http://www.medianet.com.pl/~naszapol/0450/0450orli.php

ORLEN: Mamy do czynienia z konfliktem dwóch grup interesów. Z jednej strony to Jan Kulczyk, wspierany przez Leszka Millera i najpewniej 
także Aleksandra Kwaśniewskiego. Z drugiej - Wiesław Kaczmarek i jego współpracownicy jeszcze z czasów ZSP 
(Maciej Gierej, Piotr Czyżewski, Ireneusz Sitarski). Łączyło je jedno: zgoda na oddanie rynku nafty Rosji.
Walka paserów
Jak można się było spodziewać, przesłuchanie Jana Kulczyka przed sejmową Komisją Śledczą niewiele wniosło do sprawy. Poznański biznesmen ani na moment nie wyszedł z roli salonowego dżentelmena, posługującego 
się gładką, nic nie znaczącą retoryką. Nie mogło być więc mowy o jakichkolwiek nieoficjalnych ustaleniach, nieformalnych kontaktach, a już na pewno nie o służbach specjalnych. Ale najbogatszy Polak miał pecha: tego 
samego dnia, gdy stanął przed komisją, "Rzeczpospolita" ujawniła istnienie tajnej notatki wywiadu, która stawia go w zupełnie innym świetle.
Mataczenia pana K.
Z dokumentu tego wynika, iż w październiku 2002 r. Kulczyk spotkał się w Londynie z prezesem rosyjskiego koncernu Łukoil Wagitem Alekpierowem, obiecując mu pomoc w przejęciu polskiego rynku naftowego. Miałoby się to odbyć poprzez 
połączenie Rafinerii Gdańskiej z PKN Orlen, a następnie przejęcie pakietu kontrolnego takiego giganta przez Rosjan. Taka operacja była wówczas nie tylko możliwa, ale wielce prawdopodobna, gdyż 24 września rząd Leszka Millera 
podjął decyzję o połączeniu obu polskich firm paliwowych. Nastąpiło to niedługo po tym, jak premier Miller osobiście podjął decyzję o przerwaniu negocjacji w sprawie sprzedaży samej Rafinerii Gdańskiej 
konsorcjum brytyjskiego Rotch Energy i Łukoilu.
Zwolennikiem tej pierwotnej koncepcji był minister skarbu Wiesław Kaczmarek, który na początku stycznia 2003 r. stracił stanowisko. Ale jego następca, Piotr Czyżewski, 14 lipca 2003 r. ogłosił, że Orlen jednak nie kupi Rafinerii. Trzy dni później doszło do 
sławnego już spotkania wiedeńskiego, podczas którego Kulczyk próbował przekonać Władimira Ałganowa, iż nadal posiada wszelkie pełnomocnictwa do prowadzenia z Rosjanami rozmów w tej sprawie, powołując się przy tym na prezydenta RP. Rosyjski oficer 
powątpiewał jednak w możliwości najbogatszego Polaka. Po powrocie do kraju poznański biznesmen poinformował premiera i szefów służb specjalnych o łapówce w wysokości 5 mln dol., jaką Kaczmarek i szef Nafty Polskiej Maciej Gierej mieli wziąć za 
sprzedaż Rafinerii.
Występując przed komisją, Kulczyk zaprzeczył, że kiedykolwiek rozmawiał z Alekpierowem (z Alkiem Pierowem - jak go nazwał, zapewne po to, by dodać sobie wiarygodności), usiłował też przekonać posłów, iż wiadomość o łapówce nie wyszła od niego. Ale zeznania samych zainteresowanych, złożone również w zeszłym tygodniu, 
zupełnie temu przeczą. Kaczmarek oświadczył, że od początku nie miał wątpliwości, iż za oskarżeniem o łapówkę stoją Jan Kulczyk i ówczesny prezes Orlenu Zbigniew Wróbel. Natomiast Gierej ujawnił, że w listopadzie 2002 r. Miller żądał od niego wyjaśnień, dlaczego przeciąga się rozpatrywanie oferty konsorcjum Orlenu i 
Rotcha w sprawie kupna Rafinerii. Premier miał wówczas powiedzieć, że wyciągnie z tego konsekwencje. I rzeczywiście, kilka tygodni później nastąpiła zmiana ministra skarbu, natomiast Gierej został odwołany dopiero po całkowitym "spacyfikowaniu" tego resortu przez Millera, w marcu br.
Na prorosyjskie noże
Z tej układanki wyłania się coraz bardziej logiczny obraz wydarzeń. Mamy tu do czynienia z konfliktem dwóch grup interesów: z jednej strony Jan Kulczyk, wspierany przez Leszka Millera i najpewniej także Aleksandra Kwaśniewskiego, z drugiej - Wiesław Kaczmarek i jego 
współpracownicy jeszcze z czasów ZSP (Maciej Gierej, Piotr Czyżewski, Ireneusz Sitarski). Spór polegał na tym, kto i w jaki sposób sprzeda Rafinerię Gdańską, posiadającą znaczne udziały w Naftoporcie. Nie było natomiast sporu o to, czy kluczowe 
dla bezpieczeństwa energetycznego Polski przedsiębiorstwo może trafić w ręce Rosjan - obie grupy uważały to za oczywiste. Świadczy o tym fakt, iż na posiedzeniu Rady Gabinetowej, które odbyło się 21 lutego 2002 r. w Pałacu Prezydenckim, wszyscy 
uczestnicy (a więc także Miller, Kwaśniewski i Kaczmarek) byli zgodni co do tego, że polski rynek naftowy powinien zostać sprzedany Rosjanom. Niestety, zapis tego posiedzenia nadal jest tajny, co pozwala kolejnym świadkom zaprzecz
ać faktom.
Dalsze wydarzenia można interpretować jako walkę paserów, z których każdy chciał sprzedać gdańską firmę na własną rękę, by zainkasować odpowiednią "prowizję" w wysokości nawet miliarda dolarów. Bardzo charakterystyczne są tu wydarzenia z wiosny br., gdy związany z Millerem minister Zbigniew Kaniewski umożliwił objęcie 
funkcji szefa Rady Nadzorczej Orlenu Janowi Wadze, prezesowi Kulczyk Holding, i usiłował wrócić do koncepcji połączenia PKN z Rafinerią. Zostało to wówczas w Sejmie zablokowane przez Kaczmarka, który równocześnie ujawnił na łamach "Gazety Wyborczej" kulisy odwołania Andrzeja Modrzejewskiego, co doprowadziło do powstania Komisji Śledczej. A pamiętajmy też, 
że w sytuacji konfliktu dwóch potencjalnych paserów Rosjanie sięgnęli po trzeciego - "lobbystę" Marka Dochnala, który poprzez posła Andrzeja Pęczaka usiłował załatwić sprawę bezpośrednio z Kaniewskim. Ale ten kanał okazał się najsłabszy i najmniej bezpieczny.
***
Ostatnie przesłuchania przed komisją ujawniły dwie inne ciekawe sprawy, chociaż nieco mniejszego kalibru. Zarówno minister Kaczmarek, jak i jego były zastępca Ireneusz Sitarski potwierdzili, że w przeddzień Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy Orlenu, 20 lutego 2002 r., szef gabinetu 
prezydenta Marek Ungier przedstawił im listę kandydatów do nowej Rady Nadzorczej Orlenu. Spośród dziewięciu osób sześć było z Poznania, z otoczenia Jana Kulczyka, który miał zostać przewodniczącym RN. Sam Kulczyk stanowczo temu zaprzecza, twierdząc, 
że chciał mieć tylko jedno miejsce w Radzie dla Jana Wagi (ostatecznie tak się stało). Przy okazji wyszło na jaw, że w wyniku uzgodnień między Kaczmarkiem i Sitarskim a Kulczykiem ten ostatni zgodził się odstąpić miejsce w RN przeznaczone dla jego firmy 
ubezpieczeniowej Warta mec. Andrzejowi Kratiukowi, ważnej postaci środowiska byłych działaczy ZSP, a jednocześnie szefowi fundacji Jolanty Kwaśniewskiej. To pokazuje, w jaki sposób konstruowano władze
tej rzekomo "publicznej" spółki.
Posłowie z Komisji Śledczej dowiedli też kłamstwo Leszkowi Millerowi. Podczas tajnego przesłuchania 3 grudnia były premier nieopatrznie przyznał, iż pod koniec października br. spotkał się z Kulczykiem, by porozmawiać na temat ujawnionych wówczas notatek Agencji Wywiadu ze 
spotkania wiedeńskiego. Ale już 4 grudnia na posiedzeniu jawnym Miller zmienił wersję, twierdząc, że ostatni raz z poznańskim biznesmenem widział się we wrześniu, a w październiku jedynie rozmawiał z nim przez telefon. Daje to członkom komisji podstawę do 
złożenia w prokuraturze zawiadomienia o składaniu fałszywych zeznań. Wygląda więc na to, że Miller - który w chwilę po upublicznieniu notatki trafił w ciężkim stanie do szpitala - także i z tą komisją będzie miał spore kłopoty.
Paweł Siergiejczyk



------------------------------------------------------------------ STOP KUPOWANIU W NIEDZIELE!!! Pamietaj abys dzien swiety swiecil Nie czyn drugiemu, co tobie nie mile http://www.wiara.pl/tematcaly.php?idenart93259923 ------------------------------------------------------------------

Odpowiedź listem elektroniczym