zagrożonych bankructwem > przedsiębiorstw. Po aferach Enronu i WorldComu przepisy dotyczące kontroli i nadzoru > nad spółkami akcyjnymi zostały zaostrzone. Czy to jednak wystarczy? > > Zabójcza terapia > > Robert Monks i Allen Sykes proponują, między innymi, aby inwestorów instytucjonalnych > zmusić do wypełniania obowiązków właścicielskich administracyjnie: fundusze > powiernicze i emerytalne posiadające pakiet akcji, którego wartość przekracza 15 > milionów dolarów, miałyby obowiązek uczestniczyć w głosowaniach na walnych > zgromadzeniach. Co więcej, ich stanowisko musiałoby być ujawniane uczestnikom > funduszu. Monks i Sykes proponują także powołanie niezależnych komisji zajmujących > się ustalaniem wynagrodzeń menedżerów i powoływaniem audytorów. > > Jeszcze dalej idzie Claude Bebar, założyciel i szef największego francuskiego > ubezpieczyciela, firmy AXA. Także on uważa, że niezbędne jest skłonienie inwestorów > do > wypełniania wszystkich funkcji właścicielskich. W książce Oni zabiją kapitalizm Bebar > proponuje wprowadzenie obowiązku uczestniczenia akcjonariuszy w głosowaniach. Chce > także zerwać z zasadą równego traktowania wszystkich udziałowców na rzecz systemu, > który wynagradzałby inwestorów trzymających akcje przez dłuższy czas. Głos > akcjonariuszy posiadających udziały, na przykład od dwóch lat, miałby większą wagę od > głosu tych, którzy kupili taki sam pakiet akcji przed dwoma dniami. Co więcej, z > czasem > inwestor dostawałby też coraz wyższe dywidendy. Bebar uważa, że w ten sposób > inwestorzy staliby się mniej skłonni do spekulowania akcjami i chętniej > interweniowaliby, > kiedy w firmie zaczęłoby się dziać coś złego. > > Lekarstwo może się jednak okazać gorsze od choroby. Zdaniem ekonomisty Jana > Winieckiego, wszelkie ograniczenia obrotu akcjami są niezwykle groźne dla giełdy. > Winiecki przytacza przykład Malezji, która w czasie kryzysu azjatyckiego w 1997 roku > wprowadziła ograniczenia w obrocie giełdowym i walutowym. Zagraniczni inwestorzy > zaangażowani w Malezji utknęli w pułapce - nie mogli sprzedać zakupionych akcji. > Posunięcie to skutecznie wystraszyło innych przed wchodzeniem na malezyjski rynek. > > Naprawić kapitalizm czy zostawić go samemu sobie, licząc, że niewidzialna ręka rynku > dokona najlepszego wyboru? Odpowiedzi na to pytanie jest tyle, ilu autorów > zajmujących się problemami własności. Dyskusja, jaka rozgorzała po aferach Enronu i > WorldComu, pokazała jednak nowy aspekt własności; posiadanie akcji to nie tylko prawo > do zysków okupione ryzykiem inwestycyjnym. Własność to także odpowiedzialność za > posiadany majątek. > > Piotr Andrzej Wolski >
