Witam! To do Pana Mariusza w szczególności: oczywiście, że kupując kradzione nie znaczy, że Kolega kradnie. Jest natomiast pojęcie tak potoczne jak i prawnicze: paserstwo. Oznacza ono nabywanie, przechowywanie czy nawet pomoc w ukryciu rzeczy pochodzącej z przestępstwa i paserstwo jako takie jest odrębnym przestępstwem, za które kodeks karny przewiduje to i owo. Jeśli Kolega ma samochodzik, to zechce Kolega wyobrazić sobie swoje samopoczucie, gdy pewnego dnia autko znika i pozostaje Kolega ze wiadomością, że właśnie Pańskie półosie, dyfer czy też inne części nabywają inni, choćby na zamówienie. Oni przecież nie ukradli!!! Myślę, że Kolega Mariusz nie zgłębił zagadnienia tak do końca, stąd na wakacyjny czas rozważenia tej delikatnej kwestii Koledze życzę. Pozdrawiam wszystkich! Władek - Kraków
A co do sporu że ktoś z "lepszego autka" nie odmachał" - ostatnio mi odmachali (jestem "zielony"). Miłe to było! To że kupuję części używane (kradzione czy nie) to nie znaczy że je kradnę. Wrzucanie do jednego wora i uogólnianie jest nader łatwym rozwiązaniem. Mariusz
