Niestety  nie  zdarzyło  się jeszcze, aby któryo - ku nauce
> innych - skręciłby sobie kark. Na próby zatrzymania nie reagują, mimo,


Zdarzylo!!
W Gorcach taki jeden podjezdzal pod gore po skalkach i odchylil sie do
tylu...

Wywinal orla i glowa (bez kasku) naprzod zaatakowal matke ziemie
(skalista!)
a motor spadl mu na leb....
Niestety znajomi im pomogli go pozbierac i odtransportowac do szpitala....

Przezyl....

A co do zatrzymywania sie udalo mi sie kiedys zatrzymac takiego i zamienic
z nim
kilka slow pomimo ze rwal sie do bitki. Byl ze dwa razy ode mnie silniejszy
wiec....
Pomogla siekiera jako argument w reku :-(
on- odloz siekiere to sie sprobujemy
ja- nie chce sie probowac, chce cie poprosic byscie nie jezdzili nam
pomiedzy talerzami z zupa

Chyba zrozumial bo mielismy gdzies ze dwie godziny (wzglednego) spokoju

Pozdro
Przemas

Odpowiedź listem elektroniczym